Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

czwartek, 30 kwietnia 2015

Skarb pod wycieraczką sąsiada*- czyli lalka Liza odnaleziona.

Skarb na tablicy znalazła Stary Zgred.  Lalki też świetnie opisała na blogu - takie znalezisko to praktycznie jak odkrycie Yeti :)
O Lizie dowiedziałam się z dodatku do "Magazynu Domowego"- gazetki z wykrojami dla lalek


Owa lalka Liza była opisana na ostatniej stronie gazetki- łącznie z podaniem firmy i adresu z telefonem, gdzie ów cud można było znaleźć.


Liza przez lata była jak Yeti jedynym śladem istnienia była ta gazetka :) Mało tego, większość pamięta Lizę Baniakogłową - coś w typie Agaty z upiornym make upem- tych nie pamięta praktycznie nikt.
Przez lata byłam ciekawa jak ta lalka wyglądała- cóż może to lepiej że lalki wtedy nie widziałam.
Po latach z sentymentu nabyłam małe stadko Liz. Ku mojemu zaskoczeniu Liza jest całkiem solidna jak na standardy garażowe.
Podobnie jak Agata ma swój osobliwy urok i piękne włosy. Różnorodności kolorów może jej pozazdrościć sama Barbie!


Jak w przypadku Agaty koślawość lalki i osobliwy make up wręcz rozczula.
Przy Lizach krawalowska Joanna jest pięknością!






Dopadłam takie kolorki dzięki uprzejmości Zgredki :)
Lalki wymagają czyszczenia- lata w kartonie zrobiły swoje- plus posiadają osobliwy zapaszek- prawdopodobnie skutek garażowania :)
Fajnie po latach znaleźć taką ciekawostkę w stanie "pudełkowym".




UWAGA ! Będzie OGŁOSZENIE!
Na skutek zainteresowania Lizami Pan do lalek doznał chyba pomieszania zmysłów - za 5 sztuk woła na allegro 100 PLN!!!!!!!!
Więc z mojej strony napiszę, że te lalki były opłacalne w cenie PIĘĆ złotych polskich za sztukę!
To, że dla dzieci PRL-u te lalki mają wartość SENTYMENTALNĄ nie oznacza, że mają taką wartość faktyczną!
Z tego, co wiem, ów Pan ma tych lalek na kopy, więc nie należy wierzyć w "trzy ostatnie sztuki" i takie inne chwyty marketingowe.
Lalki ŚMIERDZĄ garażem i benzyną. są zakurzone i niektóre mają pogniecione pudełka.
Cena jaką pan podaje to 30 000 zł- po denominacji daje 3 PLN i to jest dobra cena Lizy- tyle w temacie.
Linka do aukcji, który pan usilnie usiłuje opublikować w komentarzu pod postem też nie opublikuję- bo tak - nie lubię pazerności.

KONIEC ogłoszenia.


*Tekst Rudego Królika :)

sobota, 18 kwietnia 2015

Mówią że Prawdziwa Sztuka obroni się sama, ale nie przede mną*- Gnom :)

Powołałam do życia gnomoidalne stworzenie. Jeden Gnom mieszka u Gosi, drugi zamieszkał u mnie a po pewnych perypetiach z przeszczepem pojawia się na blogu.  Początkowo miałam delikwentkę osadzić na naturalnym obitsu- kolor pasuje idealnie, ale poddałam się przy próbie przeszczepu.
Z braku pomysłu na złożenie lalki łeb powędrował do pudełka w oczekiwaniu na lepsze czasy.
Przy okazji porządków w lalkowych gratach wpadło mi w ręce ciałko od supermodel Simby i bingo!
Zaczep idealnie pasuje do łba, mało tego- na tym zaczepie łeb idealnie siedzi i sztywno się trzyma.
Pozostało mi jeszcze łeb przemalować po mojemu i pozbawić połysku. Gnom dostał nową osobowość - w plastiku bardzo fajnie się rzeźbi, a połysk znika po jednym przeszlifowaniu.
Jak już miałam złożoną lalkę wystarczyło uszyć garderobę i zabrać Gnoma do ogrodu na sesję


Z szyciem portek miałam trochę zachodu, ale podołałam, muszę jeszcze dopracować wykrój, żeby następne porcięta wyszły lepiej






Muszę też znaleźć lepsze buciki- na czas robienia zdjęć tylko te różowe pasowały - co ciekawe na żywo nie są aż tak rażące jak na zdjęciach.






Zestaw odzieżowy popełniłam z tych samych  materiałów co garderobę Jurka ;)


Gnom podobnie jak hujoo został szczodrze obdarzony piegami :)


Na koniec mała zapowiedź kolejnego lokatora :)







*Tytuł nie mój- po raz kolejny posiłkuję się potemowcami - to zapowiedź przed Wiosenną Pieśnią Radości kabaretu Potem :)



czwartek, 9 kwietnia 2015

Jurek na gościnnych występach.

Jurek zabrał się ze mną po ostatnim meetcie. Do kliniki przyjechał na transplantację włosów i po odzienie.
Co prawda długo czekał- na szczęście Gosia nie jest w gorącej wodzie kąpana - ale się doczekał.
Dostał nowy włos w postaci futrzanej peruki i ciuchy- portki na szelkach i koszulkę w kratkę.
Na prośbę Gosi zdjęcia wrzucam na bloga.
Sesję robiłam bardzo ostrożnie- lalka nie moja to tylko ją delikatnie umieszczałam w okolicznościach przyrody.
Po zimowych ekscesach świątecznych wygląda na to, że wiosna przyszła na dobre.  W ogrodzie zaczynają kwitnąć drugie wiosenne kwiaty, bo przebiśniegi i krokusy nie załapały się na zdjęcia :)













Peruczka jest w stanie nieobrobionym- do właścicielki zostawiam decyzje o modelowaniu :)


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Edward Scissorhands Taeyang czyli Edek od Nożyczek

Na Edwarda zachorowałam jakiś czas temu.  Niestety ceny Taśków* są bardzo zniechęcające- przynajmniej w krajowych serwisach aukcyjnych i sklepach internetowych.  
Na szczęście z pomocą przyszła strona flte zwana od pewnego czasu amerykanosem. 
Tu cena Edka była przyzwoita i nadal taka jest- jeszcze- niestety ceny na flte zmieniają się jak w kalejdoskopie, ostatnio mają tendencję zwyżkową- jak w przypadku kapitana Haka - podskoczył z dnia na dzień o 80 złotych. W obecnej cenie bym go już nie kupiła.  
Ale wracając do Edka- pomijając brak podobieństwa do aktora wszystkie cechy charakterystyczne postaci są zachowane, a strój oddany jest wiernie.  
Ubranie składa się ze spodni i bluzy tworzących kombinezon, plastikowego"pancerza", dopinanych rzemieni, "prawdziwych" butów oraz dodatkowego zestawu "wyjściowego"- białej koszuli i portek na szelkach, na tyle obszernych, że bez problemu wchodzą na "kombinezon". 


Rękawice z nożycami są kapitalnie wykonane- wszystkie ostrza są ruchome- jedyne co mi przeszkadza to forma rękawic- Taśki mają wykręcane dłonie- spokojnie można było zrobić rękawice na gwincie - przynajmniej by nie spadały :)







Do zestawu dołączona jest i wycinanka :)




Każdemu, kto lubi postać Edwarda mogę polecić lalkę z czystym sumieniem - ubranie i dodatki wykonane są świetnie, a i cena obecnie jest przyzwoita.  Do przeróbek raczej się nie nada ze względu na osobliwy szary kolor - cała lalka jest w takim odcieniu.

Ogólnie polubiłam zakupy w serwisie flte. Można upolować okazję, jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jedynym minusem jest czas oczekiwania.  Od wpłacenia do otrzymania przesyłki jakieś 2 tygodnie, czasem dłużej. 

Niestety aura za oknem nie nastraja do zdjęć w plenerze - sypie od rana z małymi przerwami na topnienie. O tak jest od rana - pogoda zafundowała nam Śniegus Dyngus 




Edek mógł tylko tęsknie zaglądać przez okno do obsypanego śniegiem ogródka



A żeby pozostać w świątecznym klimacie - moja mała pisanka :)


* Taśkami nazywa Zgreadka Taeyangi - ukradłam :) 

piątek, 3 kwietnia 2015

Jingle eggs, jingle eggs, jingle all the way.............



Z Najlepszymi Życzeniami 
Jedzie Królik z Kurczakami 
Wiezie jajca i prezenty 
Prawie jak Mikołaj Święty 
Renifery ma u sanek,
A przed sobą kosz pisanek, 
Zaś w Dyngusa nie wiadrami 
lać się będą, a śnieżkami* :)








               

Królik to kolejna lalka Hujoo , zaś malowane jajco to wyrób hand made z Zalipia.
Gosiu bardzo dziękuję!
Nastrój świąteczny poczuł nawet mój najnowszy lokator :)