Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

poniedziałek, 9 października 2017

Doktorze Frankendoll kolejna głowa oczekuje pomocy!

W czeluściach pudeł z lalkowymi kawałkami od dawna mieszkała Głowa. Głowa należała prawdopodobnie do Funtime Barbie z 1978 prawdopodobnie. Z racji jasnego odcienia czekała sobie aż znajdę pasujący lalkowy zewłok.
W ulubionym chińskim markecie znalazłam przedziwne kuriozum- lalkę-pozytywkę będącą połączeniem ciałka fashionistas i łebka Kurhn oblepionego kiecką typu beza.
Twór pierwotny rozebrałam na części szybciej niż zdążyłam pomyśleć o uwiecznieniu tegoż szkaradziejstwa :)
Ciało bladością prawie idealnie spasowało do leżakującej w czeluściach pudła głowy.
Nie obyło się bez operacji chirurgicznej- musiałam przyciąć szyję i zrobić nowy zaczep.
Ale udało się złożyć całkiem sympatyczną lalkę.





Ubranko to zbieranina - buty od Steffie Love, rajstopki mojej produkcji, sukienka Barbie, kurteczka hand-made upolowana z całym workiem ubranek w grzebaku.







Z ciałem klona nie było łatwo- generalnie główki starych lalek mocowanych na dysku nie pasują na nowsze ciała z mocowaniem na kotwicę. Szyja jest zbyt długa a obcięta na prosto głowa śmiesznie sterczy. Nie było innego wyjścia jak obcięcie 2 mm szyi pod skosem i przerobieniu zaczepu żeby można było głowę swobodnie nakładać i zdejmować.


Całość trzyma się na kołek modelarski i klej z pistoletu :)


Różnica w kolorze lekka jest, ale do przeżycia. Jedyne co mi przeszkadza to sianowate włosy z którymi nawet wrzątek nie jest w stanie sobie poradzić.


W celach transplantologicznych nabyłam jeszcze jedną paskudę, ale jakoś nie mam sumienia jej ukatrupić i Wampirzyca ze Zmierzchu nadal będzie latającym łbem.

7 komentarzy:

  1. panienka wdzięcznie się prezentuje
    w nowym wcieleniu i stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uroczy ma pyszczek dziewuszka, nowe ciałko jej służy, fajnie zapozowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Doktor sprawił się wyśmienicie. Podziwiam odwagę do przeróbek. To piłowanie, klejenie brzmi naprawdę jak z Frankensteina. Ale jak widać było warto :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno, dawno, dawno temu ,gdy miałam siedem lat to była pierwsza barbie z która miałam kontakt, była zniszczona, łysa, z pogryzionymi stopami, i do tego pożyczana mi na jakiś czas.
    Alez to był skarb.Dziękuje za przypomnienie:))
    jakie to jednak było "dziwadło":)))z niej.
    Nie wiem czy wypada rotowac taką szacowną i zabytkową czaszkę, ale ja bym sie nie zastanawiała i zrobiła cos z tym "gotyckim czołem":))przy okazji.

    Ubranko wyjątkowo fajne taka ponurą jesienią,od razu weselej

    ps- ona mi bardzo Nicole Kidman przypomina

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieźle Ci te przeróbki poszły. I bardzo fajnie ją wystroiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się spodobała ta prześliczna buźka! Miałaś moc pracy z umieszczeniem jej na ciałku, ale wyszło świetnie! Ubranko super! Niezła z niej modelka :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również pod wrażeniem jestem! Dla mnie to wyłącznie czarna magia, ale mnie też do pisania korci na blogu. Gdybym tylko miała jakieś umiejętności. ^^ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń