Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

piątek, 30 grudnia 2016

Shibajuku Yoko czyli zaraza w pełnym rozkwicie.

Wiedziałam, że na jednej Paskudzie się nie skończy.  Dziwadełka przypadły mi do gustu. Mimo iż wykonanie pozostawia sporo do życzenia- tzn zbyt dużo lalek widziałam z krzywo naniesionym make upem, ciuszki też nie są szczególnie wysokich lotów, ale powiedzmy, że pierwsze koty za płoty- następne serie będą lepsze- może :)

Tymczasem w spartańskiej scenerii prezentuje się Yoko



Dziewczynę dopadłam w kerfurze i z tych lalek co były na półce wszystkie miały ładne, równe make upy. Może to przekleństwo TXM, ze do nich trafiły odpady?








Ubranko ciut lepszej jakości- użyto do szycia syntetycznej dzianiny, szkoda, że nie bawełny - byłoby idealnie. Podobnie jak Suzuki Yoko ma dobrej jakości włosy, choć ma ich mniej niż poprzedniczka.

Żeby było weselej pod choinką znalazłam trzecią przedstawicielkę rodu Shibajuku :)

środa, 28 grudnia 2016

Julek Biedronka czyli tegoroczny ostatni mieszkaniec Strefy Klinicznej.

Z podobieństwem figurek do oryginałów ludzkich u Chińczyków jest różnie. Wybierając główkę czasami trzeba solidnie poprzebierać, żeby wybrać odpowiedni wariant.
Czasami zdarza się tak, że łebek wyjdzie podobny do kogoś zupełnie innego.
Mi się tak skojarzył Julek. W zamyśle twórców łebek przedstawia Juliana Assange - no ja bym się kłóciła z twórcą. Dla mnie lalek wygląda jak Robert B. - podobny - zwłaszcza oczy, układ brwi i kinol ;) a biorąc pod uwagę, że rzeźbiący łebek Chińczyk Roberta B. nie widział nawet, to łebek się udał ;)
Pogoda niestety nie sprzyja zrobieniu dobrego zdjęcia- a na żywo w zależności od ustawienia łebka podobieństwo jest duże.

Chińczykowi wyszedł całkiem sympatyczny facet :)


Sweterek wydłubała Penelopa- wreszcie trafił na odpowiedniego lalka.
Julek był kupowany w całości i mam jeszcze jedno żołnierskie ciałko w kolekcji- tym razem z wielkim zadem- spodnie zdobyczne od Kevina musiałam poszerzyć. Niestety mocowanie głowy też  ładne nie jest i Julek skazany jest na wieczne noszenie golfów. Ogólnie to problem łebków wyrzeźbionych razem z szyją. Do nich pasują jedynie "żołnierskie" ciała.









Stałym mieszkańcem Strefy jest Olaf :) zaprzyjaźnił się z Adrienem, ale łaskawie zgodził się pozować z Julkiem :)
Olaf to zdobycz z pepco- wersja śpiewająco-gadająca :)


Jak zwykle podziękowania należą się Eibhlin za pomoc w zdobyciu Julka.
Na dzień dzisiejszy to ostatni mieszkaniec Strefy. Czy jeszcze ktoś dołączy po Nowym Roku to się jeszcze okaże. Niestety zamieszanie z wysyłkami i opłatami za wysyłki do polandii odbiło się szerokim echem w Chinach i wielu sprzedawców zablokowało możliwość wysyłki co PL. Jednak co sprytniejsi i obrotni sprzedawcy założyli "bazy" w Europie :) Julek był obywatelem Belgii ;)

niedziela, 18 grudnia 2016

Suzuki po przejściach....

Suzuki doczekała się wrzątkowania włosów, oskrobania brokatu z powiek i przebrania w cywilne ciuchy.
Dla osób ciekawych- głowa mocowana na kulce, schodzi łatwo. Włosy wymoczyłam w lenorze, potem prostowałam wrzątkiem. Moja miała masakrę na głowie od pudełka i spinek.
Same spinki to fryzjerskie klipsy oklejone wstążką z przylepionymi ozdóbkami. Jedynie kokardka jest solidną metalową spinką.
Sweterek autorstwa Penelopy spodnie zdobyczne :) Ciuchy barbiowe są luźne, ale dają radę.











Paskudy spodobały mi się- ale to wynika z mojej lubości do dziwadełek ;)

sobota, 17 grudnia 2016

Shizuka Shibajuku Girls czyli kolejny klon w natarciu......




Moda na Dyniogłowe nie słabnie i ciągle pojawiają się nowe modele.
Jakiś czas temu gruchnęła wieść o nowych dyniakach -Shibajuku Girls. Trochę trzeba było poczekać na lalki, ale koniec końców pojawiły się w sklepach. ba nawet na mojej "wsi" się pojawiły.

Wybór co prawda miałam mały - w sklepie już nie było Yoko, a Koe i Suki były rozmazane.
Chcąc nie chcąc capnęłam Shizukę zwaną Suzuki i podreptałam do kasy. Za mną podreptała Rodzicielka z pudełkiem, ale na zawartość tego pudełka przyjdzie czas później ;)


O wyborze lalki przesądziły też oczy - różne :) Widać, że jedna brewka omsknęła się lali ciut :)



Ale oczy są ładne :)


Włosy ku mojemu zaskoczeniu są gęste, całkiem przyzwoitej jakości i nie wyłażą :)


Ciałko nawet solidne, ładnie wymodelowane i nawet dobrze odlane



Z ubrankiem już gorzej- świecący tani materiał, jednak na obronę ma proste szwy :)



Suzuki raczej dostanie nowy make up - delikatniejszy, bez brokatu i grubych rzęs - raczej, bo z moim czasem wolnym ostatnio jest krucho- może się okazać, że Suzuki będzie mieszkać na półce w stanie pierwotnym w okularach W.W.



Dla porównania z innymi dyniakami - Tangkou i Pullip


Shibajuku wygrywa konkurs na wielkość baniaka ;)


Podsumowując uważam, że warto nabyć- choćby z ciekawości tylko trzeba poszukać prosto pomalowanej lalki. Dla dzieciaka chcącego dyniogłową lalkę to świetna alternatywa- dużo tańsza i całkiem przyjemna. Artyści lalkowi mogą mieć ciekawy materiał na OOAK :)
Ja mam kolejną paskudę na półce :)