Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 26 listopada 2016

Nowe ocielenie Jasia Fasoli i spóźniony post Misiowy.

Pogoda tej jesieni jest wyjątkowo kapryśna. Wczorajsze plany popsuła mgła zasnuwająca miasto na cały dzień. O robieniu zdjęć mogłam sobie pomarzyć.
Z pisania o Misiach wyszedł guzik z pętelką, za to dzisiaj wyszło piękne słońce. Z tej to okazji
na post załapał się Jaś Fasola, poniekąd związany z misiami - szczególnie z jednym osobnikiem.

Przy okazji lalkowych zakupów Jaś otrzymał docelowy korpus- trzeci w swojej karierze.
 Ze składakami jest ten zasadniczy problem, że nie zawsze głowa pasuje do ciała. Albo ze względu na otwór w szyi, albo problem z zaczepem- kulka za mała, lub za duża, lub też za mała, bądź za duża odległość między kulkami- ot takie zwyczajne rozterki kolekcjonera składaków. Najgorzej jest za pierwszym razem- jak już się ma małe stadko na półce zawsze można przymierzyć nową głowę do posiadanych egzemplarzy i zamówić coś pasującego. Tak było w przypadku Jasia ;)

Jaś jako lalek z ruchomymi oczami ma osobliwą budowę głowy- w podstawie tam, gdzie powinna zaczynać się kulka do zamocowania w szyi zieje dziura.  Poprzednie wersje trzymały się na słowo honoru i domowe patenty. Nie byłam zadowolona z takich rozwiązań- istniała obawa, że łeb odpadnie i się uszkodzi. Zainwestowałam w kolejny korpus- tym razem wybrałam Coomodel.


W montowaniu wystarczyło uciąć górną kulkę i nadziać łeb na sztywno na wystający patyczek ;) części spasowały idealnie.

Jaś dzięki Eibhlin dostał swojego misia- czy nie jest uroczy? Uszyty z dzianiny wygląda na ręcznie wydłubanego na drutach!





Przy okazji wczorajszego Międzynarodowego Dnia Misia Jaś zaprezentował też całą kolekcję tych najmniejszych niedźwiadków, plus pluszowe maleństwa.


Te większe są autorstwa mojej ulubionej Barbary Bukowski



Garderobę Jasia zapewniły -Penelopa -sweterek i tradycyjnie  Eibhlin -portki








niedziela, 20 listopada 2016

Nastała era Jokera........

Po raz kolejny pomogła Eibhlin  :)
Tym razem do Strefy Klinicznej dołączył Joker. Postać grana przez Heatha Ledger'a z filmu Mroczny Rycerz.


W odróżnieniu od Jokera Jacka Nicholsona, który był bardziej komiksowy i szurnięty ten wydaje mi się bardziej tragiczny.
Długo wybierałam łebek. Obecnie wersji tego Jokera jest kilka, z różnymi minami od poważnej po szatański uśmiech ,jednak kiedy trafiłam na główkę ze wstawionymi oczami wiedziałam, że to ta właściwa. Jest to trzeci lalek z możliwością zmiany kierunku patrzenia obok Jasia Fasoli i Indiany Jonesa. I podobnie jak w przypadku Jasia oczy nie są połączone i lalek może robić najdurniejsze miny :)

Odzienie po raz kolejny zapewniła Eibhlin..... Bardzo dziękuję! W innym przypadku Joker siedziałby goły :) Strój oderwany jest od wizerunku filmowego, jednakże idealnie pasuje do postaci ;)




Szalenie podoba mi się make up i maleńki ledwo widoczny gołym okiem szczegół- żyłki wymalowane na białkach oczu, oraz przekrwione brzegi powiek.




Mechanizm oczu wymaga otwarcia czaszki- podobnie jak Jaś czy Indi Joker ma zdejmowany skalp, ba on ma skalp w 3D - włosy są doklejane partiami, co przy takiej fryzurze wygląda bardzo fajnie. Tył włosów jest bardziej przestrzenny.






Jedynym mankamentem jest łączenie szyi z tułowiem- Joker ze względu na połączenie głowy z szyją dostał "żołnierskie" ciało, które ma niezbyt ładne łączenie szczególnie na plecach wyziera wielka dziura- póki nie uporam się z tym problemem Joker dostał szalik ;)
Obuwnicze braki też przyjdzie mi uzupełnić, ale z panami to nie takie proste- jak się nie chce wydawać bajońskich sum na obuwie to albo trzeba dłubać samemu, albo polować na żołnierskie kamasze- pasują buty od Action Manów, niestety kenowe nie podejdą, a szkoda. Chwilowo skłoniłam się ku opcji najtańszej- puściłam lalka w skarpetkach :)




Na chwilę obecną jest to przedostatni mieszkaniec Strefy Klinicznej.  Jeszcze jeden buja się gdzieś w przestworzach, ale jak znam życie i tempo pracy poczty przybędzie do domu już w Nowym Roku.