Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 31 lipca 2016

Reportaż o lalkach czyli NIE UDZIELAM WYWIADÓW !!!!!!!!!!!!

Po pamiętnym reportażu z kastomem i hiszpańskim pigmalionem w tle minęło trochę czasu. Po cichu liczyłam, że zainteresowanie tematem lalkowym wygaśnie, ale nie! 
Kilka dni temu dostałam kilka komentarzy od niejakiej Anny. Jeden z komentarzy brzmiał tak:

"Cześć, mam do Ciebie pewną nietypową prośbę a może i propozycje. Tylko nie chciałabym pisać o co chodzi w komentarzu. W skrócie pewien że przygotowuję reportaż na temat renowacji lalek :) Mogłabyś podać mi jakiegoś maila albo inny namiar do Ciebie? Mój mail to ania1450@autogr........"

Nie byłam jedyną zaczepioną osobą, która została zagadnięta o temat. Koleżanka pytała czy "nie znam" i "czy nie wiem o co chodzi". Generalnie nie wiem i nie jestem ciekawa. Wielokrotnie pisałam, że się nie udzielam w żadnej formie, ale widać dziennikarze szukają pytając Wujka Google kluczem "naprawa lalek", "stare lalki" i sru do delikwenta, bez zagłębienia się w temat. 



Skoro nie dociera, napiszę jeszcze raz.

Droga Anno czy jakkolwiek- dla dziennikarzy nie posiadam maila, fejsa, g-g, ani innego komunikatora. 
Nie wezmę udziału w żadnej audycji/wywiadzie czy czymkolwiek innym, generalnie szkoda mojego cennego czasu. 




 Wystarczy mi artykuł pani z Polityki, w  którym wykazała się wyjątkowym kunsztem dziennikarskim. Głównie interesowało ową panią życie prywatne bohaterek, a nie przedmioty kolekcjonerskie czyli w tym wypadku lalki. 
I nie pomogły ładne zdjęcia.
Mając możliwość współpracy z osobami znanymi w lalkowych kręgach, nie dość, że nie wykorzystała możliwości, to jeszcze z bohaterek zrobiła idiotki. Dla pani ałtorki* było najważniejsze życie prywatne, orientacja seksualna, choroby, zaburzenia emocjonalne i takie tam. Wszystko tylko NIE lalki.
Z owego artykułu mogliśmy dowiedzieć się o piłeczkach, dłutkach, podwójnej moralności,hiszpańskich pigmalionach, kastomach, życiu prywatnym bohaterek i o tym, ze myte lalki wydzielają woń AMONIAKU!!!!!!!  Wyszło, że kolekcjoner jest świrem, a przynajmniej z nim jest coś nie tak.  


Znając stopień przygotowania dziennikarzy do pracy i tematu wyjdzie znowu kupa jak w przypadku "hiszpańskich pigmalionów" z Polityki. Byle sensacja była............


Nie!!! dziękuję! Nie skorzystam. 

Gdyby ktoś owego dzieła nie czytał to proszę bardzo- można się zachwycić składnią, językiem i hiszpańskimi pigmalionami :)
"Dzieło" do poczytania  w oryginale
Kółka Lunatyczki - czyli co smaczniejsze kąski wybrane i zebrane.
Kastom :) czyli moje poprzednie dywagacje.

A żeby nie było że tak bez lalek to w Kerfurze wyprzedaż :) Efektem powiększyłam grono "Przestępców"




Remont postępuje, ale straciłam miejsce do zdjęć - jak odzyskam Przestępcy wkroczą na salony.

PS
Coraz bardziej mam ochotę podesłać linki do jednej osoby. Skoro dziennikarze na siłę szukają sensacji to dostaną. Będzie i sensacyjnie i z przytupem.





31 komentarzy:

  1. Pisałam już na Fuju, że dziwi mnie obojętność dziennikarzy na istnienie kolekcjonerów znaczków. Albo osoby namiętnie oglądające filmy. Chociaż pewno i do tego dojdziemy- każdy, kto chociaż trochę wyjdzie poza linię zasłuży na "rzetelny" artykuł. W sumie to smutne, że wykształcona niby kobieta nie jest w stanie zrozumieć pasji i potrzeby otaczania się ładnymi przedmiotami. Wszystko co nie mieści się w zbiorze "wakacje na Krecie, brunch z koleżanką i Misiu na krześle obok podczas party u znajomych" jest widać niestosowne. A idźcie z takimi dziennikarzami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda- chyba to, że jest Polski Związek Filatelistów i przedsięwzięcie jest oficjalne to nie śmią tknąć. Może trzeba założyć Polski Związek Kolekcjonerów z podsekcjami. Wtedy będzie to "poważne" hobby :)

      Usuń
    2. Proszę trzeba by się skrzyknąć :) Jak patrzę na konwent RubyLane to mnie telepie. Starsze panie z majątkiem w rękach- bo inaczej o antycznych Bru napisać nie można i jakoś nikt się nie dziwi!!!!! A u nas zdziwienie ciężkie.

      Usuń
  2. Łooo że ja tego nie czytałam. I te kółka mnie rozbroiły. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIEMOŻLIWE! Normalnie nie wierzę, że nie czytałaś ;) a kółka są boskie :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oczywiście wiesz o kogo chodzi prawda? Mam taką wielką ochotę poszczuć kolejną chętną na wywiad Sama Wiesz Kim :) Mraaał :)

      Usuń
  4. nawet nie odpisywałam Pani Annie -
    nie dlatego, że nie znam Osób
    zajmujących się renowacją starych
    lalek - po prostu nie chciałam
    nikogo wrabiać - argument, iż mało
    czasu, bo artykuł musi powstać na
    4ysierpień niestety przekonał mnie,
    że mam do czynienia z lekkomyślną
    i nierzetelną dziennikarką :/

    przestępczość zorganizowana powstaje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo widzisz! Tak coś czułam. Ale obecnie nawet wiek i doświadczenie nie gwarantuje rzetelności. Pani ałtorka z Polityki usadziła niezłego klocka. Szkoda, tam są takie ładne zdjęcia.

      Usuń
    2. dlatego czasem zaglądam doń -
      nie jestem wybredna, gdy do
      kolażu szukam materiałów ;P

      Usuń
  5. Dostałam maila od tej samej osoby :) Również nie mam czasu ani chęci na takie "reportaże". Zresztą sam fakt, że tzw. dziennikarz zwraca się do mnie na wstępie per "Ty" - pokazuje mi poziom jego dziennikarstwa. Możemy sobie komentować na lalkowych blogach, używając mniej oficjalnej formy, w końcu jesteśmy jakąś tam grupą o wspólnych poglądach i trudno przy lalkach sobie paniować, ale poza blogosferą lalkową zawsze pozostanę przy konserwatywnym podejściu do tej kwestii. Nie lubię się spoufalać i nie lubię, kiedy ktoś w stosunku do mnie to robi. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! To, że w blogosferze jesteśmy na "ty", z częścią ludzi znamy się prywatnie, to nie upoważnia osób z zewnątrz do "tykania" tym bardziej, że mają interes własny. Poza tym nie wiadomo czy po drugiej stronie nie siedzi pani Krysia lat 60 :) i wtedy nie wypada pisać "ty". Na własnym podwórku też miałam śmieszną sytuację- przez koleżankę poznałąm dziennikarkę, która najpierw zainteresowana lalkami szybko zeszła na życie prywatne, które nie powinno jej interesować. Podziękowałam i zrezygnowałam. Ja się tej pani nie pytałam o jej życie prywatne. Z drugiej strony reportaż "na szybko" to ja już widzę jak będzie wyglądał. Powiesz jedno, wyjdzie drugie.

      Usuń
    2. Ayu! cieszę się, że nie jestem jak ten banita,
      co go znają ale nikt nie chce zrozumieć - kwestia tzw. zwrotów zawsze mnie bolała - w pracy bez pardonu wszyscy przechodzą "na Ty" ale niestety nie gwarantuje to życzliwej i pełnej szacunku postawy - stąd z uporem maniaka godnym lepszej sprawy - pozostaję przy formie "Pan, Pani" - co brzmi kuriozalnie - bo część tz. ekipy woła mnie po imieniu a nowe Osoby już
      wiedzą, iż dla mnie forma ma znaczenie równie
      mocno jako i treść :)))

      Usuń
    3. W pracy, służbowo forma pan/pani jest bardzo wygodna. Dystans czasami jest potrzebny :)

      Usuń
  6. Łomatko tez nie czytałam !!!!!!! gupia ja :) nie wiedziałam o pigmalionach i kastomach :) podwójnie gupia ja ;))))))))))
    Do mnie za szczęście nie pisała, widać nie jestem w temacie na szczęście :)
    Przestępcy co raz bardziej się panoszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz artykuł trochę kurzem porósł. Jest napisany tak nieskładnie, że nie wiadomo jak to czytać :) moim ulubionym tekstem jest ten o amoniaku - ja bym się bała jakby lalki amoniakiem pachniały - to mogło by wskazywać na czynności fizjologiczne ;) ;) ;) Widać że pani ałtorka nie odrobiła podstawowej lekcji i nie sprawdziła co to za tworzywo i czym pachnie. Może nawet nie wie co to jest amoniak :) użyła go bo fajne i mądrze brzmiące słówko tak jak pigmalion hiszpański w dodatku i kastom fonetycznie czytany :) Sama choć z dziennikarstwem ma tyle wspólnego co z projektowaniem łodzi podwodnych to puszczając coś w sieć staram się sprawdzić co wypisuję. A to TYLKO hobby dla wybranej grupy :)

      Usuń
  7. Och! Ach! Czuję się pominięta !! Nie dostałam takiego maila , czyżbym była za normalna ?? !!! Koszmar!!! Muszę nad sobą popracować , może razem z Zuri , skoro Ona też nie dostała... :). Niestety w większości przypadków mamy właśnie TAKIE dziennikarstwo . Teraz idę wąchać swoje lalki , a nuż się "zaamoniaczyły" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podesłać panią do Ciebie?

      Sprawdź, sprawdź :) a nóż, widelec siekiera ożyły i popuszczają niewyprowadzane na spacer hyhy :)

      Usuń
    2. NIE !!! Nie podsyłać :) , moje ego jakoś to przeżyje :):):) .
      Sprawdziłam , na szczęście lalki jeszcze nie popuszczają :) Ufff... co za ulga ....

      Usuń
    3. Dobrze nie będę podsyłać.
      Z resztą sprawa z Panią Anną się wyjaśniła :)

      Usuń
  8. Dobry wieczór,
    Piszę do Pań bo chciałam wyjaśnić tę sytuację. Przepraszam, bo faktycznie w części maili zwróciłam się do Pań na "ty". Tego robić nie powinnam i to mój błąd. Jeśli chodzi o mój materiał: interesuje mnie temat renowacji starych zabawek. Klinika zabawek jako taka działa w Warszawie i o niej cześć materiału na pewno będzie opowiadać. Chodzi o to, że chciałabym żeby w reportażu wypowiedział się ktoś kto zajmuje się stricte naprawą lalek. Myślę, że dzięki temu audycja byłaby ciekawsza bo pokazywałaby, że różne "oblicza" i aspekty naprawy zabawek. Nie zamierzam pytać nikogo o życie prywatne, zresztą mogę podesłać linki do materiałów które już zrealizowałam. Rozumiem, jeśli Panie nie są zainteresowane udzielaniem wywiadów ale jednocześnie proszę nie traktować wszystkich dziennikarzy w jednakowy sposób. Ponadto istnieje prawo do autoryzacji, więc materiał nie zaakceptowany przez rozmówcę nie powinien pojawić się na antenie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprosiny przyjęte. Faktycznie trzeba było zacząć od takiej formy.
      Niestety, gdyby Pani chociaż trochę wgłębiła się w temat bloga, to o renowacji starych lalek czy zabawek u mnie niewiele. Żadna z nas nie zajmuje się naprawami zawodowo. Kliniki Lalek do których można było oddać zabawki do naprawy dawno odeszły w niebyt. Powstał punkt naprawy zabawek w Warszawie. Sama naprawiam na tyle na ile potrafię i tylko swoje egzemparze. A co do dziennikarzy- pani z Polityki to nie pierwszy przypadek, kiedy z ludzi z pasją robi się idiotów, za to jest najbardziej spektakularny i o znanych w środowisku dziewczynach. Dlatego jak się kogoś zna z bloga i twórczości to czytając takie kretynizmy słabo się robi. 90% z nas zbiera coś "po godzinach" obok życia zawodowego i rodzinnego. Szyje, robi zdjęcia, dzieli się swoimi pracami na blogach- wszystko w ramach hobby.
      Jedyny rzeczowy artykuł jaki czytałam to ten http://www.eioba.pl/a/31u1/klinika-lalek elegancko i na temat. Może odnajdzie Pani bohaterkę artykułu.
      Prawo do autoryzacji z jednej strony, a artykuły wyglądają jak wyglądają. Reportaż też można zmontować w ciekawy sposób, o czym mogłyśmy się przekonać na co prawda innym temacie, ale też dotknęło koleżanki "od lalek". Proszę się liczyć z tym, że im więcej "sensacyjnych" materiałów, tym większa niechęć narasta i tym trudniej znależć rozmówcę, który zechce sprawdzić, czy będzie OK, czy po raz kolejny wyjdzie bełkot.

      Usuń
  9. Cieszę się, że przeprosiny przyjęte. Na przyszłość rozważniej będę poszukiwać osób, które mogłyby wypowiedzieć się w materiałach; szczególnie w środowiskach dotkniętych już krzywdzącymi tekstami dziennikarskimi.

    Jeśli chodzi o to, że większość napraw dokonywanych jest jedynie na "własny użytek" i żadna z Pań nie prowadzi stricte kliniki lalek - zdaję sobie z tego sprawę, ale w tym momencie zależy mi na pokazaniu, że stare czy porzucone zabawki (lalki) naprawia się różnymi metodami, w różnych celach. Myślę, że dla słuchaczy wypowiedzi kolekcjonerów (kolekcjonerek) lalek połączone z wypowiedziami pracowników Kliniki Zabawek byłyby wartościowe - i o jednym i o drugim temacie nie wiadomo zbyt dużo - i to jest powód dla którego zwróciłam się do Pań o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie nie było tego zestawu, pewnie za późno zorientowałam się że przecenili :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak z ilością zestawów- u mnie były po 1 sztuce, ale musiałam poszperać między półkami. Oficjalnie nie było też karteczki z ceną- sprawdziłam z ciekawości pod czytnikiem kodów ;) Lalki długo leżały, bo wyjściowa cena była delikatnie pisząc koszmarna.

      Usuń
    2. Niestety, przeszperałam wszystkie półki chyba ze trzy razy. Musiałam zadowolić się zestawem "Mal i Ben" też z resztą jednym jedynym. Jak się poprzyglądam to nie są tacy źli ;)

      Usuń
    3. Całkiem żli nie są - ale pojedyncze dziewczyny są lepsze od chłopaków jakościowo i pod względem odzieżowym też- chyba najbardziej brakuje mi ruchomych nadgarstków u Carlosa - możliwe że Ben jest lepszy :) Natomiast za cenę pierwotną to bym ich nie brała i chwała że nie wzięłam :) Zestaw z Mal i Benem był, ale Mal mam więc nie miałam problemu z wyborem ;)

      Usuń
    4. Ben ma nadgarstki równie sztywne :( widać faceci mają mało ruchome łapki. Zupełnie jak w życiu ;)

      Usuń
  11. Do mnie nigdy żaden dziennikarz/dziennikarka nie pisze :( Jako iż nazwa mojego bloga odstrasza na "dzień dobry" :) Od razu wiadomo, że u mnie jest mowa tylko o męskich lalkach erotycznych, natomiast piękny nickname EIBHLIN - to przeca mencki nick i pozamiatane :) A przecież u mnie jest ci kwiat męskich panów lalkowych o przecudnej urodzie, a nick oznacza "światło i radość" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj! Minie trochę czasu i objawi się zainteresowana od trudnych tematów. :)
      Jak ja bym chciała, żeby więcej nikt mnie o nic nie zagadywał :)

      Usuń