Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

środa, 31 sierpnia 2016

Śnieżka de Nile czyli rzecz o gospodarce ubraniowej w skali lalkowej.

Ostatnio Mattel mocno obniżył loty. To co zachwycało mnie w pierwszych seriach, gdzieś się zagubiło. Lalki męczy klejoglut, stroje są zrobione na odczepnego i pomysłu na nowe jakoś brakuje. Kolejne serie produkowane są na akord, bez dbałości o szczegóły.
Odnoszę wrażenie, że firma wychodzi z założenia, że i tak trafi się głupi i kupi.
Niektóre lalki wyposażone są w takie zestawy odzieżowe, że na dobrą sprawę nie wiadomo co z nimi zrobić. Bo ani pomysłu, ani jakości nie ma.
Niby lalka fajna, ale trzeba zmienić odzież.
Takim sposobem trafił do mnie zestaw od EAH Apple White Legacy Day. Major podarowała,DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ!  a ja się zastanawiałam komu to, komu??? :)
Tak zestaw leżał sobie, aż wygrzebałam w SH Cleo de Nile- pojęcia nie mam z której serii, bo za Cleo nie przepadam. Przyznam się, że łeb chciałam urwać, bo mam ciągły głód lalkowych ciałek, ale po bliższych oględzinach stwierdziłam, że strój EAH pasuje do lalki kolorystycznie. Make up jest tak ładny, że szkoda łeb urywać :)

Jedynie dokonałam pewnej modyfikacji. Płaszcz został trenem - wystarczyło troszkę pokombinować.
I usunąć koszmarne gumki mocujące płaszcz do rąk. Dawniej Mattel używał silikonowych pasków- przeźroczystych i dyskretnych - tu użyto cienkiej gacio-gumki. No obciach na całego.


Ale Śnieżka Nilowa wyszła całkiem uroczo i nie przeszkadza ciut opalona skóra :)







Koronę muszę przyspawać do lalkowej głowy- z racji innego kształtu ma tendencję do zsuwania się z lalkowej łepetyny i burzenia grzywki :)





Takim sposobem uratowałam i lalkę i ciuszek ;) Zapięcie od płaszcza, które jest bardzo fikuśne wykorzystałam do innej lalkowej kreacji ;)

sobota, 20 sierpnia 2016

Kocoum czyli kolejny reroot.

Zatęskniłam za lalkowym dłubaniem. Dodatkowo wygrzebanie TEGO lalka zdopingowało mnie do pracy.

Kocouma wywlekłam za nogę z pudła z lalkami. Wcześniej zamówiłam -chyba przewidująco- włosy od Ami Crafts  z aledrogo.





Z włosami nie bawiłam się w wypruwanie- wycinałam po kawałku i na końcu wiązałam supełek.
Na upartego można rozpruć taśmę - uzyskuje się ładnie złożone na pół pasemka.

Z jednego pęczka czyli 1 m taśmy powinno wystarczyć na 1,5 barbiowej głowy- przy czym Kocoum tył ma rzadziej wszywany niż firmowe dziurki.


Włosów nie przycinałam - wyszło naturalne cieniowanie.





Włosy kapitalnie się wrzątkują. Są ciut twardsze niż oryginalne barbiowe, ale ładnie się układają.
Za to zawału można dostać przy wszywaniu bo sterczą na wszystkie strony. Ale potraktowane wrzątkiem ślicznie się układają :)


środa, 17 sierpnia 2016

Ellowyne Wilde Tonner Doll i ska. Ekskluzywne naprawy czyli latająca noga i udziabane ramię.

Okazjonalnie nabyłam dwie lalki Tonnera. Nie powiem cena była na tyle kusząca, że pomimo uszkodzeń kupiłam*.
Buńczucznie pomyślałam, że nie takie pacjentki leczyłam to i tym dam radę.
No i się nie pomyliłam. Przy pomocy hot-gluta dałam radę obu obywatelkom.
Przy czym Ello nie doprowadziłam do fabrycznego stanu- wypadałoby rozmontować lalkę, ale nie wiem czy jest to wykonalne, więc zrobiłam tyle ile zdołałam. Noga chodzi lekko, ale nie lata sama i trzyma pozy.
Natomiast towarzyszka Ello miała spory ubytek w ramieniu. Naprawa tego uszkodzenia to była kaszka z mleczkiem. Jeszcze muszę zamaskować naprawę. Ale ręka się trzyma dobrze, ruchomość pełna.
W przypadku lalek Tonnerach trzeba uważać podczas ustawianiu lalek, żeby nie wyginać kończyn do oporu.Może to skutkować pęknięciami i odpryskami tworzywa.
Ale dosyć gadania- oto moje nowe nabytki w sesji szafowo- naściennej.
Przy okazji remontu straciłam powierzchnię płaską do zdjęć i tła. Jeszcze nie nabyłam nowych, to ratuję się jak mogę :)


Bardzo lubię lalki z malowanymi oczami. Szczególnie te od Tonnera. Ze wstawianymi ślepkami nie mają już takiego uroku.







U blondynki z wyszczerbionym ramieniem spodobał mi się make up. Niezwykle szczątkowy i delikatny. Możliwe, ze to efekt fascynacji mattelowskimi azjatkami :) Trzy rzęsy i nic więcej plus wyraziste usta :)







Ello w porównaniu ma wielki baniak ;) Ogólnie Ello wydaje się większa



A lalki są tego samego wzrostu :)


Uszkodzenie po wstępnym zalaniu wygląda tak :) Jeszcze zamaskuję kolorem, żeby jak najmniej było widać ubytek. Ale i tak nie jest źle. Metodę można wykorzystać do leczenia ubytków u Barbie - często trafiają się wyszczerbione szyje.


Obie kiecki to moja radosna twórczość sprzed chyba 3 lat.  W kiecy w groszki siedziała Hopscotch od A.G. - lalka zapakowana w sukienkę na wcisk- i teraz mam piękny efekt rozciągnięcia.

* Cena ceną, ale dobrze znam Osobę od której kupiłam. Zazwyczaj, jak nie znam człowieka to NIE kupuję lalek uszkodzonych- już nie raz widziałam "lekkie" uszkodzenia, które równały się całkowitemu zniszczeniu lalki. Od Marty kupiłam wielką Beę i wiem, że Marta solidnie opisuje lalki.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Back to Black - Mattel Fashionistas.

Uwielbiam ciemnoskóre lalki.  Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zarówno w grupie "sierocińca" jak i lalek fashion ciemnoskóre lalki mają pierwszeństwo.  Możliwe, że powodem jest mniejsza ilość lalek zróżnicowanych etnicznie- bo przygarniam równie ochoczo skośnookie lalki.

Ostatnio Mattel zaskoczył mnie pozytywnie faszkami. Z niecierpliwością czekam na ciemną Grubinkę, choć patrząc na tempo pojawiania się lalek jeszcze sobie poczekam.
Tymczasem dopadłam w "Eklerku" ciemną Fashionistas. Jedna z najciemniejszych barbiowatych jaką mam. Przynajmniej tak mi się wydawało w sklepie. Możliwe, że to strój i makijaż lalki dał takie wrażenie.



Jednak w domu okazało się, że to jedna z trzech ;) Nr 20 i 25 dzielą ten sam kolor.


Takim sposobem mam trzy "najciemniejsze" w zbiorze :)
Wiem, że nie jest to najciemniejszy odcień jeżeli chodzi o lalki Mattela, ale w moim zbiorze chwilowo królują te trzy :)



Co mnie szczególnie cieszy to różnorodność moldów i figur - każda lalka inna :)
Przy okazji uzbierał mi się pokaźny zbiorek :)


Na ciemnoskórą curvy czekam nadal, ale istnieje szansa, że w końcu się doczekam :) chociaż kolor jest jaśniejszy- Nr 32  dzieli kolor z Nr 33 i Nr 21.

Przy okazji wyprzedaży w Kerfurze nabyłam nr 21 i ku mojej ogromniej radości lalka ma miękki łebek! Zero klejogluta!

Zdjęcie firmowe, ze strony Mattela, bo jeszcze nie odzyskałam po remoncie powierzchni płaskiej do robienia zdjęć ;)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Numer 26, 27 i 33 czyli Barbie Fashionistas w akcji.

Mimo remontu nowe lalki pojawiają sie w kolekcji. Po huśtawce pogodowej dziś była idealna pogoda na sesję plenerową.
Remont powolutku zbliża się ku końcowi. Nawet zrobimy ciut więcej niż było w planach, ale jest okazja i farba została :)

Nowe modele kazały na siebie długo czekać. Po wypadkach z mejkapem u mattelowskich lalek staram się nie kupować online. Jednakże w Smyku pojawiła się kusząca oferta - w moim przypadku dostępna wyłącznie w sklepie online- objawiły się nr 26 i 33. Zaryzykowałam i lalki przyszły w ideanym stanie. Polecam kupować za pobraniem. Przesyłkę dostarczono wręcz ekspresowo.  Natomiast w  Kerfurze zdybałam nr 27 gdy pojechałam po "Przestępców" tfu Następców. Nawet zdziwiłam się, że lalka była. Ogólnie fashionistek było bardzo mało, i po sztuce.
Do zdobycia pozostała mi nr 32. Dobrze, że  reszta nie podoba mi się na tyle, żeby zaprosić na półkę.

Z ciekawostek na grubinki idealnie pasują męskie portki z Pracowni Małych Cudów! Polecam!
Muszę jeszcze sprawdzić sukienki :)



 Na wysoką czerwonowłosą też miałam ochotę- lalka przyjechała z idealnym make-upem.


Niebieska ze sklepu. Nie podoba mi się oryginalna bluzka- wykorzystałam górę od 26 - spódnicę poprawię i będzie idealna do turkusowej bluzeczki.


 Bluzeczka należała do MtM- obcięłam tylko zielony dół










Nie mogę zdecydować która podoba mi się bardziej :)





Wszystkie panny mają klejogluta w głowach, ale jak na razie nic nie wycieka.
Sprawdziłam też Blondi- jest ok. Włosy są suche i puszyste. Odnoszę takie wrażenie, że klejoglut uaktywnia się pod wpływem wysokiej temperatury.
Przy lalkach z klejem w głowie raczej trzeba uważać na temperaturę. Możliwe, że wysoka temp. upłynnia klej co daje potem przykre skutki.

Sama problem klejogluta rozwiązałam przy pomocy suchego szamponu w sprayu.
Przeprowadziłam eksperyment na Twyli, która miała zaklejone całe włosy i o dziwo powoli odzyskuje puszystość. Sprawdzę, co będzie gdy zmyję resztki suchego szamponu.
Jak odnajdę w czeluściach pudeł głowę Abbey, która jest równie zaklejona postaram się krok po kroku pokazać efekt działania szamponu :)