Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 28 lutego 2015

Mango Lalka Nienarodzona czyli Fabryczna Blythe.

Lalka Blythe od 2001 roku święci tryumfalny powrót "na salony" i półki kolekcjonerów. Jednak w chwili wprowadzenia na rynek zabawkarski przez Kennera w 1972 roku lalka okazała się najdelikatniej mówiąc klapą.  Zbyt dziwaczna, żeby podbić serca dzieci zniknęła z półek po roku sprzedaży.
I jak to bywa dorośli kolekcjonerzy odkryli urok lalki na nowo, a duże zainteresowanie spowodowało wznowienie  produkcji lalek Blythe. Co, jak, kto i dlaczego przyczynił się do ponownej popularności lalki możecie ze szczegółami poczytać u Zazie.
Początkowo Wielkogłowa Panna niezbyt mi się podobała. Najpierw kupiłam Basaaka z myślą o przerobieniu, za jakiś czas pojawił się kolejny Basaak, bo zdążyłam polubić tego pierwszego, potem Icy i Basaak Trzeci, w międzyczasie zjawiła się też mała armia Paskud od Hasbro aż nadeszła kolej na Blythe.
I tak na półce pojawiła się Lalka Nienarodzona - Blythe Fabryczna, czyli odpad z fabryki.  
Lalka złożona  z oryginalnych kawałków przypadkowo dobranych, które odrzucono przy produkcji*

Pierwsza pojawiła się Mango - imię dostała od koloru włosów. Za nią Vinka (imię też od włosów, ale o niej będzie kiedy indziej)
Lalkę kupiłam od sprzedawcy z Tajlandii. Opis szczegółowo zawierał co może być z lalką nie tak, jednak ciężko dopatrzyć się wad - przynajmniej w tym egzemplarzu**.
Jak na odpad lalka prezentuje stan znakomity.  Wyposażono ją w długi i gęsty skalp w pięknym odcieniu,  make up nie ma żadnych ubytków a i kolor policzków współgra z włosami i zestawem oczu. Z wszystkich dostępnych kolorów najbardziej lubię zielone i żółte.


Fioletowe oczy zawierają małą niespodziankę - literkę "B" w źrenicy.






Najmniej podoba mi się różowy.

Lalka mieszka u mnie od zeszłego lata, ale na sesję załapała się dopiero teraz :)
Na zeszłorocznym urlopie wydłubałam całkiem sporo ubranek dla mojej bandy blythopodobnych,
Uszyłam proste w kroju sukienki nawiązujące fasonem do oryginalnych wdzianek.





Z ciekawostek na Blythe pasują balerinki z najnowszych zestawów bucików dla Steffi Love :)



* Dla mnie Oryginał jest tylko jeden- ten od Kennera z 1972 roku. Każda inna jest dla mnie jak klon-
nie ważne czy ma licencję, czy nie.
W przypadku reedycji lalek nie produkowanych przez firmę- matkę jest mi kompletnie obojętne czy mają certyfikat czy nie, czy kupię w pudełku ze wszystkimi bajerami czy w foliowym worku,
Blythe pierwotnie kupiłam na "kastom", a że obecnie każdy kto żyw robi "kastomy" dłutkiem i piłeczką to mi przeszło i wszystkie blythopodobne są na półce w niezmienionej postaci.

Faktycznie znalazłam sobie inne ofiary do kastomowania -lalki hujoo, które kupuję blankowe i nie muszę niszczyć pierwotnego wizerunku lalki, żeby stworzyć coś swojego.
Lalki fabryczne mają sporą przewagę w postaci ceny - można się spierać co jest bardziej oryginalne, etyczne a co mniej, jednakże wydać trzykrotnie więcej za lalkę, której potem zmieni się make up, fryzurę, sprzeda oryginalne ubranko, żeby odzyskać część pieniędzy itd uważam za bezsensowne.  Jeżeli już kupować lalkę limitowaną to po to by ją mieć.
Zrobienie nie wiem jak doskonałego "kastoma" jest technicznie zepsuciem oryginalnej lalki.
Co prawda lalka jest nadal firmowa, ale "limitowalność" wynikającą z oryginalnego wizerunku diabli biorą.

**Ponieważ istnieją też podróbki sprzedawane jako Blythe Fabryczna swoją rozkręciłam i pod światło oglądałam odlew - na moje oko wygląda solidnie- nie ma prześwitów, a i cała lalka trzyma się pancernie i posiada na korpusie i głowie oryginalne sygnatury.


31 komentarzy:

  1. Pomarańczka...znaczy mango bardzo ładna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat przekłamuje kolor w rzeczywistości włosy są jaśniejsze.
      Dzięki! Też mi się spodobała :) chciałam jeszcze brunetkę ale to by była przesada :)

      Usuń
  2. Śliczna :-) i słusznie, że pozostanie niezmieniona, niczego jej przecież nie brakuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ostatnio strasznie dużo wszędzie "kastomów" polubiłam oryginalną - choć niektóre przeróbki są bardzo ładne.

      Usuń
  3. Hello from Spain: fabulous photos. LOvely doll. Very cute. I like her dresses.Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Marto! Bardzo dziękuję za odwiedziny! Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Z różowymi oczami faktycznie przeraża, ale jak dla mnie, ta lalka zawsze będzie przerażająca. Coś jest w jej twarzy, co każe mi się bać... ^^" A czerwone ubranka w kropki są prześliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy różowe oczyska nie do wszystkiego pasują ;) też kwestia ujęcia :) wyszła z wytrzeszczem
      Dziękuję - to mój ulubiony materiał z którego powstało trochę ciuszków :)

      Usuń
  5. Im bardziej na nie patrzę tym bardziej mi się podobają:) Bardo lubie taki odcień włosów - :) Pięknie ją ubrałaś - pasują jej takie kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) polecam- zwłaszcza przeglądając aukcje z fabrycznymi można sobie wybrać lalkę idealnie pasującą do własnych potrzeb.
      Dziękuję - trochę mi wątek krawiecki padł, zostałam z samymi kieckami ;) a miały być całe zestawy odzieżowe :)

      Usuń
  6. Sliczna!!! Kurcze ze mnie prawdziwa sierota...nawet zwyklego basaka nie potrafie w sieci znalezc a fabryczna Blythe to ani tyle... eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy poszedł mail w temacie :)

      Usuń
    2. to ja też poproszę, tak bardzo ładnie poproszę, takiego maila, bo wmawiam sobie "brzydkie są, brzydkie, brzydkieeeeeee" ale oglądam coraz częściej i coraz częściej łapię się na myśli "o chciałabym chciała" :)

      Usuń
    3. Sprzedawca to siriporn.robertson z eBaya ma różne cuda.
      One mają swój ukryty urok. Na oryginał raczej sobie nie pozwolę- myślę o lalce vintage od Kennera, ale taką fabryczną wersję mogę mieć :) ot taka mała namiastka :)

      Usuń
  7. Co tu dużo gadać - wygląda świetnie i już !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. What a beauty! I like her retro style outfits.
    Congratulation!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy post, przeczytałam z zainteresowaniem, a lalka wygląda dla mnie bez zarzutu :)
    Nie lubię też pomarańczowych i różowych oczu u tych lalek. Dla mnie są koszmarne :/
    Mam trzy Blythe, dwie po customie, trzecia czeka w kolejce. Ja lubie customizowane lalki bo są jedyne w swoim rodzaju.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowe przy dobrym doborze ubrań dają nawet całkiem fajny efekt :) żółte lubię- zwłaszcza jak wpadają w złoty. Jeszcze jak pasuje do tego wszystkiego włos i make up oraz odzienie to jest cudnie.
      Nie mogę się nie zgodzić, że customizowane są "jedyne w swoim rodzaju", ale niektórym "customizatorkom" pomysły się powielają hyhy i powstają modele bardzo podobne, ba oglądałam projekty jednej osoby, która doszła do perfekcji i trzaska wręcz identyczne mordki - z jednej strony są śliczne a z drugiej diabli biorą niepowtarzalność hyhy.

      Usuń
    2. Tak też bywa jak ktoś wpadnie w rutynę. Ale ja i tak lubię te przemalowane buzie ;) Mimo to szanuję Twoje zdanie, każdy ma swój pogląd w danej kwestii. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Wiesz nawet to nie jest rutyna, tylko często jest tak, że jak się coś podoba to kilka osób chce to samo lub podobne i model się powiela.
      Owszem przemalowane lalki są ładne- tylko są dwie strony medalu-z jednej strony zrobienie czegoś nowego i z drugiej zniszczenie wersji pierwotnej. Początkowo też miałam pomysł na przeróbkę, więc wybrałam "odpad", bo znając życie drogiej limitowanej lalki bym nie tknęła. A jak się skończyło? Spodobały mi się lalki w wersji pierwotnej hyhy. Fajnie jakby były modele blankowe z kompletem oczu i włosami do wyboru ;) takie stworzone do customizacji :)

      Usuń
  10. Nie miałam pojęcia, że są takie lalki, czyli z fabrycznych odpadów. Bardzo ciekawy kolor włosów. Co do różowych oczu, to "różowym oczom mówimy stanowcze nie!" Za to zielone są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dowiedziałam przypadkiem jak odkryłam sprzedawcę, kiedy szukałam kolejnego Basaaka i poszło :) w sumie dorobiłam się 6 "Balajtopodobnych" lokatorek :)
      W sumie te różowe i żółte to oryginalnie u Kennera były :) trochę nietypowe połączenie, ale u Vinki te różowe dają całkiem ciekawy efekt - lalkę pokażę niedługo bo zdjęcia wreszcie zrobiłam :) a że pomyślę, że ją w sierpniu kupiłam hyhy mam refleks :)

      Usuń
  11. Ach, właśnie do mnie doszło, że nigdy nie widziałam na żywo prawdziwej Blajtki. Haha - no to mam lalkowy cel na ten rok! Zmacać świecącą się na licu wielkogłową :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zakochała sie w jej włosach i do tego te zielone oczka - bardzo urokliwa jest:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka piękna! aż zaniemówiłam i w sumie, to nie wiem co napisać! Podziwiam w cichości ducha i zachwycam się! Kolor włosów ma rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu! Swoją też trafisz!

      Usuń