Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 25 listopada 2014

Światowy Dzień Pluszowego Misia .

Nadszedł kolejny ŚDPM a z nim pora na prezentację nowych mieszkańców Pluszowego Regału.
Tak, tak z dwóch półek zrobił się regał.  Kolejne przemeblowania w lalkowym Pokoju zaowocowały przenosinami włochatej gromady na jedno miejsce. Staruszki już w lecie dostały mini witrynkę, a reszta zasiadła na regale, który zmienił swoje przeznaczenie ze składzika na przydasie na Pluszowy Regał.

Jak już kiedyś wspominałam moją ulubioną twórczynią misiów o wyglądzie vintage jest Barbara Bukowski. Polska artystka mieszkająca w Sztokholmie.  Niestety o ile pierwsze prace były zachwycające, tak te nowsze zachwycają już mniej.  Wraz z przeniesieniem fabryki do Chin misie, a później inne zwierzaki utraciły swój urok vintage*. na szczęście wczesne modele można trafić w SH.
Do najnowszych zdobyczy należy mała urocza miśka (pozbawiona kiecki- ogólnie nie lubię ubranych pluszaków-namiętnie je rozbieram zostawiając jedynie kokardki )


Oraz równie mały pluszowy Króliś




Udało mi się też utrafić dość starego misia. Co prawda chłopak urodą nie grzeszy, ale swoje lata ma - a to się liczy.
Został wyłowiony spośród tony chińskich pluszaków. Jest dość mocno wybawiony, ma wytarte futro na łapach, a w czasie jakiejś zajmującej przygody stracił głowę, którą to domowy naprawiacz przyszył na "kurządupę". Na dodatek miśiek uległ "rozplackaniu".
Chcąc nie chcąc zdemontowałam łeb, z dwóch guzików (dużych) połączonych drutem zrobiłam staw i połączyłam głowę z tułowiem.  Starałam się też odkształcić łeb, ale to nie takie proste- misiek w całości uszyty jest ze skóry.


Misiek jest niezbyt duży - jakieś 25 cm posiada ruchome łapki, szklane oczka, a wewnętrzna strona uszu i łapek wykończona jest zamszem.  Mam cichą nadzieję, że z czasem misiek "odejdzie" i wróci do swojej formy :) Obecnie zasiadł w gablotce z najstarszymi pluszakami.




Razem z miśkiem saruszkiem przyjechał kolejny Żółty Miś - prawdopodobnie jest to miś od Wendy Boston :)


Misiek nie ma zachowanej metki, jedynie po wylądzie mogę zgadywać z jakiej firmy pochodzi :) o poprzednikach można poczytać tutaj. Biorąc pod uwagę materiał z którego misiek został uszyty obstawiam, że jest starszy od poprzedników.

W zeszłym roku Meddie zaciekawiło jak można rozpoznać/datować zabawki skoro metek nie mają.
Można głównie zgadywać, ale większość znanych firm posiadała swój niepowtarzalny styl- zabawki Steiffa są tak charakterystyczne że czasami wystarczy jeden rzut oka i wiadomo co to i skąd, podobnie ma się rzecz z tworzywami - wypełnienie z trawy morskiej lub długich wiór, użyty plusz, czy choćby szklane oczy mogą wskazywać na wiek zabawki. Natomiast do rozpoznania firmy trzeba oglądać i porównywać czy trafi się na podobnego delikwenta w sieci.


*Obecnie najnowsze twory niczym nie różnią się od chińskich masówek.  Miśki które kiedyś były inspirowane starymi wzorami a przez to były niepowtarzalne obecnie straciły cały swój urok i są nijakie.  Plus wykonanie takie coraz bardziej chińskie.......


czwartek, 20 listopada 2014

Maleficent & Diaval Royal Coronation - Jakks Pacific czyli czekajcie a dostaniecie*.

Nie mogłam się zdecydować które wcielenie Diaboliny podoba mi się najbardziej. Postanowiłam zacząć od tej z Jakks Pacific. Owszem chcę jeszcze lalkę z Disney Store ale liczę na cud że objawi się stacjonarnie, bo drugi raz u osoby u której kupiłam ten zestaw niczego innego nie kupię*. Niestety u innych sprzedawców jest pełno "Maleficent Dla Ubogich" prosto od Chińczyków. Poczekam na sklep stacjonarny. Tonto się objawił to Diabolina może też raczy.

Ale wracając do lalki. Poza  małym podobieństwem do Angeliny lalka zrobiona jest świetnie.
Za brak podobieństwa odpowida głównie make up-  zbyt jasny w porównanu z oryginałem, tęczówki mają zbyt małą średnicę (mimo iż są ładnie pomalowane) i usta mają ciut inny wykrój.
Natomiast kształt twarzy jak najbardziej zachowuje podobieństwo- i nie chodzi tu tylko o wystające kości policzkowe- Noel Cruz udowodnił swoim genialnym repaintem że to jest Angelina tylko w fabryce trochę nie wyszło ;) Poza tym drobnym ale jakże istotnym mankamentem reszta lalki zrobiona jest świtne- zwłaszcza wszystkie gumowe dodatki.  Skrzydła są imponujące, ale nie przytłaczją postaci.  Poroże sporych rozmiarów trzyma się solidnie i nie "wylata**" a kieca uszyta jest starannie- bez wyłażących nitek i innych przypadłości.  Sama lalka posiada bardzo skąpą artykulacją. Możliwe, że skrzydła wymusiły takie rozwiązanie- w końcu na plecach lalka ma przyspawany kawał gumy. Ale dość gadania czas na Maleficient w całej okazałości.













Diabolinie towarzyszy Diaval, z którym twórcy obeszli się z lekka per noga. Filmowy Diaval jest całkiem przystojny natomiast firma funduje nam Diavala Szczurzą Śmierć.  To jest kolejna lalka ze zbyt wąską twarzą, która psuje całość.  Bo niby podobny jest, ale nie do końca.
Drugim niemiłym zaskoczeniem był płaszcz zespawany z koszulą, No takiego cuda jak żyję nie widziałam. Męskie pajacyki produkcji mattela- czyli portki zeszyte z koszulą a i owszem ale żeby płaszcz do koszuli przyszyć.... Na szczęście wystarczyła godzinka i kawałek czarnej bawełny żeby temu zaradzić.


Niestety oglądając lalka odnoszę wrażenie, ze zrobili go na doczepkę do pięknej Maleficent.


M: Diaval???? Jakim cudem ty tutaj?....... A to ptaszysko to skąd się wzięło???????


J: (Scenicznym szeptem)Tonto! Wyłaż z kadru!!!! Ale już! To nie twoja sesja........
 Tonto- waleczny Pogromca Bizonów przyszedł odzyskać swoją własność.


T: Ptaka oddać....... Proszę! Już!


W drugim dostępnym zestawie Maleficent towarzyszyła Aurora, która kompletnie mi się nie podoba, ale że jakaś Aurora musi być to w tej roli obsadziłam zdobyczną Taylor Swift.  Grażynko jeszcze raz dziękuję- jak widzisz u mnie Taylor znalazła doborowe towarzystwo :)
Lalka pochodzi z tej samej firmy co moja urocza dwójka, Jako że jest blondynką obdarzoną bujnymi lokami (włosy są niesamowicie miękkie i podatne) i wykazuje równe podobeństwo do filmowego oryginału co Aurora nie miałam obiekcji :) Wystarczyło dobrać dopowiednią kiecę (zdobyczny łup z SH należący do Barbie) i wydłubać coś na kształt korony i Aurora jak malowanie:


T.S.aka A.: Dostałam rolę, dostałam rolę,będą występy! Tra lala la.....
M: Diaval TO to chyba nie nasza Paskuda.......
D: Co chcesz nawet całkiem wyględna......
M; Cześć Paskudo!

T.S aka A :Patrząc na M. Ratunkuuuuuu!!!!!!!! Trafiłam do piekła....... Wodyyyyyyyyy......... Tlenuuuuuu......
Mdleje

M: Diaval Duża nam jakąś histeryczkę sprowadziła..... Ocuć to dziewczę bo się jeszcze przekręci.....


W czasie gdy Diaval cuci T.S. aka A. dochodzi do siebie......
T.S. aka A. Mruczy do siebie: Mam jakieś omamy..... Rogi......skrzydła.....


M:No już dobrze, dobrze.... Nic ci nie będzie.... Diaval pozbieraj to dziewczę z podłogi....


M: Zostałaś nam przydzielona jako Aurora - musisz się przyzwyczaić,od dzis stoimy razem na półce - a i koniec ze śpiewaniem......
T.S. aka A. Eeeee,....Ale ja lubię śpiewać..... A ta kiecka za duża....
M: Nie marudź jak będziesz grzeczna to Duża coś ci uszyje....... A jak nie to cię przemaluje......
T.S. aka A.: Co????? Przemaluje????/ Słabo miiiiii......


M: Żartowałam Paskudo! Tylko mi tu nie mdlej........... Od dziś będzieś królewną, a nie jakimś wyjcem estradowym!
T.S ala A.: Królewna fajnie brzmi!


J: Tonto wyłaź z kadru....


T: Ptaka ODDAĆ!!!!!
J:Oddajcie mu to zwierze bo nie da spokoju!

Nie mogłam odpuścić zapożyczenia Tontowego kruka ;) ptaszysko idealnie wpisało się w klimat Maleficent, ale zlatywało równie często jak z głowy Tonto- ot taka uroda tego ptaka :)







*Na lalki czekałam upiornie długo- od zapłaty do wysłania minęło 15 dni! I nie były to zakupy ze Stanów tudzież innego odległego kraju! Kupiłam na rodzimym portalu, a osoba u której kupowałam raczyła kłamać jak z nut że paczka w drodze, bla, bla bla...... Tracking pocztowy nie kłamie- sprawdziłam paczkę wysłała tydzień po mailu przypominająco-pytającym, dwa tygodnie od otrzymania pieniędzy, Opłata za kuriera blisko 20PLN przyszło Pocztą Polską......  Co prawda na aukcji zaznaczony kraj Wielka Brytania a na paczce Tomaszów Mazowiecki...... Ot mała różnica....... Cieszę się że paczkę dostałam, ale niesmak pozostał.......

** to z "Samych Swoich"


sobota, 15 listopada 2014

W jak Warkocz czyli z cyklu Lalkowy Alfabet



Właścicielką pokaźnego warkocza jest Jewel Hair Mermaid Barbie z 1995 roku. Lalkę przywiozłam z kolejnego Tarnowskiego Meetu.  Syrena w stanie kołtun średni została wyłowiona ze sterty zabawek przez Magalitę :) Z oryginalnego stroju została jedynie korona i kolczyki.
Dzięki wskazówkom Magality udało mi się doprowadzić włosy do stanu prawie fabrycznego.
A ponieważ życie i angina ropna z 39 st gorączką uziemiła mnie skutecznie w domu powstała rybia kreacja.
Początkowo miałam przerobić syrenę na Roszpunkę- włosy były, wystarczyło wygrzebać pasującą kieckę ale okoliczności i  posiadanie złotej lamy oraz metalizowanej siatki przyczyniło się do powstania syreny po mojemu :)


Cała kreacja została uszyta ręcznie, a lalka jest zaspawana w kiecy na amen. Jak wydobrzeję domontuję do ogona druciany stelaż tak, żeby Syrena mogła samodzielnie stać :)




Syrena miała mieć podmorską sesję, jednakże w/w okoliczności ograniczyły mnie do niebieskiego tła, jednakże w przyszłości mam nadzieję zrealizować sesję z kamyczkami i wodorostami w tle.

czwartek, 6 listopada 2014

Avea Trotter - Upiorne Połączenia czyli kolejna Monster High

Jaki jest Qń każdy widzi :)
QNinę w wersji Grażki miałam okazję zobaczyć na jednym z Tarnowskich Meetów, co zaowocowało chęcią dołączenia lalki do zbioru.
Połączenie harpii z centaurem dało dość ciekawy, aczkolwiek małostabilny jak na czterokopytne stworzenie efekt w postaci QNiny zwanej Niną :)



Szalenie spodobał mi się make up  lalki oraz ogólna kolorystyka calości.


Harpiowate skrzydełka formą współgrają z piórkiem na kapelutku, a piórko kolorystycznie pasuje do wdzianka i dodatków.
QNina jest koleją lalką utrzymaną w jednej tonacji z kontrastującymi dodatkami, a nie zwariowaną pstrokacizną :)








Jedyną zmorą jest mała stabilność lalki - mając cztery kopyta powinna nie mieć najmniejszych problemów z utrzymaniem równowagi, jednakże wszelkie figury i wygibasy wychodzą tylko z podpórką.


I na QNinie zakończyło się zaineresowanie serią Freaky Fusion :)