Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

środa, 6 stycznia 2016

Odziałam Kluski w Pepco czyli wena mi zamarzła na kość.

Zazwyczaj staram się nie jechać po bandzie i lalek nie odziewać w dziecięce odzienia- no może za wyjątkiem Jagody lalki autorstwa Moniki Levenig. Na metrową obywatelkę szyć mi się nie chce.

Jakiś czas temu przywlekłam z ulubionej sieci SH dwie lalki typu reborn od Lee Middleton Original Dolls by Reva. Chłopiec z 1997 r ma nr 309/2500 a dziewuszka z 2005 r z nr 74.
Kto mnie zna wieje jaki mam stosunek do rebornów- zdania nie zmieniłam.
Tzn reborny bardzo mi się podobają od strony technicznej, bo stworzenie takiej lalki to ogrom pracy, ale używanie lalki jako "protezy" dziecka już kompletnie mi się nie podoba.  Lalka jako obiekt kolekcjonerski owszem, do oglądania i "menia".  Ale traktowanie jak żywej istoty to już zdecydowanie nie. Jak się dzieci nie ma, to można kochać zwierzaki- przynajmniej miłość człowieka odwzajemniają z nawiązką.
Lalki wzięłam z "ochronki" tylko dlatego, że posiadają pewną kolekcjonerską wartość i zawsze można je wymienić na coś bardziej atrakcyjnego. Jednak z czasem polubiłam moje "kluchy". Na dobrą sprawę marzy mi się prawdziwy reborn do straszenia znajomych :)

Jako pierwszy w SH został namierzony Klusek - po stanie w jakim się znajdował sądzę że pochodził z kolekcji osoby dorosłej, a jeżeli był w rękach dziecka, to bardzo odpowiedzialnego.  Oprócz kurzu nic lalkowi nie dolegało.
No może zmierzwiona peruka i rzęsy w jednym oku, ale to mogło być wynikiem przebywania w SH.
Klusek wykonany jest z twardego winylu i materiału- co ciekawe kolor materiału idealnie dopasowany jest do winylu. Już ten drobny fakt wskazuje na wyższą półkę wyrobu.





Kluska jest nowszym wyrobem, zrobiona z miękkiego winylu- dużo lżejszego niż Klusek.
Była w ciut gorszym stanie- musiałam usunąć resztki uszkodzonych górnych rzęs, ale problem został naprawiony. Możliwe, że i jej zaszkodziło przebywanie w SH.


Peruka Kluski wykonana jest z delikatnego włosia - bardzo przyjemna w dotyku.
Jak to zwykle ja targowałam się o cenę Kluski- argumentem koronnym był brak sygnatury- w domu z ciekawości odkleiłam perukę i sygnaturę odkryłam pod peruką łącznie z kolejnym numerem ;) Ku mojej radości Kluska jest "kolekcjonerska bardziej" :)



Specyficzna budowa sprawia, że lalki ciężko jest posadzić. Główka opada pod własnym ciężarem- nawet zastanawiałam się czy lalek nie usztywnić.  To samo kończyny montowane na kółkach- opadają pod własnym ciężarem, co daje lekko upiorne wrażenie.


Ubranka w Pepco są ciut przyduże - bo lalki są chudsze niż wymiarowe niemowlę - ale zatrzaski dały radę - dorobiłam zapięcie na plecach :)



Oryginalnie nabyłam je w strojach od Smoby - nie ukrywam, że pozyskanie oryginalnych ubranek mnie ucieszyło :) Moje dwie lalki z tej firmy ucieszyły się bardzo :)

26 komentarzy:

  1. "lalka jako proteza" - ómarnęłam! :D fajne kluchy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula a nie? Widziałaś angielski dokument? Możliwe, że to skrajne przypadki, ale są tacy co uważają reborny za "idealne dzieci".

      Usuń
    2. Dobrze powiedziane. Dlatego ja nie lubię rebornów... wolę koty :D kot ma swoje zdanie i mruczy i nie jest protezą :D

      Usuń
    3. No tak, ja jestem psia bardziej ;)

      Usuń
  2. Ludzie maja wlasnie takie pojecie o rebornach bo ogladaja tego typu dokumenty ;) Czasami sama sie zastanawiam czy to specjalnie tak jest to pokazane zeby ich osmieszyc.Choc moze i sa takie ostoby ,ktore przesadzaja i przenosza uczucia na lalki...

    Pamietam tez doskonale jak jeszcze w tamtym roku osmieszano kolekcjonerow lalek ze maja nie po koleji w glowie..problemy z dziecinstwa i takie tam...

    Ja znam wielu kolekcjonerow lalek reborn w Niemczech i ich milosc do tych lalek objawia sie wlasnie przebieraniem, obszywaniem itp Czesto lalki sluza im jako modele do pokazywania ich zestawow odziezy.

    ja sama mam jeden KIT ,ktory moze kiedys doczeka sie realizacji...choc kto wie bo ja nie lubuje sie w rebornach niemowlakach za to bardzo podobaja mi sie reborny wiekszych dzieci takich kilkuletnich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kwestia podejścia. Sama nie lubię lalkowych przebieranek. Wyczyszczona i odziana lalka trafia na półkę. Przebieram jedynie jak lalka wymaga czyszczenia a odzież prania. Rebornowy hiperrealizm z lekka mnie przeraża - zwłaszcza te zasamrkane i zaplute wersje.

      Usuń
  3. Każdy ma swoje podejście do takich lalek i każde szanuję, choć nie z każdym mi "po drodze". Tak jak Ula, mam ostatnio słabość do ślicznych, kilkuletnich dziewczynek z uroczymi buziami i strojami, zapierającymi dech w piersiach! Naoglądałam się tego ostatnio na Pintereście! Cudne! Nie zamierzam jednak ich kupować a jedynie podziwiać :-) Twoje Kluski są naprawdę świetne! Wyglądają jak nowe! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż... Przeczytałam nie tylko post, ale i dyskusję pod nim. Oglądałam też ze dwa odcinki amerykańskiego programu o tych lalkach. Była tam kobieta, która kazała sobie zrobić replikę zmarłego wnuczka - creepy? Ale było tez o kolekcjonerach i twórcach - artystach. Do dziś nie mogę prze żałować malutkiego niemowlaczka (byłam na etapie porcelanek), jak wróciłam do sklepu już go nie było. Kluski są fajne i jako lalki kolekcjonerskie bardzo ciekawe, i chyba cenne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze świata bym ich nie ściągała. Patrząc na ceny lalka+przesyłka+kurs $ to się nie opłaca sprowadzać. Generalnie wzięłam, bo były dostępne od ręki i w całkiem przyzwoitej cenie.
      Właśnie taki hiperrealizm mi nie pasuje. Można by pójść tym samym tropem i zrobić sobie replikę zmarłej Babci lub Dziadka i usadzić za stołem czy w fotelach. Zawał u co wrażliwszych członków rodziny murowany :)

      Usuń
  5. Śliczne kluski:)) Lubię lalki dzieci jako obiekt kolekcjonerski do postawienia i podziwiania :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kluski bardzo fajne ale zdecydowanie nie są z mojej bajki. Reborny natomiast mnie przerażają :( z jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego powodu kojarzą mi się z martwymi dziećmi brrrrrr Doceniam prace jaka wkłada się w zrobienie takiej lalki ale nie chciałabym takiej za nic. Ostatnio koleżanka prosiła żeby dokleić rebornowi rzęsy i miałam okazje obejrzeć z bliska i tylko utwierdziłam się w swojej opini, lalka była absolutnie przerażająca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuri - ja właśnie z tego powodu -
      nie lubię lalek, które nie otwierają
      oczu - jakby zasnęły na zawsze :(

      Usuń
    2. Trafiłaś w sedno, nic dodać, nic ująć !

      Usuń
    3. :) chyba przez skalę 1;1 jest takie wrażenie, no i to, że lalka przelewa się dosłownie przez ręce- dla mnie to jest jakieś takie paskudne odczucie. Kluski też lecą niestety

      Usuń
    4. :) chyba przez skalę 1;1 jest takie wrażenie, no i to, że lalka przelewa się dosłownie przez ręce- dla mnie to jest jakieś takie paskudne odczucie. Kluski też lecą niestety

      Usuń
  7. Twoje Kluski to fajne bobasy. Wyglądają przyjemnie. Są ładnie i estetycznie wykonane z dopracowanymi szczegółami, ale nie budzą wątpliwości pod względem swej lalkowości - widać, że to laleczki :) Dobrze, że znalazły przyjazny kąt. Natomiast do podziwiania, przebierania, fotografowania i szeroko pojętego lalkowania wolę jednak barbiowate i im podobne, chociaż gdybym spotkała w SH bardzo taniego reborna, nie wiem czy bym się nie skusiła... Zależy jak by wyglądał - czy taki jak Twoje Kluskowate maluchy, czy bardziej ludzki. Od razu mówię (piszę), że wolę lalkowate buzie. Widziałam te laleczki w Internecie, w filmach - fakt, niektóre wyglądają bardzo autentycznie. Z jednej strony podziwiam twórców za tak wierne oddanie twarzy i ciała dziecka, a z drugiej strony niektóre z lalek mnie przerażają - wyglądają jak martwe dzieci. Nie wiem, jakoś tak mi się kojarzą. Myślę, że ja osobiście wolę lalki z lalkowatymi buziami, niż ludzkimi - przynajmniej lalki bobaskowate, bo barbiowate to inna bajka. Ach ten świat lalek :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam takie skojarzenia z trupkami :) jako rekwizyt i sama praca jak najbardziej, ale mieć takie coś w domu to chyba tylko do straszenia znajomych :) Do historyjek, zdjęć to jakoś bardziej barbiowate lub moje chłopaki :) Też ludzkie, twarze mają idealnie odtworzone ale są w skali mikro :)

      Usuń
  8. lalki z wszelkimi wydzielinami (łzy, smarki, ślina) budzą we mnie niesmak
    i obrzydzenie - ale to nic w porównaniu z niemowlętami z odtworzonymi
    żyłkami pod skórą, mikrorumieniami tu i ówdzie rozsianymi - budzą we
    mnie ambiwalentne odczucia - podziw nad mistrzostwem twórców oraz
    przerażenie nad zbytnią dosłownością...

    co nie znaczy - iż potępiam ludzi, którzy w obliczu tragedii, jaką jest strata
    dziecka - zamawiają lalkę z twarzą kochaną przez tyyyle lat - cóż - nie wiem,
    mogę tylko współczuć - bo wtedy to już nie pasja a pasyjne cierpienia takiej
    osoby przemawiają...

    OdpowiedzUsuń
  9. KLUSECZKI smakowicie się prezentują -
    tym razem pysiałek chłopaczka bardziej
    do mnie przemówił - obawiam się, że Jemu
    bym nie zamknęła drzwi przed noskiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) sama zabieram artystyczne lalki, żeby nie skończyły ostrzyżone z flamastrem na buźkach - w końcu ktoś się postarał projektując te brzdące :)

      Usuń
  10. mam kilka dużych lalek i mają po jednym zestawie ciuchów niemowlęcych a resztę im dobrałam lub uszyłam, choć na tak duże lalki to się szyje prawie jak na człowieka !!!! A co do typowych rebornów to mam tak jak Inka - podziwiam kunszt ale z daleka, dosłowność odwzorowania niemowlęcia budzi we mnie grozę. Wszystkie moje duże lalki wyglądają jak lalki, żadna nie wygląda jak prawdziwe dziecko, tak jak Twoje Kluski - takie lalki podobają mi się bardziej niż te "żywe". Są przesłodkie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda- kluski są ładne ale na pierwszy rzut oka widać, że to są lalki :)

      Usuń
  11. Kluski są bardzo apetyczne :) Nie przypuszczałam, że takie skarby można znaleźć w SH ... Niektóre zsiniałe lalkowe niemowlaki faktycznie budzą grozę a wystraszyć mnie jest trudno... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja tak 1/3 kolekcji przywlekłam z SH i giełdy:)
      chyba najbardziej straszą te realistyczne bo gdzieś się zaciera różnica między lalką a rekwizytem/manekinem/imitacją człowieka.

      Usuń