Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 26 kwietnia 2014

G jak Grzywka czyli Lalkowy Alfabet

G jak Grzywka



Właścicielkę grzywki chciałam mieć, i chyba jestem Wiedźmą, bo nie dalej jak kilka tygodni temu na największej wyprzedaży w SH trafiłam Boo! Na dodatek gadającą ;)
Brudną jak nieboskie stworzenie, gołą i całą wypaćkaną na różowo - na moje szczęście szminką a nie flamastrem, ale z zachowaną oryginalną fryzurką.
Ku mojemu zadowoleniu lalka działa- i całą drogę do domu "gadała" w torebce wprawiając mnie w znakomity nastrój.
Trochę trwało uszycie ciuszków dla Boo - koniec końcem postawiłam na filmowy look ;)





Boo dołączyła do moich ulubionych zdobyczy z SH. Rzadko trafiają się takie perełki na wyprzedażach wyprzedaży ;)

środa, 23 kwietnia 2014

Biedroneczko leć do nieba....... Anne Geddes Bean Filled Collection

Biedronka jest kolejnym łupem z SH ;) Lalkę kupiłam w oryginalnym opakowaniu (!) za śmieszną cenę w porównaniu z tą ze sklepowej półki ;)
Znając ceny niektórych lalek i zdolności w wycenie pań zaskoczyła mnie cena lalki bądź co bądź kolekcjonerskiej w pudle ;)
Na lalkę od Anne Geddes miałam od dawna chrapkę, ale ceny groszkowego malucha skutecznie mnie odstraszały.
Anne zasłynęła ze znakomitych zdjęć dzieci, szczególnie lubię te wersje owadzio-zwierzęce.
Lalki z serii Annie Geddes Baby są oparte na albumie "Down in the Garden".

















niedziela, 13 kwietnia 2014

F jak Falbanka czyli Lalkowy Alfabet


F jak Falbanka 


Modelką jest Alicja Pullip która przeszła jakiś czas temu metamorfozę i przeszczep na obitsu body ;)
Długo czekało dziewczę na nowe odzienie, a jeszcze dłużej na zdjęcia ;)
Tym razem zapobiegliwie opracowałam temat wcześniej, żeby znowu nie zaliczyć zapominalskiej wpadki ;)





Ponieważ lalka jest patykowata została skazana na falbaniaste spódnice ;)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Kotastrofa czyli posta na "E" nie będzie.

Przegapiłam Lalkowy Alfabet! Zaaferowana naprawą repro zapomniałam kompletnie o wyzwaniu fotograficznym, jednak rozciągnięcie w czasie nie zawsze sprzyja - trudno.
Za to dziś upolowałam w jednym z marketów Tolarei -Cat Tastrophe zwaną Kotastrofą. Lalka była przeceniona ale w bardzo osobliwy sposób- jedynie na jednym z regałów była informacja o obniżce i że promocja przy kasie. Jak już do owej kasy dotarłam to najpierw usłyszałam coś mętnie o e-bonach i że cena jak na pudełku- dopiero jak się upomniałam, że na półce napisane jak wół o promocji w kasie pani łaskawie zadzwoniła gdzie trzeba i Kotastrofę nabyłam w przyzwoitej cenie ;)
Jednakże gdybym nie była dociekliwa, nie plątała się po sklepie odpowiednio długo, żeby regał z "promocją" znaleźć lalkę kupiłabym po zwykłej cenie (tzn nie ja - nawet nie wzięłabym z półki) - swoją drogą ciekawa jestem ile osób nabyło lalki bez promocji, bo jej nie zauważyło!?.
Ale wracając do Kotastrofy- mój egzemplarz jest całkiem przyzwoity - co ciekawe na pudełku Indonezja a nie China ;) Jedyny minus to odgnieciona maska na mordce ;)














Kotastrofa podoba mi się w całości- zarówno kolorystycznie świetnie skomponowana, jak i wyposażona w liczne i bogate dodatki ;) mogę jej nawet wybaczyć krzywe włosy i plackowate pasiaste "coś" zalepione na amen ;)




sobota, 5 kwietnia 2014

Simon&Halbig reproduktion doll czyli kolejna naprawa w Klinice.

Co dla zdobycia lalki zrobi kolekcjoner? Napisać by się chciało- prawie wszystko ;) nawet przejedzie 70 km ;) tylko po to żeby wpaść do sklepu, złapać lalkę i świńskim truchtem pognać na autobus powrotny ;)
Tak było w przypadku reprodukcji, którą wypatrzyła moja koleżanka z roboty będąc przy okazji w sklepie Aniu -DZIĘKUJĘ!
Dzień po wypatrzeniu zapakowałam zad w autobus i pojechałam - opierając się jedynie na zdjęciu z komórki - lalka wyglądała intrygująco ;) inaczej niż zwykłe porcelanki, na dodatek posiadała całkiem fajne odzienie.
Już w sklepie wystarczył rzut oka na potylicę, żebym wiedziała co znalazłam ;)
Bezpośrednio po przyniesieniu zrobiłam kilka fotek na szybko i zabrałam się do "sprawiania" nabytku a było co robić ;)



Lalkę poprzedni właściciel bądź twórca obdarzył najdelikatniej mówiąc paskudnym makijażem.
Krzywe brwi, napaprane rzęsy w dwóch odcieniach i ust korale wyłażące za kontur.
Jednak odzienie lalki, peruczka i korpus były całkiem, całkiem.


Lalkę musiałam rozebrać na czynniki pierwsze - brudna była nieziemsko- wyprać ciuszki oraz korpus
i najważniejsze- zrobić coś z głową, która po usunięciu koszmarnej malatury prezentowała się tak:


Niestety zostały "resztki" których nawet papier ścierny nie mógł ruszyć - pozostało jedynie zamalować


Sam odlew pozostawiał też sporo do życzenia- posiada skazy i pęcherzyki powietrza- na taką lalkę trzeba uważać, bo łatwiej ją uszkodzić bądź rozbić. Wszystkie niedoskonałości zabezpieczyłam od wewnątrz.

Po pomalowaniu łba, złożeniu korpusu, zmontowaniu w całość i odzianiu mogłam wynieść delikwentkę na sesję do ogrodu.



Malując lalkę wzorowałam się na malaturach starych główek AM które posiadam - musiałam zamalować paskudne pozostałości po poprzednim make upie.




Lalka posiada też komiczne stopy z powykręcanymi paluchami, które postanowiłam zostawić, bo na dobrą sprawę moja lalka nawet nie jest reprodukcją lalki a osobliwym OOAKiem z reprodukcją głowy ;)
Korpus ma udawać antyczny, więc w takim wypadku mogą zostać stopy Hobbita ;) a lalka będzie kolejną bosonogą z uroczymi stópkami ;)


czwartek, 3 kwietnia 2014

Laleczki od Pani Niteczki.

Pani Niteczki przedstawiać nie trzeba. Prace można obecnie nabyć w sklepiku, jednakże nie jest to takie proste, gdyż zabawki znikają "na pniu".
Na lalki czaiłam się od jakiegoś czasu, aż wreszcie udało mi się capnąć dwie urocze panienki.
Postawiłam na linię zabawek zwanych Umilakami. Są to lale bawełniane wykończone filcem o haftowanych buźkach.

Trafiła do mnie Bożenka przemianowana na
 Janeczkę -Kuchareczkę 


  I Hanka słonikowa fanka


Wraz z dziewczynami przyjechał Miś





Seria Umilaków spodobała mi się szalenie- miękkie, kolorowe i mega pozytywne, oprócz tego są jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne- kupując prace hand made mamy pewność, że posiadamy jedyny egzemplarz - nikt nie będzie miał drugiej takiej lalki, bo identyczne uszycie jest wręcz niemożliwe, a i Pani Niteczka modyfikuje lalki- każda jest wyjątkowa.