Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 29 marca 2015

Najbrudniejsza naprawa w Klinice w odcinkach. Część pierwsza czyli Agnieszka już u mnie mieszka.

Jakiś czas temu Stary Zgred podrzuciła mi linka do oferty na dawnej tablicy.  Oferta owszem była bardzo kusząca, jednakże to co oczy me zobaczyły wzbudzało pewne wątpliwości.
Lalki prezentowały stan padło i nie wstanie. Jednakże budziły nadzieję na powodzenie naprawy. Ponieważ lubię wyzwania, a Zgredka zaofiarowała się padlinę osobiście odebrać i sprawdzić stan nabyłam uroczą trójkę.
Poczta zadziałała nadzwyczaj sprawnie i we czwartek wypakowywałam padlinę.
Oczom moim ukazał się taki oto obrazek:


Duża głowa miała resztę, ale ze względów logistycznych została od tej reszty oddzielona :)
Musiałam zakasać rękawy, uzbroić się w cierpliwość i zabrać do czyszczenia owych delikwentek.
Na pierwszy rzut poszła Zębatka nazwana Agnieszką :)


Lalka o ślicznej buźce, pokryta solidną warstwą kurzu- o dziwo posiadała oczy własne, komplet kończyn górnych i "tupecik".
Jedynie zaginął dekielek, ale to najmniejszy problem- zrobiłam nowy z kartonu :)


Nóżki miała malowniczo upaprane :)


Zastanawiałam się czy uda mi się odzyskać sukienkę i włosy- jedno i drugie wylądowało w misce z wodą.  W czasie czyszczenia samej lalki kilkakrotnie musiałam zmieniać wodę.
Nie dość, że musiałam doczyścić lalkę, to jeszcze naprawy wymagała głowa i mechanizm oczu.
Tak wyglądała głowa w trakcie z zamontowanymi zębami, językiem i oczami - przy okazji odkryłam, że rzęsy lalki są całe jedynie "wymięte".


Po żmudnym czyszczeniu przyszedł czas na założenie nowych gumek i złożenie lalki w całość.

Sukienka też się doprała- jedynie musiałam wymienić żółty (kiedyś) przodzik - niestety zardzewiałe napy pozostawiły brzydkie plamy. Postawiłam na pomarańczową bawełnę a napy zastąpiłam zielonymi guziczkami.
Postanowiłam zostawić oryginalną sukieneczkę- mimo lat żorżeta jest w świetnym stanie- to bardzo mocny materiał.


Cieszę się też z odratowania oryginalnej peruczki.  Zniszczenia nie były tak wielkie, większość włosów zachowała się na całej długości.
Odtworzyłam oryginalną fryzurę, jedynie przyszywając do nowego czepka, przedziałek umieściłam z boku :)









W trakcie naprawy odkryłam, że  zanim lalki uległy ustrychowieniu były szanowane. Nosiły ślady wcześniejszych napraw- przynajmniej dwukrotnie wymieniano gumki, jedna z lalek nosiła próby naprawy nosa :)
Lalce muszę jeszcze zorganizować pasujące do sukienki buciki i wybielić bieliznę bo ma :)
Resztę brudasków pokażę w kolejnych postach!
Zgredce bardzo dziękuję za czujność i zorganizowanie tych panienek!

36 komentarzy:

  1. Jeju, niezwykłe!
    To się nazywa talent ♥
    www.zuziaczkowyblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talent, talentem a do tego dochodzą dziesiątki naprawionych wcześniej lalek hyhy. Reperowanie i czyszczenie porcelanowych trupencji nie poszło na marne ;)

      Usuń
  2. o mamciu...niezły sierociniec!bardzo dużo fachowej roboty wsadziłś w tą Agnieszkę :) Efekt jest zdumiewający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Polubiłam paskudę :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Urshulą, narobiłaś się przy niej nieźle, ale efekt był tego wart :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak przypłaciłam zaostrzeniem alergii, ale było warto :) teraz muszę zrobić przetasowanie na półce, bo starowinki muszą mieć reprezentacyjne miejsce :)

      Usuń
  4. Dokonałaś cudu. Post powinien mieć tytuł Wskrzeszenie Agnieszki.
    Ale zadałaś też ból mojemu sercu. Miałam kiedyś taka lalkę i gdybym miała tyle uporu co Ty, pewnie miałabym ją do dzisiaj :(
    Ciągle marzę, że jakimś cudem, gdzieś w jakimś zakamarku, odnajdę jej części i naprawię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo upolujesz gdzieś- widzisz ja swoje zupełnym przypadkiem dorwałam.
      To tylko dowodzi, że dawne polskie wyroby były wręcz pancerne. Żadne ustrychowienie czy upiwniczenie nie jest im w stanie zaszkodzić na tyle, żeby nie dało się truchła odratować. Przetrząśnij jeszcze chatę może gdzieś porzucona biedaczka jest. Ja rodzinną stryszankę znalazłam, naprawiłam, odziałam i mam :)

      Usuń
    2. Ja chyba pójdę kopać na wysypisku śmieci.

      Usuń
    3. No to może lepiej na portalach aukcyjnych - większe prawdopodobieństwo trafienia hyhy

      Usuń
  5. Fajna Aga :) Ona musiała do Ciebie trafić, bo kto inny by sobie z nią nie dał rady. Jak mi się przypomni wygląd początkowy - brrrr, brud, smród i zdechłe pająki, czyli jakość śmietnikowa. Trochę wątpiłam, czy się da odratować. Bardzo lubię się mylić w takich sprawach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to dziewczynki miały bogate życie wewnętrzne- dobrze, że w ich przypadku inwentarz żywy nie dotrwał do przyjazdu - zostały zasuszone egzemplarze pajęcze- widać był czas najwyższy na reanimację. Ja w sumie też miałam pewne obawy oglądając "zdjęcia promo", ale często zdjęcia promo zaniżają atrakcyjność modeli hyhy. Jeszcze raz dziękuję za zorganizowanie pacjentek :)

      Usuń
  6. Widząc jej początkowe zdjęcia nie wierzyłam, że da się ją jeszcze uratować! Teraz jest naprawdę piękna a Ty odwaliłaś "kawał dobrej roboty!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! W sumie odnawiałam już lalki w nieco lepszym stanie, więc pewną praktykę mam :) mnie zadziwiło, że ubranka dały się odratować, bo to był "syf nieziemski"

      Usuń
  7. Lalka odremontowana kapitalnie, ma śliczną sukienkę i warto było ją ratować. Jestem ciekawa metamorfozy dwóch pozostałych denatek :)


    Ale zdjęcia >przed< klimatyczne, mm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda- a jaki materiał mocny- aż się zdziwiłam. Gdyby zamiast metalowych napów były guziki kieckę odratowałabym w całości. na szczęście druga panna ma swoją własną garderobę.
      Denatki już wyszykowane- zdjęć dużo wyszło to musiałam podzielić pisaninę - relacje będą już wkrótce. Zapraszam

      Usuń
  8. cudnie ja odratowalas!!! przepiekna!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś mistrzynią w przywracaniu świetności dawno zapomnianym i skazanym na niebyt. Podziwiam Cię za chęci i wytrwałość :)
    Pozostałe dwie delikwentki na pewno będą równie pięknie odnowione, ale czekam na zdjęcia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Lubię walczyć z materią zabrudzoną :) Już kilka delikwentek wyciągałam z głębokiego zasyfienia :)
      Będą, będą. Zapraszam :)

      Usuń
  10. Jak dobrze, że znów trafiła do kogoś kto o nia będzie dbał! Piekna jest! świetnie wygląda! Aż miło popatrzeć, że z truchła zrobiłaś taką ślicznotkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! O tak teraz ma miejscówkę na półce z innymi jej podobnymi :) żadnych strychów :)

      Usuń
  11. Niesamowite. Pierwsze zdjęcia nie zapowiadały takiej odmiany, a tu niespodzianka:) Jak zwykle przywróciłaś lalkę do życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! W sumie moje zdjęcia nie są tak przerażające jak te z oferty. Ciężko było dostrzec potencjał lalek na tych fotach :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. He he już nie padlinka na szczęście :)

      Usuń
  13. WOW! What a remarkable tranformation! Congratulation:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite, piękna jest! Gratuluję i lalki i umiejętności! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. BOSZ .... jaka ona jest piękna <3 na dodatek moja imienniczka!!!!! gdybyś kiedyś coś? daj znać ... choć nie przypuszczam bo widać ile pracy w nią włożyłaś! Jesteś niesamowita!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee nigdy nic- ja na tą pannę polowałam :)
      To taki nr 1 na liście życzeń krajowych wyrobów.
      Dzięki :) Też jestem zadowolona z akcji reanimacja :)

      Usuń
  16. to już nie Klinika Lalek -
    to Nowe Życie tudzież
    Ostatnia Szansa Lal!

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaaaaaaaaa! Ależ Ci się trafiło! Toż to Szrajerka rodem z Kalisza! I w jakim świetnym stanie! Podziwiam i zazdroszczę, choć jedną już mam (tu cała jej historia: http://lalovo.blogspot.com/2013/12/szrajerka-z-lamusa.html).
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń