Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 19 października 2014

U jak Urwana Głowa czyli z cyklu naprawy zabawek.

Po raz kolejny nie wyrobiłam się z tematem "Lalkowego Alfabetu",ale coś na "U" mam. Trafiła mi się  Urwana Głowa Chudego - od głowy do uszu jest niedaleko, to można uznać, że zmieściłam się w temacie.
Kto zna Toy Story zna też Chudego- ulubioną zabawkę Andy'ego.
Nowa zabawka wygląda tak jak na poniższym zdjęciu (zdjęcie pochodzi z eBay'a)


Ja przywlekłam do domu taką sierotę -brudną niesamowicie, obdrapaną -ofiarą młodocianego wandala padła nawet odznaka szeryfa.




Jeszcze tak uświnionej zabawki nie widziałam.


Nawet koniec sznurka był upaćkany aż zmienił kolor, na dodatek ów wandal wydarł kaburę wraz z nitem mocującym. Gdyby kabura była na plastikowym/gumowym zaczepie to bym się nie dziwiła, ale żeby wydrzeć metalowy nit to trzeba się przyłożyć.


Tak samo jak urwać głowę. Te lalki wykonane są z mocnego plastiku - mam z tej samej serii Jessie i jej się da głowę zdjąć z zaczepu - żeby doprowadzić do złamania nitu trzeba chcieć- przypadkiem "się nie zrobi".
Jednym słowem Chudy miał pecha, bo trafił do wandala.
Urwaną głowę odkryłam przy próbie wyjęcia mechanizmu gadającego z lalki. Miszcz reperacji zalał klejem głowę, fragment korpusu z chustką i wnętrze mechanizmu. Rozdzielenie wszystkich części zajęło mi sporo czasu. Szczęście w nieszczęściu ów Miszcz użył kleju typu kropelka więc mogłam odłamać głowę i usunąć większość kleju z korpusu*.

W czasie gdy 90% Chudego schło w promieniach jesiennego słonka zajęłam się usunięciem kleju z mechanizmu gadającego i głowy oraz wydłubaniem resztki oryginalnego zaczepu.


Ponieważ nie miałam na czym zamocować głowy musiałam użyć środków zastępczych - metalowej śruby wkręconej w resztę zaczepu i masy plastycznej do odtworzenia zaczepu.



Poniżej widać resztki kleju i otwór na zaczep - niestety klej typu kropelka wżera się w gumę i ją utwardza na amen, nawet rozgrzanie suszarką nie pomaga. Zaczep musi idealnie pasować -trochę sobie poszlifowałam masę zanim mi się udało uzyskać pożądany efekt.


Po założeniu głowy na korpus wystarczyło zawiązać bandanę- zastępczą, bo oryginalna niestety nie przetrwała klejenia :( I po akcji reperacja Chudy może dołączyć do reszty ekipy z Toy Story.





Chudy wymaga lekkiego malowania i dorobienia kapeusza- ale już brudem nie straszy no i najlepsze jest to, że gada! Mechanizm jest sprawny- wystarczyło dać nowe baterie.

*klej typu kropelka schodzi pod wpływem gorącej wody- wrzątek idealny - jeżeli tworzywo wytrzyma wysoką temperaturę można wygotować :)


Przy okazji naprawczego postu mam mały apel głównie do rodziców małych psuj, którzy najczęściej piszą prośby o naprawę zabawek.
Proszę mnie nie prosić o pomoc w naprawie- po pierwsze nie mam czasu na takie zlecenia, a po drugie nie posiadam części zamiennych. Jeżeli dziecko zgubiło rękę, nogę czy jakąkolwiek inną kończynę nie pomogę bo nie mam "na zapas". Wszystkie naprawiane zabawki/lalki są kompletne, posiadają wszystkie kończyny jedynie coś im odpadło, odpruło się, trzeba je wyczyścić z brudu, odtworzyć fryzurę, odzienie itp.
Po trzecie i ostatnie jeżeli dziecko połamało nową zabawkę to naprawianej też da radę.
 Może najpierw należy nauczyć dziecko jak ma się bawić, niż potem pisać łzawe maile typu "połamała się upragniona laleczka Monster Haj, a taka droga była i taka strata" - co sama się wzięła i połamała????? Albo "córeczka zgubiła nogę proszę pomóc" - mam iść poszukać czy jak??????
Z zasady grzecznie odmawiam i kontakt się urywa jednakże ostatnio już kilka razy po odmowie otrzymałam chamskie odpowiedzi, że jedną zacytuję  ":po cholerę pokazuje pani jak i tak odmawia pomocy w naprawie, na pewno pani nie umie" - no wypraszam sobie- nie mam obowiązku naprawiania cudzych zabawek!
Pokazuję bo potrafię naprawić i naprawiam lalki z własnej kolekcji. Większość naprawianych i ratowanych przedmiotów to unikaty ręcznie robione, lub lalki z nieistniejących obecnie firm- więcej nie będzie- nowej się nie kupi, jedynie można naprawić znalezioną "bidę".
Wychodzę też z założenia, że jeżeli ktoś ma minimalne zdolności i chęci wystarczą mu same  porady jak naprawić - zrobi sam. Skoro sama byłam w stanie nauczyć się naprawiać lalki, każdy kto ma minimum zdolności i maksimum chęci da sobie radę.  A jeżeli już zabiorę się za naprawianie lalki to tylko i wyłącznie będącej własnością kolekcjonera- i to takiego którego znam.
Na dodatek w Warszawie istnieje punkt naprawy zabawek, który z łatwością można znaleźć wpisując w wyszukiwarkę "tanie naprawy zabawek".

Też mała dygresja w kierunku handlarzy zabawkami- nie wyceniam- wszystkie informacje na temat lalek/firm znajdują się w internecie- wystarczy poszukać. Skoro ja potrafię znaleźć to nie jest to filozofia.

Kolejną grupą do której chcę zaapelować raz a dobrze są panie dziennikarki piszące o kolekcjonerkach lalek wątpliwej wartości artykuły które obecnie są plagą.
Oświadczam wszem i wobec, że na żadne wywiady, rozmowy, użyczanie kolekcji na wystawy się nie zgadzam.
Proszę sobie zaoszczędziś czas własny i nie pisać tego typu wiadomości ani w komentarzach, ani mailach konta blogowego, ani na facebooku, bo w najlepszym razie nie odpiszę, albo napiszę to co myślę o tego typu akcjach a proszę mi wierzyć nie myślę dobrze. Panie nie są zinteresowane ani wartością artystyczną zbiorów, ani historią zgromadzonych przedmiotów, ani nawet ich wartością materialną a jedynie osobami kolekcjonerów, ich życiem prywatnym itd, co niewiele ma wspólnego z samą kolekcją.
Sensacji proszę sobie szukać gdzieś indziej- może wśród filatelistów albo filumenistów**. Myślę, że ci drudzy to urodzeni piromani tylko jeszcze o tym nie wiedzą, ale na pewno panie dziennikarki ich w temacie oświecą.

** Z góry przepraszam jednych i drugich, ale idąc torem rozumowania owych pań dziennikarek, na pewno w dzieciństwie kolekcjonerzy musieli przejść jakąś traumę, rodzice ich nie kochali, byli maltretowani, zabierano im zabawki albo co innego  no bo przecież NORMALNY człowiek niczego nie zbiera. Bo zbierać to można co najwyżej puszki albo złom prawda?!
I tym optymistycznym akcentem kończę mój apel mając cichą nadzieję, że będzie skuteczny i dotrze do kogo trzeba. Wowk!

28 komentarzy:

  1. Panie dziennikarki wystarczy odesłać tutaj -> https://www.facebook.com/kolekcjonerzy.lalek.stop.stereotypom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wysłała w kosmos albo na badania do psychiatry :) jednakże wolę już nie dostawać propozycji tego typu. Strona owszem fajna - tylko jestem bardzo ciekawa kiedy zmieni się samo nastawienie, że nie o życiu prywatnym kolekcjonerów, a o kolekcjach będzie.

      Usuń
  2. O zmianie nastawienia chyba nie mamy na razie co marzyć - jeśli ktoś jest szczęśliwy i oddaje się jakiejś pasji i dodatkowo dzieli się swoimi pozytywnymi przeżyciami zbieracza z sobie podobnymi - o czym tu pisać ?? Nuda ! :) .
    Chudy jak nowy !! Po traumatycznych przeżyciach znalazł wreszcie swój dom - to jest wiadomość :):)
    Mój Mąż kolekcjonuje białą broń i noże , strach pomyśleć, co nim kieruje ... :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno- strach to z takim mężem mieszkać :) ;) ;)
      A jak obudzą się w takim zatajone instynkty mordercze bo w piątym roku życia 22 lipca babcia nie kupiła mu lodów????? Tyle niebezpiecznych narzędzi pod ręką????
      Trauma z dzieciństwa może objawić się niespodziewanie! Więc uważaj na niego :)
      Niestety szkoda że owych pań nie interesuą wartości artystyczno-estetyczno chociażby materialne.
      Dzięki! Starałam się jak najlepiej naprawić lalka. Czekają go jeszcze drobne poprawki, ale to bardziej kosmetyka estetyczna :)

      Usuń
  3. Jesteś lalkowym autorytetem naprawczym, to i ludzie piszą po pomoc. Szkoda tylko, że nie wszyscy umieją godnie przyjąć odmowę. To tak jakby pomoc należała się z automatu. Bardzo roszczeniowe zachowania, fuj!
    Co do tego, że żadna z pań, proszących o wywiad, nie przeczyta twojego apelu, nie mam wątpliwości, więc nagabywanie o "dwa słowa do kamery" pewnie nieraz się jeszcze powtórzy.
    Na szczęście notkę osładza promienny Chudy, któremu udało się trafić do dobrego domu, gdzie nie psują zabawek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgredko do autorytetu mi daleko- cały czas się uczę :) Przeglądnęłam blogową korespondencję- niektórzy ludzie widzą to co chcą widzieć- nawet z jednego z maili dowiedziałam się że NAPRAWIAM MH :) dobre - jeszcze ani jednej MH nie naprawiałam- jedynie dokonałam przeszczepu Osy na klona ;)
      Panie od wywiadów temat rzeka - chyba założę stronę "zanim do mnie napiszesz przeczytaj" - wtedy siłą rzeczy i pani od wywiadów będzie musiała wzrokiem przelecieć.
      Oj tak- z drugiej strony większej krzywdy już bym mu nie mogła zrobić :)

      Usuń
  4. Hahah z tym zbieraniem to szczera prawda ;D Na mnie robia wielkie oczy sie śmieją bo zbieram My Little Pony, staruszki sprzed 30 lat. A czym to się rózni od zboerania znaczków właśnie? Ludzie to mają problemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczym! Różowo Ci przynajmniej - idąc torem dorabiania traum z dzieciństwa to napewno rodzice odmawiali Ci różowej waty cukrowej na wycieczkach do ZOO :) no to sobie teraz rekompensujesz kucykami :) :) Sama mam kilka kuców- przytarganych z SH - nawet dziś przywlekłam jakąś osobliwą różową skrzydlatą istotę z wyrwanym ogonem :)

      Usuń
  5. Szkoda, że lalki co raz częściej trafiają w łapska rozkapryszonych dzieci, co niekiedy nie wiedzą ani nie umieją się nimi bawić. Ostatnio będąc w sklepie usłyszałam jak córka pewnej pani upierała się, że chce lalkę Monster High, mimo, z usłyszanego strzępu krzyku matki dziecka i jego "buczenia", dzień wczesniej dostała "wymarzoną lalkę" z tej serii. Zastanawia mnie jedno - dziewczynka "na oko" 7 - 8 letnia (w moim odczuciu) jest wzorokwcem i chce "wszystko" co jej albo wpadnie w oko lub w ręce, to dlaczego rodzic(e) zabierają ją do sklepu, wiedząc, że dziecko i tak bedzie pomstowało przy swoim i na nic się nie zdadza słowa rodzica "Nie można kupować zabawek codziennie" :/ . Widziałam nie raz, ani nie dwa napady złości - łącznie z rzucaniem się z pięściami na rodzica, lub podłogę, by osiągnąć cel - dostać "upragnioną zabawkę". Własnie takie dzieci nie potrafią szanować ani zabawek, ani nikogo innego. Podobnie jest z pieskami, kotkami - niedługo święta - dziecko się uprze, że chce - a potem co? Zwierzak się znudzi, opieka nad futrzastym lub pierzastym przyjacielem (lub jak kto woli zbędnym elementem w pokoju, domu) spada na rodzica lub ląduje za drzwiami. Podobnie jest z lalkami. Co do pożal się panie dziennikarzy - to niech lepiej zajmą się własnymi sprawmi, bo z reguły jest tak, że ci "co nie potrafią ogarnąć własnego życia, próbuja ułożyć je komuś innemu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa!
      Niestety obecnie żyjemy w dziwnym świecie- zamiast zająć się dzieckiem daje się przedmioty zastepcze, żeby mieć spokój.

      Zrozumiałabym, gdyby dziennikarze byli autentycznie zainteresowani kolekcją a nie kolekcjonerami. Przecież po wojnie Polska była zagłębiem zabawkarskim- była niezliczona ilość spółdzielni pracy, fabryk zabawek, rękodzielników - mamy piękną historię w dziedzinie zabawkarstwa i lalkarstwa o czym kompletnie się nie pamięta! Lila znalazła rewelacyjne filmy z polskich fabryk zabawek. Obecnie zostały lalki albo te w prywatnych kolekcjach, albo sieroty wyrywane z piwnic czy strychów. Z polskich firm oprócz Krawala i rękodzielników (lalki regio) nie zostało nic. To aż tak dziwi próba zachowania kawałków historii????

      Usuń
    2. Menatlność Polaków jest wręcz ksenofobiczna, wolą chwalić cudze, a wcale nie znając własnej histroii (nie chodzi tu o niewiedzę, ale brak chęci do zdobycia wiedzy, czy zwykłego otwarcia się do poszerzenie i tak wąskich już horyzontów). Jest to bardzo przykre. Dużo wody, moim zdaniem, musi upłynąć, by przestawili swój tok myślenia.

      Usuń
  6. Osobiście znam pana, który kolekcjonuje preparaty medyczne w słoikach (zajmuje się zawodowo medycyną sądową). Na ileś tam lecie pracy otrzymał od kolegów mumię Tatarzyna, która jakby nigdy nic stoi sobie zabezpieczona za szybą w korytarzu. To co powiedzieć o TAKIM kolekcjonerze? :D

    A Chudy odrestaurowany mistrzowsko, jak zawsze u Ciebie. Teraz tylko musi znaleźć wiernego konika ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no mumia jest OK -tylko świry zbierają lalki - przecież te eksponaty to DO PRACY hehehe BTW ciekawie musi wyglądać taka kolekcja :)

      Dzięki- możliwe że trafie na resztę ekipy w stanie do remontu ;)

      Usuń
  7. ale się uśmiałam czytając Twoje apele :) nie przejmuj się tymi wszystkimi psycholami - świat jest pełen wariatów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysł ze stroną "zanim napiszesz - przeczytaj" powinna odnieść pożądany skutek, choć...głupich nie sieją, sami się rodzą i nigdy nie można być pewnym...
    Wiem, że świat się zmienia, ale ja, na każdą wymarzoną zabawkę czekałam i traktowałam jak największy skarb! Do głowy by mi nie przyszło ją zniszczyć.
    Natomiast Twój Chudy wreszcie znalazł dobry dom! I z tego cieszę się najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z czasów kiedy zabawek było jak na lekarstwo, albo jak były to krajowej produkcji - choć sama miałam tego "towaru" na kopy - a dokładnie pełen karton po starym telewizorze, bo zwsze zapobiegliwe cotki coś kupiły,a że nie niszczyłam i szanowałam góra zabawek sobie rosła :) Potem poszły dalej :) Te najfajniejsze mam do dziś :)

      Usuń
  9. O matko, wpędziłaś mnie w kompleksy. Już miałam prosić o pomoc w naprawie urwanej głowy( nie osobistą rzecz jasna, ale wirtualną), a teraz się zestrachałam. Przysięgam, nie urwałam tej głowy! Wytaszczyłam ze skrzyni. Śliczna Roszpunka mini, żal mi się zrobiło. Zlituj się, jak już wkręcę tę śrubę, to co dalej?
    A wstrętne hieny gazetowe należy potraktować olejem (Olej je).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szara Sowo- co innego pomoc wirtualna, gdy ktoś chce porady jak zrobić i sam zrobi, mało tego jak już sobie zrobi to nie rozwali, a co innego roszczeniowa postawa że masz naprawić :) Wiedzą chętnie się podzielę :) Miło wspominam rozmowy z Renulkiem o reperowaniu lalek- wystarczyło podpowedzieć co i jak a Renulek odnowiła fantastycznie swoje lale! Na Twoją Roszpunkę też poradzimy!

      Usuń
  10. Chudy rewelacyjny!!!!! Sama marzylam swego czasu wlasnie o takim ;) no ale sie nie udalo ;)

    Co do omawianego tematu to brak mi juz slow....te osoby ,ktore tak atakuja kolekcjonerow oraz artystow uprawiajacych sztuke ze tak powiem niedopuszczalna...jak np. moja..bo robie lalki zbyt realistyczne ..i te lalki wygladaja jak wyciagniety plod, trup nie wspomne ze zostaly uzyte slowa aborcja...itd ...skandal!!!....powinny zajac sie wlasnym zdrowiem psychicznym....

    Moja coreczka ma 8 lat i patrzac na mnie i to ze ciagle cos dlubie sama zaczyna chciec szyc,modelowac,filcowac nie wspomne ze pieknie maluje i lepi. I ona nie siega do gier ,komputera ani tv tylko po igle albo szydelko. bawi sie tez godzinami lalkami ,ktore oficjalnie sa w mojej kolekcji...Sa to lalki wybawione ale wygladaja jak nowe bo sa szanowane ... I tego wlasnie chce nauczyc wlasnych dzieci ...szacunku dla ludzi i rzeczy. Posiadania pasji a nie tylko szukania taniej sensacji...i oczerniania Bogu ducha winnych ludzi. Ufff wygadalam sie ....wkurzylam sie bo tyle co bylam celem ataku... Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana patrząc na Twoje maluchy jestem pełna podziwu- takie mikro reborny bardzo mi się podobają- bo i trzeba mieć pojęcie o anatomii, świetną orientację przestrzenną - bo maluchy wyglądają jak żywe, a nie jak pokraki z pogubionymi proporcjami plus mikro skala, która stanowi dodatkowe wyzwanie. Ja jestem przeciwnikiem rebornów 1:1 wożonych w wózkach i traktowanych jak żywe dzieci- ale to temat na całkiem inną dyskusję. Takie podglądanie dłubiącej mamy jest inspiracją dla dziecka- jak zauważyłaś samo zaczyna działać i tworzyć rozwijając zdolności manualne i artystyczne, a nie tylko traci czas na oglądanie głupawych programów w tv lub wielogodzinne granie.... Ale dziecku trzeba poświęcić czas i uwagę - a nie tylko dać pilota do łapy i niech się zajmie.....

      Usuń
  11. OOO! Pamiętam jakie truchło zabierałaś z tarnowa! a tu odzyskał blask i sprawność! super! Zerknęłabym jeszcze na jego wspólne zdjęcie z dziewczyną- ale pewnie pojawi się, gdy chłop otrzyma kapelusz =)
    Faktycznie rodzice powinni uczyć swoje dzieci bawić się zabawkami i je sznować. a jak nie maja na to czasu to powinni dać dziecciom dwie kulki, żeby jedna mogły zepsuć a drugą zgubić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) czasem lubię zmierzyć się z taką padliną :) Oj tak jeszcze będzie okazja na współne foty- tylko jakoś nie mogę się zebrać do dłubania kapeluszy :)

      Usuń
    2. dwie kulki? wyśmienite! od razu przypomniałam sobie blog o dwóch panach jajkach - na szczęście Oni jeszcze ani się nie zepsuli ani nie pogubili...

      Usuń
  12. Chudy wrócił do życia, chwała Ci za to:)
    Co do strony do poczytania to obawiam się, że mało kto tam zajrzy, choćby przez wzgląd na to, że "naprawiasz monsterki", znaczy się ludzie nie czytają, tylko najpierw żądają. Napraw, najlepiej za darmo, i ciesz się, że jeszcze ktoś Ci łaskawie dał taką możliwość;)
    Mnie co rusz koleżanka z pracy przynosi takie truchełka uszkodzone przez swoją córkę. A ja się zastanawiam czy jej nie wstyd - brudne toto, lepi się i jeszcze nie ma łapki lub nogi. Moje lalki były ostro bawione, ale żadna się tak nigdy nie lepiła. W czasie gdy się nimi nie bawiłam siedziały w równym rządku na półce, a każda potencjalnie brudząca zabawa kończyła się na kąpieli w misce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Własnie odkryłam że "naprawiam monsterki" cholera ja je tylko zbieram i to jeszcze mocno wybiórczo :)
      Też miałam takie prośby o wyczyszczenie lalek- zastanawiam się czy ci ludzie nie mają wody i mydła w domu czy jak? Nawet przy okazji czyszczenia celuloidów pisałam czego używam - wystarczy dokładnie przeczytać.
      Na takie maile już nie odpisuję - ogólnie nie odpisuję na wszelakie gdzie wysłać i ile będzie kosztowało hyhy :)
      Jedynie jak ktoś pyta JAK naprawić - najprostszy przykład- Szara Sowa - zapytała co zrobić i czym- i poradziła sobie koncertowo! Czyli prosty wniosek dla chcącego nic trudnego! I tylko lenie idą na łatwiznę!

      Usuń
  13. O posiadam tę samą sierotkę:) również w stanie syf totalny (dodatkowo rozlane baterie) czeka na czyszczenie ino nie wiem jak wyjąć mechanizm zespolony z głową - jest tam jakaś śrubka co prawda, ale nie wiem czy od tego. Tak myślę czy ta urwana głowa twojego to nie próba wyjmowania mechanizmu - może ktoś chciał wyjąć i wyprać i zrobił to na siłę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie toto było złamane - a żeby złamać trzeba się przyłożyć mocno- jak nie chcesz rozkręcać całości to można rozpruć gurę korpusoubranka :) wtedy wyjdzie całość mechanizmu z głową :) będzie potem zabawa z zeszyciem, ale jest to wykonalne :)

      Usuń