Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 31 października 2017

Happy Halloween

W czasie kiedy niemal wszyscy obywatele wpadają w świąteczny amok, biegają z chryzantemami, dzwonią zniczami i usiłują rozjeżdżać pieszych na pasach w Strefie panuje błogi spokój.
Mamy świecące czaszki, dyniowe lampiony, świecące nietoperze i strasznie dużo pajęczyn :) 
Wszystkie ozdoby stoją sobie na półce Strefowej i "straszą" :) 






Nigdy nie pojmę zakupowego amoku. Ruch jak przed Wielkanocą nieomal, przejście przez jezdnię graniczy wręcz z cudem, a w ludzi wstępuje ZŁO. Musiałam po pracy odwiedzić pocztę- zjechała kolejna zdobycz z Ali, i po pracy postanowiłam pojechać autobusem- nie dość, że korki są masakryczne w mieście, to jeszcze bezmyślność ludzka nie zna granic. Pod kwiaciarnią facet w szarym samochodzie w najlepsze stał w zatoczce autobusowej i ani myślał dupę ruszyć, żeby ustąpić miejsca........ Kierowca robił wygibasy żeby tą krowę pod kwiaciarnią ominąć......

Ale zdobycz odebrałam, jestem zachwycona jakością wykonania i w najbliższym czasie skrobnę post na temat.

czwartek, 12 października 2017

Wruszka Zębuszka* czyli Komara paćkamy czym pod ręką mamy :)

Wruszka Zębuszka narodziła się przypadkiem. Komara (recast Beatrice) kupiłam z ciekawości czystej.
Nie należę do miłośników BJD zwłaszcza tych z żywicy- podobnie jak w przypadku Blythe Fabrycznej- kupiłam z ciekawości. Blythe też miałam paćkać, ale koniec końców pozostały niezmienione.
Komar był do paćkania - bo chciałam spróbować. Dyskusje tu i ówdzie wybuchają nad moralnością i słusznością kupowania lalek z Ali, ale jak mam z ciekawości wywalić majątek, to jednak kupię na Ali.
Becia jest od Luodoll i jest git. Nie mogę nic złego na odlew powiedzieć. Równiutki, bielutki, idealny do paćkania. Zobaczymy z czasem jak z jakością żywicy i ile wcieleń komar przeżyje.

A oto Wruszka Zębuszka 
co wyciąga zęby z gęby 
a nie zbiera spod łóżka :) 






Kiecka Beci powinna być rozpoznawalna- tak po małej przeróbce i rozczłonkowaniu na dwoje.






Jak na pierwsze paćkanie po żywicy nie jest najgorzej. Na chwilę obecną "podoba mnie się" a co będzie za chwilę jak się znudzi- nie wiem.
Plus wielki, że można paćkać wielokrotnie :)  Ciekawa jestem ile wcieleń zniesie zanim się odbarwi :)

Lalka sama w sobie jest bardzo marnie zginalna, nie trzyma mocniejszych wygięć- chyba żeby gumką zmusić do całkowitego zgięcia łokcia :) Stoi samodzielnie, choć przy jej "proporcjach" stojak jest wymagany.

*Wruszka bo ma się rymować i już :)

poniedziałek, 9 października 2017

Doktorze Frankendoll kolejna głowa oczekuje pomocy!

W czeluściach pudeł z lalkowymi kawałkami od dawna mieszkała Głowa. Głowa należała prawdopodobnie do Funtime Barbie z 1978 prawdopodobnie. Z racji jasnego odcienia czekała sobie aż znajdę pasujący lalkowy zewłok.
W ulubionym chińskim markecie znalazłam przedziwne kuriozum- lalkę-pozytywkę będącą połączeniem ciałka fashionistas i łebka Kurhn oblepionego kiecką typu beza.
Twór pierwotny rozebrałam na części szybciej niż zdążyłam pomyśleć o uwiecznieniu tegoż szkaradziejstwa :)
Ciało bladością prawie idealnie spasowało do leżakującej w czeluściach pudła głowy.
Nie obyło się bez operacji chirurgicznej- musiałam przyciąć szyję i zrobić nowy zaczep.
Ale udało się złożyć całkiem sympatyczną lalkę.





Ubranko to zbieranina - buty od Steffie Love, rajstopki mojej produkcji, sukienka Barbie, kurteczka hand-made upolowana z całym workiem ubranek w grzebaku.







Z ciałem klona nie było łatwo- generalnie główki starych lalek mocowanych na dysku nie pasują na nowsze ciała z mocowaniem na kotwicę. Szyja jest zbyt długa a obcięta na prosto głowa śmiesznie sterczy. Nie było innego wyjścia jak obcięcie 2 mm szyi pod skosem i przerobieniu zaczepu żeby można było głowę swobodnie nakładać i zdejmować.


Całość trzyma się na kołek modelarski i klej z pistoletu :)


Różnica w kolorze lekka jest, ale do przeżycia. Jedyne co mi przeszkadza to sianowate włosy z którymi nawet wrzątek nie jest w stanie sobie poradzić.


W celach transplantologicznych nabyłam jeszcze jedną paskudę, ale jakoś nie mam sumienia jej ukatrupić i Wampirzyca ze Zmierzchu nadal będzie latającym łbem.