Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 15 sierpnia 2017

Strefowa wycieczka po Krakowie.


Korzystając z wolnego i przyjaznej pogody spędziłam dzień w Krakowie. Nie mogło się obyć bez rajdu po mieście. Dosłownie rajdu :)


Z Podgórza na Kazimierz prowadzi kładka Bernatka, na której zawisły "Rzeźby Balansujące" Jerzego Kędziory.







Szczególną uwagę zwróciła kłódka Bubu & Bobu :)



Rajd przez Kazimierz- jak ktoś jest ciekawy w którym krakowskim kościele pływają syreny pod amboną- to mała podpowiedź :) a Syreny są godne uwagi :)




Pogoda usiłowała straszyć- na zdjęciu nie widać, ale na horyzoncie majaczyła burza.


Tradycyjnie już zdjęcia na Wawelu, na dziedziniec wejść się nie dało niestety







NA PEWNEGO POLAKA
— Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! —
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i się zwymiotował.

1934 K.I.


A dla Imago powstała galeria krakowskich słupów :) Co jak co, ale Kraków słupem ogłoszeniowym stoi :)  Z wycieczki przywiozłam dwóch nowych lokatorów, o których będzie w następnych postach. 

wtorek, 8 sierpnia 2017

Szklanką po Łapkach czyli John McClane w Strefie Klinicznej


Ostatnim strefowym nabytkiem jest Bruce Willis z czasów jak był piękny i włochaty :) Wersja ciut obdrapana, ale daje radę. Przynajmniej od razu widać kto to :)





Podkoszulkiem poratowała Eibhlin, portki to już moja radosna twórczość.




Jak na razie to ostatni mieszkaniec Strefy Klinicznej. Na niego też czekałam- ponad rok zanim cena spadła na tyle, że mogłam sobie na lalka pozwolić.

niedziela, 30 lipca 2017

Nadeszła era Ghost Ridera.

Nicolas i Czacha są kolejnym przykładem zachcianek odłożonych w czasie. Na obu panów poczekałam sobie, ale w myśl zasady "co się odwlecze, to się kupi później" się doczekałam. Pierwotnie ceny łebków nie były zachęcające, oj nie. 
Obydwaj siedzą na "żołnierskim"ciele- mało wyględnym, za to bardzo mobilnym. I generalnie jak figurka mam być ubrana szczelnie to ten model jest fajniejszy. Ładnie pozuje, zazwyczaj nic nie wylatuje, i nawet intensywne użytkowanie (vide Adrien) nie powoduje rozklekotania stawów. 

Co do podobieństwa Nicolasa do siebie samego są skrajne poglądy, wg mnie jest podobny. Widziałam dużo gorsze wersje- może make up mógłby być bardziej wyrazisty, ale nie jest źle. Nawet grzywkę zrobili odstającą- drugi obok Jokera ma przestrzenną fryzurę. 




Nicolas czeka jeszcze na "skórzaną" kurtkę- dostanie coś na wzór motocyklowej kurtki, zaś Czacha jest praktycznie skończony ;) Tym razem nie wykorzystywałam Eibhlin- sama uszyłam wdzianka obu panów :)

 
Jedynym mankamentem żołnierskich ciałek jest łączenie z szyją- widać miejsce łączenia głowy z pegiem. Pod spodem zieje dziura zakryta koszulką- niestety wszystkie figurki na tych ciałkach skazane są na golfy albo koszulki pod szyję.



Czacha nie ma problemu z podobieństwem :)


Nie mogłam się oprzeć żeby nie wpakować Czaszce paluchów między szczęki ;) - dolna szczęka jest ruchoma, niestety "wylata" ze stawu. Wnętrze czaszki wypełnione jest przeźroczystym plastikiem, który ładnie łapie światło :)




W Strefie Czacha służy za mobilne ognisko i źródło ciepła dla zamarzniętych kolegów :)


Motocykl pożyczony od Betty Boop stanowczo za mały, ale innego nie było...... Za to buty ukradłam od Mańków MH- po podgrzaniu suszarką nie ma problemu z założeniem- przynajmniej z tą dwójką poszło gładko, bo buty to istna zmora. Ale nadzieja w butach od MH :)


Czacha wewnątrz pega ma ukrytą żarówkę i baterie :) Przełącznik jest w szyi zamaskowany plastikowymi płomieniami :) Niestety to rozwiązanie ogranicza zakres ruchów głowy- za mocno przekrzywiona czacha spada :)




Nie mogłam się oprzeć :)





poniedziałek, 24 lipca 2017

Drogi Książę, może dzisiaj na bal zdążę............

Cinderella zwana potocznie Kopciuchem mieszka na półce od dawna. Jednakże jakoś nie załapała się na sesję blogową. Lalkę upolowała Grażyna na jednej z wyprzedaży, a o zdjęcia upomniała się Gosia.



 Sama lalka średnio podobna do filmowego pierwowzoru, niestety jest kolejną produkcją na "odwal się"powstałą przy okazji filmu.

O ile dodatki jeszcze oblecą, to fryzura i kiecka już nie- ponad rok poza pudełkiem (które praktycznie rozpadało się w rękach) a kiecka zmięta na amen. Wyprasować raczej nie będę próbowała bo obawiam się jakości naniesionego wzorku........ Wygląda jak naprasowanka termiczna :( sam materiał przypomina te używane przez Chińczyków w tanich klonach i mam nieodparte wrażenie, że mógłby pozostać na stopce żelazka. Nie będę sprawdzać :)


Jeżeli ktoś liczył na minimum artykulacji w lalce bądź co bądź "balowej" to się przeliczył- sztywny patyk z osobliwie wygiętymi rękami. Nawet kolanko nie drgnie.


Kopciuszek skutecznie ostudziła mój zapał do kupienia pozostałych lalek z serii, choć muszę przyznać, że miałam ochotę na Wróżkę Chrzestną - głównie z sentymentu do Heleny Bonham Carter -ale wizja patyka w celofanie ostudziła moje zapędy, że o Księciu nie wspomnę.

Jednak na półce znalazł się chętny do odgrywania roli Księcia :) dawno niewidziany Pirat dzielnie dotrzymuje kroku Kopciuszkowi- tylko czy w takiej konfiguracji Kopciuszek jest jeszcze księżniczką?





W zestawieniu dwóch produktów Mattela widać jaki to bieda-Kopciuch. Pewnie dawno, dawno temu te kwiatki byłyby wyszyte albo naszyte, ale te czasy dawno minęły.......


Obecnie mamy jednowarstwową kieckę z dziurkami po plastikowych haczykach mocujących lalkę w pudełku.