Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 3 lutego 2018

Boo Monster czyli rzecz o ratowaniu zabawek.

Wielokrotnie trafiam na "zepsute" zabawki, których uszkodzenie polega na totalnym wybrudzeniu lub wyczerpaniu baterii. I nic owym zabawkom nie dolega oprócz brudu i braku prądu.
Niby rzeczy prozaiczne- wyprać lub wymienić baterię, ale dla niektórych wręcz abstrakcyjne i niemożliwe do wykonania. Do takich wniosków doszłam po licznych mailach z prośbą o "naprawę" ubrudzonej zabawki-na takie wiadomości już nawet nie chce mi się odpowiadać.
Bo jeżeli się chce można naprawić/wyczyścić nawet skomplikowane elektroniczne zabawki.
W końcu ktoś je do kupy złożył- a jak złożył to i rozłożyć je się da.
Przy okazji znalezienia Boo w wersji "potwora" postanowiłam proces uwiecznić i opisać.

Boo jest lalką szmaciano- winylową z mechanizmem "gadającym".
Kupiłam ją w SH w stanie uświnionym wybitnie-nie było czystego kawałka, a całość miała żółto-bury odcień. Z racji tego, że wypatroszyłam ją zaraz po przyniesieniu do domu musicie uwierzyć na słowo. Syf był obrzydliwy. Wodę z proszkiem zmieniałam dwa razy.
W przypadku lalek/zabawek z winylowymi główkami lepiej jest rozmontować całość- do gumowej główki może wlać się woda i będzie problem z późniejszym wysuszeniem zabawki.

 W celu wyprania poszczególnych części należało lalkę rozebrać na czynniki pierwsze- głowę zamocowaną na zacisk do kabla wymontować, wyjąć mechanizm gadający i wnętrzności. Poliestrowe wypełnienie zazwyczaj piorę w starej poszewce- nic się nie rozleci, a kawałki zachowają fason- po wysuszeniu łatwiej zabawkę napełnić.

Kiedy mamy wyczyszczone i wyprane wszystkie części można zabawkę złożyć.
Jedyne co będzie potrzebne to nowy zacisk.


Miejsce do zamontowania głowy -rozwiązanie często stosowane w lalkach porcelanowych- tunel na kabel- szybki i skuteczny patent na zamocowanie głowy, ale też i kończyn zwłaszcza w dużych lalkach.


Wszystkie elementy zabawki razem- wyprane wypełnienie zachowało kształt :)


Po "nadzianiu" korpusu wystarczy zamontować głowę i po robocie!


Zabawka czysta i pachnąca w moim przypadku może trafić na półkę :)


Pierwotnie kaptur był chwycony nitką do głowy- jednak unieruchamiało to łebek Boo- ja zostawiłam kaptur luźny- można zdjąć - i głowę zamocowałam ciut luźniej- można nią swobodnie kręcić.






Z boku jest kieszonka zamykana na rzep na mechanizm gadający :)




W taki sposób naprawiam 99% zabawek jakie trafiają do kolekcji. Pluszowe misie można naprawić dokładnie w ten sam sposób- lalki szmaciane współczesne, maskotki - jedynie wystarczy znaleźć szew który służył do napełnienia zabawki - rozpruć, wyjąć "wnętrzności" wyprać wszystko oddzielnie, a po wyschnięciu wypchać i zaszyć.

Udało mi się znaleźć wersję zapudełkowaną Boo- zostawiam zdjęcia ( z serwisu eBay) dla potomności ;)





A dzisiaj akurat w trakcie pisania posta moja Mamą przytaszczyła kolejną bidę- Velvet od Idal Toy.
Czeka mnie poważny zabieg z wygładzaniem lalkowej twarzy- jakiś Bachor Paskudny szorował lalką po betonie chyba, i oczywiście standardowo wyrżnął pół grzywki- reroot częściowy konieczny. na szczęście koński ogon ocalał :)

13 komentarzy:

  1. Boo ma tyle rozbrajającego wdzięku, że nie dziwię
    Ci się, iż musiałaś uratować to słodkości ♥ ♥ ♥

    Velvet to smakowity kąsek - brawo dla Twej Mamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem na półmetku rerootu - stwierdziłam, ze przywrócę pierwotny wygląd. Cieszyć sie zbytnio nie chcę, ale magiczna gąbka radzi sobie ze śladami zadrapań a resztę myślę że dopełni lakier - muszę odmalować brwi :( A kluska Boo jest słodka- mam w piżamce jedną gadającą a teraz taką śmiesznotę z mopem na głowie :)

      Usuń
  2. Boo wymiata!
    Ja pluszaki piorę w całości i suszę na kaloryferze lub słońcu kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też metoda! Ja generalnie jakoś wolę metodę z patroszeniem :) szybciej schnie. Boo uwielbiam - nie mogłam biedactwa zostawić :)

      Usuń
    2. Ja też piorę w całości ☺ wszelkie misie i inne maskotki miękkie po wirowaniu 1000 obrotów schną szybko. Prałam też kilka maskotek z winylową buzią i nic im nie było ale jakichś cenniejszych okazów do pralki bym też nie wsadziła. Różnie bywa, mógłaby się im uszkodzić buzia i malunek 🤔

      Usuń
    3. No dokładnie- ja mam całą armię maskotek Franka (Pan Pies) które regularnie jadą do pralki na odświeżanie, ale rzeczy powiedzmy "firmowe" czy "kolekcjonerskie" już patroszę- zwłaszcza misie bo mam lepszą kontrolę nad procesem schnięcia- znaczy sie nie zdefasonuje.

      Usuń
  3. I pięknie! Jak nówka sztuka. :) Też się czasem zastanawiam po pierwsze JAK można doprowadzić zabawki do tak syfiastego stanu, a dwa - dlaczego ktoś ich po prostu nie umyje?
    Ech.
    Czekam na Velvet, jestem jej bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda- niewiele trzeba a można zabawkę odświeżyć. Generalnie żeby tak usyfić to trzeba się starać - Boo miała bardzo "ciekawe" przygody....
      Velvet praktycznie skończona- jutro postaram się uwiecznić. Najszybciej zrobiony reroot częściowy- ratunkowy- wymieniłam tylko wyżartą grzywkę- na szczęście "ogon" został nietknięty.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Taka zadziorna z niej dziewuszka- ale w końcu to wersja "potworna" :)

      Usuń
  5. Wzbudza sympatię! Jest słodki i kusi, aby go ze sobą zabrać! Fajnie go odnowiłaś, wygląda i pewnie czuje się, świetnie :-)

    OdpowiedzUsuń