Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Pożar w kuchni czyli gotowanie według Pana Fasoli.

Przez dłuższy czas byłam święcie przekonana, że na niektóre "celebrity dolls" nie będzie mnie stać.
Patrząc na ceny firmowych figurek odechciewało mi się "chcenia". Ale okazało się, że można taniej- i to często dziesięciokrotnie taniej.  Co prawda kupuje się  tylko gołą lalkę/figurkę, bardzo często w kawałkach, które trzeba samodzielnie poskładać, ale za to ile potem jest satysfakcji!  No bo i tanio i  niepowtarzalnie. Można nadać figurce zupełnie inny charakter i stworzyć własną postać.
Takim sposobem narodziła się Strefa Kliniczna.  Duży wpływ na powstanie Strefy Klinicznej miały Eibhlin i Stary Zgred które pomagały i doradzały. 

Mieszkańcy Strefy dobierani są bardzo starannie- przybyli moi ulubieni aktorzy lub filmowe postacie, których nie raczyły stworzyć inne lalkowe firmy, lub też lalkowe wersje są brzydkie. 

Na sobotnim spotkaniu tarnowskim upolowałam kuchnię - z lat 70 tych. Uświnioną niemożliwie, ale za to interaktywną.  Cif do spółki z myjką dały radę i cały brud puścił. 

Stwierdziłam, że mebel idealnie będzie paskował do Pana Fasoli czyli Rowana Atkinsona, który zostanie Strefowym kucharzem.......


Strudzeni po podróży czekali na pożywny posiłek.....



......... a tym czasem Jasio w kuchni......

....zrobił mały pożar.......

.... ba postanowił puścić z dymem Strefę.......


Na szczęście panowie zareagowali błyskawicznie i pożar ugasili.....

Kuchnia jest dobrze wyposażona- posiada blender działający - z braku innego surowca Jasiu postanowił zrobić "sok z misia"..... jakby to było.... "TeddyJuice" ????


TEDDYJuice

TEDDYJUICE!!!*


BANG!
J; AŁAAAAAA!
T:..... Nie będziesz mełł misiów ze strachu przede mną!

TeddyJuice w Strefie pilnuje porządku i dba o wszystkie miniaturowe misie zamieszkujące Klinikę.

Pan Fasola jest w wersji bardzo oszczędnościowej. Nabyłam sam łeb. Ciało zdobyczne, buty też - dzięki Aga! -pajacyk piżamowy szyty, za to miś firmowy i to nie byle jaki- miniaturka Barbary Bukowski mojej misiowej guru (oczywiście zdobyty w SH) :) Cóż jaki Fasola taki Miś- możliwe że kiedyś w przypływie weny wydłubię filmowego misia, jak i uszyję normalne ubranie.


Tymczasem Jaś dzierży zdobycznego Misia i chodzi w tym co ma.



Kuchnia pochodzi z lat 70-tych, od Illco Toys. Nie sprawdzałam czy zabawka działa- do niej pasują duże baterie, których nie mam na stanie. Ale z tego co może "robić" to blender posiada silniczek obracający "nożem"  blendera, palniki "świecą", z kranu "płynie woda"- z tyłu znajduje się rurka do wlewania  wody. Jako dziecko pewnie piszczałabym z radości mając takie cudo do zabawy.
Wyposażenie kuchni zdobyłam przypadkiem w moim ulubionym grzebaku. Za grosze nabyłam cały worek lalkowych dóbr.
Jajka sadzone na patelni to nic innego jak przycięta pianka kreatywna i filc - na zdjęciach nawet daje radę  :)


* Nie muszę chyba komentować skąd się wziął "sok z misia"
A TeddyJuice powstał na fali inspiracji Kaziami - Kaziu de bubu dolls - wersja miniaturowa do Strefy. 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Drugi meet między Strefowy

Możliwe, że do tradycji wejdą spotkania między Strefowe.
Licznie przybyłe towarzystwo zaczęło całkiem nieźle rozrabiać, ku uciesze gawiedzi gapiącej się z galeryjki nad piwniczną izbą u Ronalda McDonalda



Najwięcej uwagi skupiał na sobie Loki :)


Chociaż Tony i Czesiek robili co mogli, żeby zwrócić na siebie uwagę.


Czesiek sprawdzał co ma Loki pod tą zieloną kapotką, ba nawet próbował przymierzyć







O mały włos nie doszło do drobnych rękoczynów z użyciem gazrurki


I masowej zagłady........


..........gdy kilku nawiedzonych chciało postrzelać zza fotela......



Odnaleźli się też bracia


A od nadmiaru Rosomaków dwoiło się w oczach


Loki chciał zdobyć władzę nad światem


A Czesiek z bratem planowali przejęcie zamku


W celach opracowania taktyki dobrze sfotografowali teren



I nie mogło się obyć bez selfie przed katedrą :)

U Ronalda M, rozrabiałyśmy z Ebilhin, Zgredką w kręgach znaną jako Stary Zgred i Grażką!
Już nie mogę doczekać się następnego zlotu Strefowego :)

piątek, 21 sierpnia 2015

Post na trzy Franki, dwadzieścia lasek* i Żabkę w tle.

Większość lalkowiczów zna kanał My Froggy Stuff i niezwykle kreatywną "Mamę Żabkę".
Wielokrotnie zachwycałam niezwykłą pomysłowością Autorki. Zazwyczaj kończyło się na oglądaniu filmików, jednakże od dobrych dwóch miesięcy realizuję całkiem spory projekt i potrzebny był roombox oraz meble.
Ponieważ jedna z lalkowych reperacji** przymusiła mnie do zakupu hot-gnata, wystarczyło tylko zaopatrzyć się w duży zapas lasek kleju, tekturę modelarską oraz wygrzebać materiały na obicia mebli i zacząć działać.  Po dokładnym przestudiowaniu filmiku instruktażowego wzięłam się do pracy.
W dwa dni powstała spora kanapa i 4 fotele i prosty roombox. Przy okazji "machnęłam" regał z resztek pianki która została  po zrobieniu roomboxa.

Ale wracając do Franek- wszystkie delikwentki wyłowiłam w SH.  Praktycznie w stanie idealnym,


Jakoś nigdy nie miałam potrzeby kupienia nowej Franki, widać intuicja wiedziała, że lalki wyłowię w SH.

Nie są to jedyne lalki z linii MH jakie znalazłam w lumpeksach, jednakże Franki były w najlepszym stanie ze wszystkich jakie znalazłam,


Ponieważ mieszkańcy roomboxa jeszcze nie są gotowi na prezentację Franki zechciały zaprezentować meble.


Do foteli i kanapy zamierzam wydłubać jeszcze dodatki : poduszki, narzutę i koce.


Na regale znajdują się lalkowe przydasie wygrzebane w moim ulubionym lamusie.
Znalazłam 77 sztuk lalkowych dóbr, o których jeszcze kiedyś napiszę.




Rollerka była w stanie idealnym- nawet stojak miała własny.


Mój roombox jest bardzo prosty- sklejone 3 ściany z podłogą.  Na razie ściany pozostawiłam białe,
Jednakże pianka modelarska daje możliwość łatwego wycięcia otworów na okna i drzwi.  Możliwe, że kiedyś dorobię jak nie wycinane, to umieszczę atrapy. Podobnie z oklejaniem ścian i wyklejaniem podłogi.


*Na zrobienie kanapy, roomboxa, szafki i 4 foteli poszło 20 lasek kleju - te robótki są bardzo klejożerne :)


**Jakiś czas temu przeprosiłam się z klejem na gorąco- głównie za sprawą ślicznej Gejszy (co prawda chińskiej produkcji, ale bardzo ładnie wykonanej)  kupionej w SH - niestety lalka była oderwana od podstawki, Jedynym ratunkiem było przyklejenie hot-glutem, Gejsze są wykonane na styropianowej bazie umieszczone na drewnianej podstawce - jedyne co jest w stanie trwale spoić oba tworzywa to klej na gorąco.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Leczenie Kiwaczka czyli Klinika przyjmuje coraz bardziej osobliwych pacjentów.

Kto pamięta Kiwaczka zwanego też Czeburaszkiem?
Bohatera radzieckich opowiadań Eduarda Uspienskiego i filmów animowanych cechuje osobliwy wygląd.
Wielka głowa, z jeszcze większymi uszami, okrągłe ślepka i mikry korpusik .
Mi przypomina rodzimego Plastusia tyle, że we włochatej wersji :)




Kilka dostaw temu w ulubionej sieci SH ze sterty zabawek wygrzebałam znajomą mi postać. Jednak na miejscu za czorta nie mogłam sobie przypomnieć co to- ale wyglądał "vintage" i coś w zakamarkach pamięci mi świtało, że skądś ten osobliwy pyszczek i wielkie uszy znam.
Wychodząc z przybytku zauważyłam że stworzonko jest interaktywne i przy okazji kontuzjowane.  Jedna nóżka złamana, smętnie dyndała w futrzanym ubranku.
Skoro stworka nabyłam nie było innego wyjścia jak Kiwaczka naprawić.
Żeby dobrać się do uszkodzonego mechanizmu musiałam rozpruć tył głowy zabawki, delikatnie wyjąć cały mechanizm chodząco- gadający- na szczęście poprzedni użytkownik przytomnie wyją baterie -odpadło czyszczenie komory z rozlanego kwasu.
Złamaną nogę skleiłam "kropelką", a pluszową część wyprałam.
Na koniec wystarczyło złożyć nowe baterie, ubrać mechanizm w Kiwaczka Właściwego i zaszyć głowę.
Ku mojej radości sam mechanizm gadający był sprawny. Tego już nie potrafiłabym naprawić. I w najgorszym wypadku Kiwaczek skończyłby wypchany nadzieniem z poduszki jako maskotka.








Po dotknięciu łapki Kiwaczek "chodzi" a raczej trzęsie się i przewraca, oraz wygłasza kwestie z filmu.