Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 12 lipca 2016

Rocznicowy Meet Strefowy.

Jak Eibhlin sprawdziła w czerwcu minął rok od kiedy wyklarowały się Strefy i zawiązała Unia Strefowa, z której póki co nikt nie zamierza wychodzić.
Tradycyjnie ugościła nas gościnna Izba Ronalda McDonalda. Tym razem spotkanie miało charakter czysto biznesowy. Po co zatrudniać pocztę, gdy można dokonać wymiany fantów osobiście.
Ponieważ fantów było sporo na meet przyjechało okrojone towarzystwo.

Ernest jak zwykle "oswajał" nowe dziewczyny. Co prawda miał być babski meet, ale niestety chłopaki jak zwykle wpakowali się do plecaków :)


Uwaga! Oto chyba jedyny Kapturek BEZ klejogluta! Macałam! Nie ma śladu! Mięciutki łebek, włoski w idealnym stanie!



Wódz tradycyjnie obczajał "nową" w Strefie Klinicznej Zdzirellę :) wcześniej kleił się do Bogumisi Pani Żartuje.


W czasie kiedy jedni romansowali, inni w kiblu wiatru* szukali



Nad moralnością towarzystwa czuwał Wielebny, który miał już dosyć sutanny :)


Strefowe Baby też szukały wiatru w kiblu


Wygrzebały jeno gałę

Za to Bracia mieli chwilę wyłącznie dla siebie. Wyjątkowo nikt się nie nabijał z Adrienów


Wielebny głosił płomienne przemówienia, które średnio interesowały zgromadzenie :)




Jedyną osobą, która była wybitnie zainteresowana tym co robimy był jeden pan z obsługi. Ze trzy razy przecierał ten sam stolik, Na końcu języka miałam, że ten stolik jest wyjątkowo czysty :)

Z gościnnej Izby udałyśmy się na Tour de Kraków, czym wykończyłam całkowicie Eibhlin :)
Ze spaceru zdam relację w czasie późniejszym. Nadmienię tylko, że sesję ukradła Kirella-Zdzirella :)

* W kibelku znajduje się żel z wiatrem. Z Opowieści Strefowych wiem, że byli tacy co "wiatru" szukali. "Wiatr" powstaje jedynie przy intensywnym ugniataniu w kibelku ;)

9 komentarzy:

  1. Tym razem Wielebny przebił nawet mojego ukochanego Ernesta. Czyj jest? Chętnie bym się czegoś o nim dowiedziała.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mój, Wielebny przeszedł metamorfozę, dokonał wymiany "koszulki" z innym lalkiem, bo wolał życie sceniczne - to Donny Osmond od Mattela :) mam Marie składaczkową, a po dobraniu garderoby będą szykowali sie do występów ;)

      Usuń
  2. jestem ciekawa tej fotosesji
    z Tour de Cracov i Kirellą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w miarę szybko ogarnąć fotki. Niestety życie mnie dopadło :)

      Usuń
  3. Ha ha duchowny rozwalił system :)))))))))))))) też chcę wiedzieć o nim coś więcej :)))))) no i jeszcze kibelek z wiatrem na wyposażeniu …padłam :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) jak zobaczyłam rozległ się radosny ryk :)
      To Donny Osmond od Mattel :) jak znajdę pasujące odzienie przedstawię wraz z siostrą na blogu :)

      Usuń
  4. Trzech ludzi wiatru szukało! I nie znalazło! Dwoje z tej trójki wyciągnęli żel z sedesu i rozkosznie bawili się (para małżeńska) tym glutem, rozciągając go, rwąc na kawałeczki, ale wiatru nie było (rzecz miała miejsce w Chorzowskim Zoo!) jeno rozpętała się autentyczna burza! A Tobie wystarczyła niecała minuta na wytworzenie solidnych wiatrów. Szacun! Bardowie będą chwalić Twój bohaterski wyczyn po wsze czasy! Dzięki za spotkanie - było cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję! I dziękuję za Wielebnego!
      No cóż widać, że praktyka szukania wiatru w polu się przydała ha ha ha :)

      Usuń