Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 28 grudnia 2014

The Zelfs czyli okazja czyni kolekcjonera

Święta, święta i po świętach *dronka raczyła utrzymać 30% przecenę na zabawki.  O samej przecenie dowiedziałam się przypadkiem na DF bo w mojej *dronce po zabawkach nie było śladu.
Za to w sąsiedniej pozostała prawie cała zabawkowa oferta świąteczna- co zaowocowało przygarnięciem pachnących Zelfów i kolejnej Howleen :)
Zelfom opierałam się długo- głównie ze względu na brzydką cenę.
 Jednak po przecenie skusiłam się na dwa- Czekoladkę i Miętusa


Chocolaa- Czekoladowy Zelf  mieszka w Czekoladowej Fontannie, a raczej uprawia czekosurfing :) pachnie mdło i mało czekoladowo.



Miętowa Spellinda -Zelf Czarownica **Miętolina  czary miesza w miętowej taczce :) pachnie delikatnie i miętowo.


Po rozpakowaniu i dokładnym oglądnięciu w/w dwójki poszłam po resztę gromadki :) Truskawkę, Gumę Balonową, Wisienkę i Ciastkę :)

 
Truskawkowa Vampula z Truskawkową Studnią Życzeń - posiada urocze skrzydełka i truskawkę na zadku oraz urocze białe kiełki. Pachnie najlepiej z całej szóstki.




Bubble Balonowy Zelf nazwany Bubuliną mieszka na różowym balonowym drzewku i ogólnie bimba na wszystko dmuchając balony ;) ciekawostką jest, że Bubulina jest półprzeźroczysta czego na zdjęciach niestety nie widać - drzewko też zrobione jest z półprzeźroczystego plastiku.


Wisienkowa Buttershy Zelf Motylek odpoczywa na wisienkowej ławeczce co pachnie winogronami a ozdobiona jest śliwką węgierką tak na mój gust :)


Ciasteczkowy Zelf Frostette przesiaduje całymi dniami pod lukrowaną parasolką i z całej ekipy pachnie najgorzej - czymś osobliwym z nutą lubczyku co kompletnie nie przypomina ciasteczek, za to ma urocze piegi z lukrowej posypki :)


Muszę przyznać, że jak na takie maluchy figurki wykonane są przyzwoicie, Dodatkowo posiadają ruchome kończyny, co zwiększa ich atrakcyjność w porównaniu z innymi figurkami tego  typu że wymienię stare poczciwe trolle, które w tym rozmiarze często są całym odlewem łącznie z głową.
Ta seria zelfiaków "pachnie" - niestety dla mnie połowa śmierdzi nieokreślonym smrodkiem- jedynie truskawka, mięta i guma balonowa mają znośny zapach - w sumie wszystkie mogłyby być truskawkowe, albo nie pachnieć wcale. Podobają mi się też dodatki - można dowolnie usadzać Zelfy i przy okazji mamy całkiem stabilne stojaki/podstawki oraz dodatkowe rekwizyty do zdjęć.
Ogólnie Zelfiaki są bardzo sympatycznymi stworkami, gdyby ceny były niższe mogło by się to źle skończyć i Zelfy rozmnożyły by się jak trolle na półce.  

Poniżej reklama całej serii


Wyprodukowała je firma Moose a rozprowadza Epee.
Na zdjęcia załapała się doniczkowa Mermalade zwana Marmoladą :) jednak miniaturki mnie nie zachwycają.










*to z kawału o Jasiu :)
**skoro jest Diabolina to miętowa czarownica będzie Miętoliną hyhy

wtorek, 23 grudnia 2014

Ubieramy choinkę a może hoojinkę?

Czy wszyscy już ubrali choinki? W ferworze przedświątecznych przygotowań razem z brygadą hujoo postanowiłam ubrać choinkę z odzysku upolowaną w SH. 
Samo drzewko było oblepione watpliwej jakości ozdobami, które udało mi się odskubać. I zamiast piec świąteczne pierniczki dłubałam filcowe ozdoby na hujoową choinkę. 
Odzyskałam też bombki- wcześniej obklejone złotą nitką, która miejscami odlazła- wystarczył klei i brokat i bombki nabrały blasku :)
Z oryginalnego wystroju choinki został metalowy aniołek który wieńczy czubek.


Szalenie spodobało mi się to maleństwo odkryte przypadkiem we wnętrzu wymiętolonej i mocno zmęczonej choinki, która po umyciu okazała się całkiem ładnym drzewkiem :)




W strojenie drzewka zaangażowały się wszyscy oprócz Jo, który złapał co smaczniejsze kąski


I oddalił w celach konsumpcji.......


Na szczęście na straży stała Yomi (a raczej głowa Yomi na obitsu, której jeszcze nie zdążyłam pomalować :( ) i ozdoby trafiły na właściwe miejsce.





                           Wraz z całą ekipą lalkową pragnę wszystkim Czytelnikom życzyć 
                                               Zdrowych, Spokojnych i Radosnych Świąt! 

A sama wracam do kuchni do ryb, kutii i pierniczków, bo co się odwlecze to upiecze się w nocy :) 

niedziela, 14 grudnia 2014

Rocabelle - Beauty Cuties czyli kolejne dziwactwo Mattela.

Na popularności wielkogłowej Blythe zarobić chce każdy z różnym skutkiem - Mattel próbował dwukrotnie. Jeneden z przypadków jest wyjątkowo paskudny za to drugi osobliwy ale równocześnie uroczy.
Przedstawicielkę serii nawiązującej do oryginalnych Blythe trafiłam tradycyjnie w SH.  Dość długo rozważałam zabranie, ale z jednej strony osobliwość samej lalki jak i cena skłoniły mnie do zabrania potworka do domu.  Lalka prezentowała też świetny stan- posiadała oryginalną garderobę oraz buty co przy budowie owej panienki było wielkim plusem. Jedynie została ograbiona z dodatków, które można zobaczyć na zdjęciach promo.





Beauty Cuties powstały w trzech wersjach - blondynka, brunetka i rudzielec.
Podobnie jak Blythe lalka posiada cztery pary oczu, ale malowanych, które zmieniają się po naciśnięciu na czubek głowy.





Jednakże ciałko lalki to porażka - malutkie, zbyt delikatne do wielkiego łba. Na szczęście łeb jest solidnie osadzony na korpusie, bez tego całość klekotałaby się niemiłosiernie.


Chyba największą anomalią są stopy lalki- w wysokich butach nie straszą, bez już jest gorzej :)
Co ciekawe kolana i łokcie są "zginalne" - wewnątrz kończyny są druciki :)


Mocowanie głowy też pozostawia sporo do życzenia :)
A jedyna stabilna pozycja jaką lalka może samodzielnie utrzymać to stanie na głowie :)




Siedzieć bez podparcia też nie jest w stanie biedactwo :)


Za to oczyska są ładnie pomalowane.





Muszę wykombinować dla panny stabilny stojak bo pomijając całe jej dziwactwo ma sporo uroku :)
I całkiem ładnie pozuje :)


Dla porównania z EAH - ktoś twierdził że EAH mają duże głowy hyhy ta to ma dopiero dyńkę :)


Zanim wydłubię stojak BC będzie sobie stać na głowie a co :)

niedziela, 7 grudnia 2014

Z jak Zabawki czyli Lalkowy Alfabet z Mikołajem w tle.


Z jak Zabawki


Emma i Joo jako bardzo grzeczne lalki dostali wczoraj swoje prezenty- Emma lalkę i zestaw drewnianych zwierzaczków a Joo samochodziki. 


I tak dotarliśmy do końca Lalkowego Alfabetu :) Ciekawa jestem jakie kolejne wyzwanie wymyśli Maverika :)

Lalkom i nie tylko prezenty przyniósł Mikołaj- bardzo leciwy. Ale patrząc na jego chytry wyraz twarzy, to świętym on chyba nie jest :)


Mikołaja przytargałam z Drugiego Listopadowego Tarnowskiego Meetu. Biedak wymagał kapitalnego remontu. Jak większość lalek przytarganych z SH był koszmarnie brudny, z poplątaną brodą. pękniętym korpusem (co odkryłam w domu) i naderwaną czapą.
Jednakże wystarczyło pranie i  czyszczenie, żeby Mikołaj odzyskał blask.
Nie wiem jak stara jest lalka i jakiej jest produkcji, ale sposób wykonania i użyte materiały mogą świadczyć o latach 60tych. Lalka w całości  uszyta jest z materiału - kremowego i wzorzystego niebieskiego płótna, wypchana trawą morską. Posiada ruchome ręce i nogi- patent na drucie, jedynie twarz to malowana celuloidowa maska.



Ubranie uszyte z flaneli i bawełny wyprało się idealnie- nawet broda odzyskała śnieżną biel i dała się ładnie rozczesać.  Strój był na Mikołaju elegancko zaszyty, co pozwoliło na rozebranie, wypranie i ponowne złożenie bez szkody dla lalki i odzienia. Zero kleju, co obecnie jest rzadkością. Większość ozdób świątecznych czy lalek okolicznościowych składana jest na klej na gorąco.


Tak ślicznie "odpicowany" Mikołaj przyniósł też prezenty dla mnie. Oczywiście lalkowe prezenty.
Każdy prezent śliczny i za każdy bardzo dziękuję moim Mikołajom !!!!

Monsterowa półka wzbogaciła się o serię Upiornea Stołówka - jeszcze nie zdecydowałam się na wypuszczenie potworków z pudełek- stąd zdjęcie przez szybkę ;)


Pojawiła się też parka EAH Hunter i Ella - Elli nie trawiłam w oryginalnym odzieniu - dostała zapasowe od Scarah :) zdecydowanie lepiej wygląda!


Natomiast krakowski Mikołaj wzbogacił kolekcję o Maleficent bezskrzydłą od Jakks Pacific
           D Z I Ę K U J Ę raz jeszcze! 

M: "Cześć Paskudo!"

E : Nie jestem żadną paskudą!!!
E: Ratunkuuuuu! Diabełłłłł!!!!
M: Diabolina jak już........... Co za strachliwe towarzystwo......

M: No proszę boją się mnie dzieci i lalki ładne inaczej :)


M: Wstawaj kolego i zawołaj tą swoją Paskudę, bo gdzieś najwyraźniej zwiała

H: Ella ta Pani Diabolina nie taka straszna......
E: Lepiej może stąd pójdziemy...... Tak na wszelki wypadek...... Ja się jej boję........

Ku mojemu zaskoczeniu obie lalki mimo tego samego moldu różnią się make upem ;)
Jak pozwoli pogoda zrobię sesję porównawczą obu Diabolin i coś czuję, że Tonto straci ptaka na dobre ;)