Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 28 września 2014

Betty Boop lalki dwie i mała tragedia w tle.

Betty Boop to bohaterka animowanych filmów. Została stworzona dla wytwórni Fleischer Studios i Paramount Pictures.  Zadebiutowała w 1932 roku, zagrała w 99 filmach krótkometrażowych produkowanych do 1939 roku kiedy cenzura zakazała emisji filmów o Betty. Powróciła w latach 50tych XX wieku. Wystąpiła też w filmach pełnometrażowych w latach 70tych i 80tych.  Najbardziej znany i kojarzony to "Kto wrobił Królika Rogera?"
Poza filmami Betty trafiła do popkultury - jej charakterystyczny wizerunek można znaleźć praktycznie na wszystkim :)
Na lalki "zachorowałam" jakiś czas temu, w zakupie pomogła Fleur- jeszcze raz dziękuję!
Lalkami się nacieszyłam i schowałam. Na prezentację blogową jakoś się nie załapały. Przeleżały sobie w pudle spokojnie ponad rok gdy wydarzyła się mała lalkowa tragedia.  Bez wyraźnej przyczyny jednej z Betty odpadła kończyna dolna.
Najpierw się zdrowo wkurzyłam, bo po oględzinach wyszło mi, że lalka była klejona- czego nie było widać, ale później stwierdziłam, że jest to okazja na uruchomienie Betty i zmianę ciałka.
Poniżej Betty w swojej pierwotnej postaci. Korpus sztywny, ręce i nogi ruchome przód-tył, skrętna talia, głowa bez możliwości ruchu góra-dół, kolana zginane na raz. Sukienka własna lalki. Ot taki patyczak do ustawienia w witrynie.



Prawdopodobnie przez tą sztywność lalki "porzuciłam". No bo jak tu zrobić fajne fotki? Modelka średnio atrakcyjna, tym bardziej że pierwowzór był dość ruchliwy i wygibaśny.
Poniżej moja kaleka przesadzona na ciałko od Liv :) na wczorajszym tarnowskim meetcie wzbogaciłam kolekcję o kilka ciekawych okazów  i livkową Kaśkę, która została dawczynią dla Betty. Co prawda musiałam popracować nad zaczepem, żeby pasował do głowy, ale całość pasuje idealnie a Betty może teraz ruszać głową.  Dla wszystkich zainteresowanych używaniem ciałek Liv- głowa po podgrzaniu suszarką schodzi bez żadnego problemu.



Sukienkowa improwizacja by me.




Czapka i koszulka należą do Betty- zmieniłam spodnie- z zestawu Fashion Doll Outfit, oryginalnie miała lilowe- nijak mi nie pasowały, buty od Mimi :)




Betty często na rysunkach towarzyszy pies - moja znalazła sobie innego zwierzaka- dinozaura z serii Prehistoric Pets Snaptors Snipson. Ohydna ta poczwara* kłapie pyskiem, gryzie, skrzeczy, wydaje dziwne dźwięki i oczami świeci, ale najwyraźniej Betty po przeszczepie to nie przeszkadza i postanowiła zwierzaka ułożyć. Dino też jest łupem tarnowskim z Magicznego Sklepiku Magality :)






Tragedia na żywo** wokół złamanego bolca widać ślady kleju -złamany był bolec.
Ponieważ lalkami nie majtałam na boki, raczej obchodzę się z nimi ostrożnie wada wyszła całkiem przypadkiem :)


Jednak Betty nie wygląda na zmartwioną :)


I dla porównania obie lalki - "uruchomiona" i patyczakowata :)


* Dinozaur jest uroczy- od wczoraj kłapię paszczą i tyrpię biedaka- wtedy skrzeczy intensywniej - najfajniejszy był Miły Pan usiłujący rozkminić jak dinozaur działa :) :) :) w końcu zapytał jak uruchomiłam skrzekacza hehe

** Tytuł nie mój :) ale mi si skojarzyło - w oryginale skecz Grupy Rafała Kmity :)

piątek, 26 września 2014

Bratzillaz Glam Gets Wicked czyli kolekcja zamknięta.

O ile Bratz do mnie kompletnie nie przemawiają, tak Bratzillaz ujęły mnie od pierwszej dostanej lalki.  Skompletowanie całej serii zajęło mi trochę czasu i od otrzymania Cloetty do dorwania ostatniej Meygany minęły cztery miesiące, ale się udało.  Padło na serię Glam Gets Wicked- pierwsza Cloetta przyjechała wraz  Novi Stars jako prezent urodzinowy od Doroty, która wzbogaca moją kolekcję o ciekawe okazy.
Lalka spodobała mi się na tyle, że postanowiłam dokupić resztę z serii.
I tu z pomocą przyszło Pepco - lalki pojawiły się w całkiem atrakcyjnej cenie.  Jedynie Meygany nie mogłam dorwać u siebie i tu pomogła Magalita i tarnowski oddział sklepu.

Cała piątka to Jade J'Adore, Sashabella Paws, Yasmina Clairvoya, Cloetta Spelletta i Meygana Broomstix.
Lalki wykonane są z jednego odlewu, ale producent zadbał o różnorodność. Każda lalka posiada odrębną kolorystykę począwszy od oczu przez ciuchy, na kolorze samej lalki kończąc.
Lalki są przemyślane i dopracowane.  Czepić się mogłam jedynie opakowania lalek i włosów Meygany.













Meyganę musiałam przeczesać- to jedyna lalka z serii z tak paskudnymi włosami.
Jedynym wyjściem było stałe uczesanie w celu ujarzmienia rudej szopy.
Włosy o ile mają cudny kolor, tak są koszmarnie sianowate.



O ile same lalki bardzo mi się podobają, tak opakowanie doprowadza do rozpaczy- takiej ilości gumek, plastikowych zaczepek i taśmy klejącej dawno nie widziałam.  Wydobycie lalki z pudła wymaga nie lada cierpliwości i ostrożności.  Uwolniona z opakowania lalka wyglada jak ostatnie czupiradło.  Najgorsze są jednak plastikowe zaczepki, które niszczą ubranka szczególnie w przypadku dzianinowych materiałów- w pelerynie Yasminy poleciały oczka mimo największej ostrożności. Odniosłam wrażenie, że lalki zostały zapakowane tak pancernie żeby nie wyfrunęły o własnych siłach z opakowań w końcu to czarownice. Wnikliwy obserwator zauważy brak "tarcz", które też mi się nie podobały i psuły ubranka.




niedziela, 21 września 2014

T jak Talerz czyli z cyklu Lalkowy Alfabet





Z lekkim opóźnieniem prezentuję moje "talerze" 
W grzebaku, który ostatnio stał się bardzo drogi i rzadko tam zaglądam, czasami trafię coś ciekawego- tym razem oprócz lalek(które od wczoraj odmaczam) ułowiłam trzy rodzinki z seri Sylvanian.  Muszę przyznać, że ujęła mnie staranność wykonania tych uroczych figurek. Bardzo podobają mi się same zwierzaczki oraz ich ubranka - wręcz mikroskopijne, starannie ładnie uszyte i ładnie wykończone.    


Moim łupem padły jeże, borsuki oraz wydry. W grzebarni zostały jeszcze jakieś dwie rodzinki chyba psowatych, ale  nie były aż tak interesujące - przynajmniej z mojego punktu widzenia.  Może gdyby cena była niższa wzięłabym wszystkie Sylvaniany- niestety mogłam sobie pozwolić na trzy zestawy.  Mimo iż były drogie jak na SH, to i tak zapłaciłam mniej niż za jeden zestaw w sklepie. 




Ku mojej radości wszystkie zwierzaczki są kompletne i prawie w idealnym stanie- pani borsuczyca ma jedynie niewielką skazę nad okiem ;) 



Kilka razy natknęłam się na (chyba) Sylvaniany - nawet kilka sztuk przygarnęłam, ale nie są w tak dobrym stanie.   

poniedziałek, 8 września 2014

Kenya's Doll i zestaw mebelków ogrodowych rodzimej produkcji.

Mebelki pokazała na blogu Natalia - uważam, że są rewelacyjne, tanie i krajowe- co obecnie jest rzadkością- no i przede wszystkim idealnie pasują do lalek typu Barbie. Wybrałam zestaw z pokrowcami w kropki - najłatwiej mi było wyprodukować pasującą do całości serwetę, bo oryginalną nalepkę wypadało zdjąć ;)

Natomiast na  lalki trafiłam przypadkiem wertując DF. Spodobały mi się czarnoskóre artykułowane lalki - jednakże miałam pewne obawy co do ich jakości.... Sam fakt "przepakowania" lalek nie napawał optymizmem- pudełka wyglądają na opakowania zastępcze- słowa Kenya na nich nie ma.




Niestety nie tylko jakość lalek, ale i allegrowy sprzedawca okazały się marne.........
Lalki kupowałam w ciemno, na podstawie zdjęć znalezionych w sieci, bo na zdjęciach aukcyjnych niewiele było widać,..... Co prawda sprzedawca wymienił ze mną całą masę maili, że lalki są to tu, to tam, gdy w dniu doręczenia ZONK! Dostałam maila, że w paczce mogę mieć brak! i prawdopodobnie dostałam nie swoją paczkę.......
Ku mojemu zdziwieniu mój zestaw trafił do Magality i vice versa! Z jednej strony kamień spadł mi z serca, bo zlokalizowałam zgubę, z drugiej sprzedawca postąpił po świńsku- nie dość, że zawalił, pomylił przesyłki to jeszcze nie wywiązał się z zobowiązania zwrotu kosztów wysyłki- bo jak nie trudno się domyśleć Magalita lalkę do mnie wysłała. (Nawet znaleźli się dodatkowi pasażerowie).
Więcej już z usług tego pana nie skorzystam- zastanawiam się tylko jaki komentarz wystawić, bo technicznie mnie nie oszukał, ale Osoba, która wykazała się uczciwością- powiadomiła sprzedawcę o pomyłce, oddała nie swój przedmiot jest stratna o dodatkowe koszty, które poniosła nie ze swojej winy.......Śmiem twierdzić, że jeżeli lalka trafiłaby do kogoś kto by się nie przyznał to ja byłabym stratna, bo jak widać sprzedawca nie kwapi się do naprawiania błędów..... Mail z informacją o dostarczonej lalce i pytaniem o zwrot pieniędzy za ową przesyłkę do dnia dzisiejszego pozostał bez odpowiedzi..........

Ale wracając do lalek- po rozpakowaniu paczki i wydobyciu lalek miałam bardzo mieszane uczucia- z jednej strony podobają mi się - mimo iż urodą nie grzeszą, z drugiej strony jakość pozostawia wiele do życzenia- nie dość że spawy są paskudne, to jeszcze jeden z lalków cierpi na łuszczycę..... Ale na szczęście tylko jeden.


Lalki które można było kupić to TJ, Kenya i Keyshia. Oglądając i porównując wszystkie nabytki doszłam do wniosku, że to są podróby- mimo posiadania sygnatur-niemożliwe, żeby lalki miały a takie niedoróbki- chyba że zdjęcia promo lalek kłamią, albo te lalki są tak marne.  Głowa, dłonie i dolna część  nóg zrobiona jest z winylu, reszta to twardy plastik marnej jakości (jak w chińskich klonach).




O ile TJ jest jeszcze OK, Keyshia też niczego sobie to Kenya jest porażką na całej linii - nie dość, że włosy wyłażą garściami (od razu zdjęłam łeb i zalałam klejem), twarz ma jakąś dziwną to jeszcze ma dwie lewe nogi i latającą w ramieniu rękę- jednym słowem nie polecam kupować on line - jeżeli już to stacjonarnie po dokładnym oglądnięciu.

Ciuchy także pozostawiają wiele do życzenia- z jednej strony całkiem fajny design, dobre materiały z drugiej marne wykonanie. Hitem stała się naprasowanka TJ'a naklejona na klej na goąco!
Najlepiej prezentuje się ubranko Keyshii.



Musiałam dokonać poprawek zaczynając od wyprucia koszmarnych lamówek przy koszulce TJ'a, na wykończeniu spodni skończywszy.
Kenya ma lepszy ciuch- ale żółty pasek ktoś przykleił klejem na gorąco i została paskudna plama.....


TJ'a nr dwa obszyłam sama - na podstawie oryginalnych ubranek zrobiłam wykrój i uszyłam coś pasującego do resty bandy.






Kolejnym hitem są buty  Keyshi- to tanie chińskie sandałki na obcasie z uciętym obcasem - idelnie pasują do stopy lalki :) :) :)



Kenyi nie polecam- nawet na dawczynię ciałka się nie nadaje :( taniej wychodzą oryginalne Fashonistki - tym bardziej że trafiają się za grosze w SH.
Za to TJ i Keyshia są godni uwagi.  Możliwe, że oryginalne lalki są wykonane z lepszych tworzyw. Te allegrowe są wątpliwej jakości niestety - ale i tak je lubię :)