Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

środa, 17 sierpnia 2016

Ellowyne Wilde Tonner Doll i ska. Ekskluzywne naprawy czyli latająca noga i udziabane ramię.

Okazjonalnie nabyłam dwie lalki Tonnera. Nie powiem cena była na tyle kusząca, że pomimo uszkodzeń kupiłam*.
Buńczucznie pomyślałam, że nie takie pacjentki leczyłam to i tym dam radę.
No i się nie pomyliłam. Przy pomocy hot-gluta dałam radę obu obywatelkom.
Przy czym Ello nie doprowadziłam do fabrycznego stanu- wypadałoby rozmontować lalkę, ale nie wiem czy jest to wykonalne, więc zrobiłam tyle ile zdołałam. Noga chodzi lekko, ale nie lata sama i trzyma pozy.
Natomiast towarzyszka Ello miała spory ubytek w ramieniu. Naprawa tego uszkodzenia to była kaszka z mleczkiem. Jeszcze muszę zamaskować naprawę. Ale ręka się trzyma dobrze, ruchomość pełna.
W przypadku lalek Tonnerach trzeba uważać podczas ustawianiu lalek, żeby nie wyginać kończyn do oporu.Może to skutkować pęknięciami i odpryskami tworzywa.
Ale dosyć gadania- oto moje nowe nabytki w sesji szafowo- naściennej.
Przy okazji remontu straciłam powierzchnię płaską do zdjęć i tła. Jeszcze nie nabyłam nowych, to ratuję się jak mogę :)


Bardzo lubię lalki z malowanymi oczami. Szczególnie te od Tonnera. Ze wstawianymi ślepkami nie mają już takiego uroku.







U blondynki z wyszczerbionym ramieniem spodobał mi się make up. Niezwykle szczątkowy i delikatny. Możliwe, ze to efekt fascynacji mattelowskimi azjatkami :) Trzy rzęsy i nic więcej plus wyraziste usta :)







Ello w porównaniu ma wielki baniak ;) Ogólnie Ello wydaje się większa



A lalki są tego samego wzrostu :)


Uszkodzenie po wstępnym zalaniu wygląda tak :) Jeszcze zamaskuję kolorem, żeby jak najmniej było widać ubytek. Ale i tak nie jest źle. Metodę można wykorzystać do leczenia ubytków u Barbie - często trafiają się wyszczerbione szyje.


Obie kiecki to moja radosna twórczość sprzed chyba 3 lat.  W kiecy w groszki siedziała Hopscotch od A.G. - lalka zapakowana w sukienkę na wcisk- i teraz mam piękny efekt rozciągnięcia.

* Cena ceną, ale dobrze znam Osobę od której kupiłam. Zazwyczaj, jak nie znam człowieka to NIE kupuję lalek uszkodzonych- już nie raz widziałam "lekkie" uszkodzenia, które równały się całkowitemu zniszczeniu lalki. Od Marty kupiłam wielką Beę i wiem, że Marta solidnie opisuje lalki.

10 komentarzy:

  1. Lalki są prześliczne :-) Marzy mi się Tonnerka, choć nie miałam jeszcze żadnej w rękach, ale obawiam się, że trafię na taką, którą nie pokocham. Blondyneczka o delikatnym makijażu bardzo mi się spodobała. W sukieneczce w groszki wygląda cudnie! Fantastycznie też poradziłaś sobie z ubytkiem! Ello to już inna, choć równie interesująca Bajka. Pięknie się prezentują!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj,piękne Ci się trafiły OKAZY! Ellowynka to cud-miód! wcale mi jej łepetyna nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaraz, zaraz, jak to z tym klejem było? Tak się nie wymigasz. Proszę o solidny opis napraw ubytków i co zrobiłaś, że się nie skleiło na sztywno. Czy tylko główka Ello jest większa, czy też całe ciałko jest takie nieco masywniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dupsko ma większe, ale cycki mniejsze ;-)

      Usuń
    2. Tak tak, ja się też dopytuję, jak tym klejem naprawić ubytek w szyi? Kupiłam taką ładną scenkę a nie zauważyłam, że kawałka szyi brakuje :( i czym to jeszcze później ładnie "zamaskować".

      Usuń
  4. Elo pięknie siedzi w tej sukni!!!
    ale to Tyler skradła me serce - no
    wprost oka nie mogę oderwać - CUDO!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaa to u Ciebie panny się zadekowały :) będzie im dobrze bez dwóch zdań :)
    Dołączam się do Sowy :) podziel się wiedzą na temat naprawy ubytków :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne nabytki , bez względu na ubytki :):)
    Też bardzo proszę o szczegóły konserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lalki Tonnera mnie intrygują, fascynują i zachwycają. Żadnej jednak nie widziałam na żywo i nie miałam okazji wymacać, stąd moja chęć chociażby dotknięcia takiej palcem. Niektóre mają takie dostojne twarze. Podobają mi się bardzo, ale zastanawiam się, tak samo jak Ola, czy bym je polubiła u siebie w domu. Są przepiękne, dostojne, ale niektóre odbieram jako takie chłodne, zobojętniałe damy.

    Świetnie sobie poradziłaś z problemami i podpinam się pod wcześniejsze prośby o szerszy opis działań leczniczych.

    Blondyna jest śliczna, ale ta druga istotka wydaje mi się jakaś taka bardziej cieplejsza, serdeczniejsza. Niemniej podobają mi się obie.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń