Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Mark Pedigree- przyjaciel Sindy.

Dokładnie to chłopak przyjaciółki Sindy - Marie.
Lalka  z lat 80-tych w stanie lekko nadgryzionym przez czas znalazłam na pchlim targu.
To jest kolejny niesamowity nabytek obok Indiany Jonesa, dla którego znalazłam uwaga- jego własne buty - co jest jeszcze osobliwszym znaleziskiem. Jak tak dalej pójdzie to znajdę resztę garderoby Indiany :)

Mark przeszedł w życiu dużo. Jest obdrapany, ma ubytki malatury we włosach, ale i tak jestem zadowolona ze znalezienia.  Początkowo wzięłam go za jakąś nieznaną mi odmianę Paula, jednak internetowe śledztwo objawiło tożsamość lalka.





Odzienie sponsoruje Mattel - koszula od Alana, spodnie któregoś z kenów.
Markowi towarzyszy Sindy od Hasbro model Supercool Sindy* - chociaż najbardziej lubię lalki od Pedigree to ta wersja jeszcze nawiązuje do pierwowzoru Pedigree.
I pasuje do Marka :)



Teraz wypadałoby znaleźć Paula :)

* Sindy należała do Agi Fleurdolls tu można poczytać więcej o Sindy :)

czwartek, 18 czerwca 2015

Wyzwanie na misia- OOAK Teddy Bears i nie tylko.

Zwyzywałam Starego Zgreda od misiów.
A było to tak- któregoś wieczornego pisania Zgredka podrzuciła uroczą foteczkę- o taką:


Fotka pochodzi od Kaziu de Bubu dolls. Publikuję za zgodą Autorki Kazia-Kilera (przez jedno EL) przeze mnie nazwanego Kaziem Nożownikiem - sama słodycz prawda? I chlebek masełkiem posmaruje i srebra rodowe wyczyści.


Od słowa do słowa popłynęła rozmowa, że fajowe i ktoś z głupia frant wypalił że można by zrobić na obraz i podobieństwo (jak znam życie tym ktosiem byłam ja).
I jak w przypadku Hooka padło radosne "no to róbmy". Zgredka podjęła rękawicę, tfu misia i każda zaczęła produkcję własną. 

Ponieważ w przypadku Hooka mocno odbiegłam od finalnego efektu i wyszło to co wyszło, to tym razem ściśle trzymałam się Misia Wzorcowego.
I tak powstała Psychodelia.
Twarz Psychodelii w całości jest wyrzeźbiona z glinki - zarówno oczy jak i uzębienie. Osadzona jest w pluszowym misiu z odzysku. Wewnątrz ma druciany szkielet w celu zwiększenia możliwości pozowania.





Praca z glinką przypomniała mi stare dobre czasy, kiedy w liceum uczęszczałam na zajęcia z ceramiki - z całkiem dobrym skutkiem :) Psychodelia spodobała mi się na tyle, że przekopałam pudło a pluszakami i wytypowałam kolejne ofiary do operacji plastycznej.
Takim sposobem powstały kolejne Psycho Pluszaki.

Psychólik - w oryginale poprzednia właścicielka niejaka Hanna upaćkała mu pół pyszczka na różowo - doprać się nie chciał, wyrzucić szkoda było, no to teraz ma nowe życie.





Psycho Tula- twór dziwny Tarantula Pasiasta z twarzą uśmiechniętej biedronki - typowo chiński potworek dostała futrzany kołnierz i nowe oblicze.



Psychomiś - uroczy miś Ripley, któremu jakiś Bachor Paskudny pół pyszczka przeciął i zakleił plastrem-bez wszywania nowego oblicza by się nie obeszło.



A tak wygląda nawiedzone towarzystwo razem:



Wiem, że nie tylko Zgredka "walczy" z misiem :)
Niecierpliwie czekam na efekty - a może jeszcze ktoś podejmie Wyzwanie Na Misia?




Polecam też wszystkim którzy nie znają stronę Kazików to bardzo sympatyczne zębate stworzonka- nie tylko misie :)







niedziela, 7 czerwca 2015

Metamorfoza Kapitana Hooka czyli z Wróbla- Żuk.

Drugiego Kapitana kupiłam ponieważ primo- tani był, secundo- chciałam powołać do życia Pana Wróbla czyli Jacka Sparrowa.  
Ale jak zwykle wyszło jak wyszło. 
W trakcie zmywania opalenizny i fragmentów oryginalnego make upu niechcący przymierzyłam krótkowłosą perukę.  I doznałam olśnienia.  W takiej wersji lalek był łudząco podobny do Paula McCartneya z czasów "The Beatles". 
Spodobał mi się w tej wersji tak bardzo, że zmieniłam plany dewastacyjne i zamiast Wróbla mam Żuka :)
Nie pozostało mi nic innego jak uszyć pasujący garnitur i koszulę oraz wydłubać gitarę. 
O ile z szyciem nie miałam większego problemu, tak zrobienie instrumentu było sporym wyzwaniem. Na wzór wybrałam gitarę Hofner 500/1 który to model zyskał popularność dzięki McCartneyowi. 
Buty po małej awanturze oddał Dalek :)









Zmywając opaleniznę zostawiłam delikatny cień pod oczami- na żywo prawie niewidoczny, na zdjęciach w zależności od ustawienia monitora jest widoczny bardziej.  
Na tabletach może być żółty, bardzo żółty- sprawdziłam na własnym - bardzo mocno podkręca kolory.  
A w oryginale Paul z gitarą wyglądali tak :) zdjęcie wyłowione z sieci.  


Przypadkowe podobieństwo zaowocowało powstaniem Paulinki Żuk :)

Niestety do zmontowania całej Czwórki z Liverpoolu prawdopodobnie nie dojdzie.  Skończyła się Hookowa hossa na FLTE. Lalek osiągną brzydką cenę, no chyba że nastąpi kolejny ładny spadek i będę mogła nabyć następnego osobnika "na psucie". 
Natomiast drugi Hook stoi sobie na półce z Piotrusią w stanie nienaruszonym :) 

Szperając za młodocianym Paulem, gitarami itp natrafiłam na "lalkowy" epizod w karierze okładkowej - a mianowicie na "rzeźnicką" okładkę z lalkami w stanie rozczłonkowanym.  
Wcale się nie dziwię, że okładka została oprotestowana i w efekcie wycofana :)





Ostatnie zdjęcie uruchamia moje naprawcze ciągoty- z wielką chęcią przejęłabym biedaczki z tego zdjęcia i poskładała :)

czwartek, 4 czerwca 2015

Lilian i Dell czyli kreatywne świętowanie.

Wena wróciła ze zdwojoną siłą- czyżby to zasługa Doctora?
Na warsztat trafiły dwie urocze panienki upolowane przez Magalitę w Magicznym Sklepiku.
Lalki były gołe, bose, za to z własnymi czuprynami w stanie nietkniętym nożyczkami.  Trochę rozkudłane, wymagały wizyty w spa, ale szampon z odżywką przywróciły włosom blask.
Małe śledztwo wykazało że brunetka to Dell, a blondynka Lilian.
Początkowo miałam wydłubać im ubranka podobne do oryginalnych, jednak zmieniłam zdanie i nadałam im ich własne osobowości.
Lilian od najmłodszych lat uwielbia "Muminki", a Dell jest wielką fanką Predatora :)
Obie lubią luźny styl i jeansy :)







Po myciu włosów u Lilian ujawnił się ślad po opasce, którą miała w oryginale :)


Co ciekawe wszystkie lalki z serii mają swoje własne moldy.  Różnią się nie tylko kolorem skóry, ale i twarzyczkami, a co ciekawsze kolorem i wzorem na tęczówkach, czego na zdjęciach tak dobrze nie widać.


Jedyne czego nie udało mi się naprawić to "rybie oko" Dell.




Chciałabym jeszcze upolować ciemnoskórą panienkę z tej serii. Kto wie- może jeszcze trafi się taka panienka :)

wtorek, 2 czerwca 2015

Uda się? Nie uda? Jafar* i Gertruda**.

Pamiętacie tą uroczą babuleńkę?


Wcale nie zginęła spadając z wieży.  Ostatni czar Złotego Kwiatu i Roszpunki także  Gertrudzie uratował życie i wrócił młodość.  Ale tylko na chwilę.
Zrozpaczona Gertruda popadła w lekki obłęd i w poszukiwaniu drugiego Cudownego Złotego Kwiatu profilaktycznie śpiewała wszystkim napotkanym kwiatkom swoją piosenkę:

Kwiatku, światło zbudź,
Pokaż mocy dar,
Odwróć czasu bieg
I wróć mi dawny skarb.

Ulecz każdą z ran
Odmień losu plan
Co stracone-znajdź
I wróć mi dawny skarb
Mój dawny skarb.

Jedyny pozytywny efekt tych zabiegów był taki, że kwiaty pięknie rosły i zakwitały- bo jak wiadomo rośliny lubią jak się do nich mówi.
Początkowo Gertruda wybierała te bardziej okazałe.





A potem śpiewała wszystkim jak leci. Nawet niepozornym łąkowym kwiatuszkom.
Niestety żaden z napotkanych kwiatów nie był Cudownym Złotym Kwiatem.
Pewnego dnia, gdy zdesperowana śpiewała ogrodowemu  Śpioszkowi usłyszała w oddali szelest.


W trawach chował się Tajemniczy Nieznajomy........


Ów nieznajomy to Jafar, którego przywabił śpiew Gertrudy


J:-O piękna nieznajoma dlaczego śpiewasz tej roślinie? Czy ma ona magiczne właściwości?
Powiedz co zgubiłaś! Jestem Wielkim Czarodziejem wystarczy jedno Twoje słowo a zguba się znajdzie!



Zaskoczona Gertruda odparła że poszukuje kwiatu, który przywróci jej młodość i urodę. bo dotychczasowy czar niedługo przestanie działać.
-O Pani - zostań ze mną na zawsze, a Twoja uroda nigdy nie przeminie! A do kwiatów śpiewaj nadal- będziemy mieli najpiękniejszy ogród w okolicy!


Uradowana Gertruda przystała na propozycję Jafara, nawet nie przeszkadzała jej egzotyczna uroda Czarodzieja. Nawet uznała że bródka Jafara jest szalenie pociągająca.


Obydwoje zamieszkali w witrynie


I żyli długo i szczęśliwie.... I było im bordowo :)



* Jafar pochodzi od Disney Store - jest prezentem urodzinowym, który w założeniu miał NIE pasować do kolekcji.  Bardzo DZIĘKUJĘ! Lalek zasilił grono Czarnych Charakterów Po Resocjalizacji i idealnie wtopił się w kolekcję :)


** Gertrudy chyba przedstawiać nie muszę :)
Obie postacie pochodzą z tej samej fabryki, nawet ubierają się u jednego krawca ;)