Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

piątek, 26 września 2014

Bratzillaz Glam Gets Wicked czyli kolekcja zamknięta.

O ile Bratz do mnie kompletnie nie przemawiają, tak Bratzillaz ujęły mnie od pierwszej dostanej lalki.  Skompletowanie całej serii zajęło mi trochę czasu i od otrzymania Cloetty do dorwania ostatniej Meygany minęły cztery miesiące, ale się udało.  Padło na serię Glam Gets Wicked- pierwsza Cloetta przyjechała wraz  Novi Stars jako prezent urodzinowy od Doroty, która wzbogaca moją kolekcję o ciekawe okazy.
Lalka spodobała mi się na tyle, że postanowiłam dokupić resztę z serii.
I tu z pomocą przyszło Pepco - lalki pojawiły się w całkiem atrakcyjnej cenie.  Jedynie Meygany nie mogłam dorwać u siebie i tu pomogła Magalita i tarnowski oddział sklepu.

Cała piątka to Jade J'Adore, Sashabella Paws, Yasmina Clairvoya, Cloetta Spelletta i Meygana Broomstix.
Lalki wykonane są z jednego odlewu, ale producent zadbał o różnorodność. Każda lalka posiada odrębną kolorystykę począwszy od oczu przez ciuchy, na kolorze samej lalki kończąc.
Lalki są przemyślane i dopracowane.  Czepić się mogłam jedynie opakowania lalek i włosów Meygany.













Meyganę musiałam przeczesać- to jedyna lalka z serii z tak paskudnymi włosami.
Jedynym wyjściem było stałe uczesanie w celu ujarzmienia rudej szopy.
Włosy o ile mają cudny kolor, tak są koszmarnie sianowate.



O ile same lalki bardzo mi się podobają, tak opakowanie doprowadza do rozpaczy- takiej ilości gumek, plastikowych zaczepek i taśmy klejącej dawno nie widziałam.  Wydobycie lalki z pudła wymaga nie lada cierpliwości i ostrożności.  Uwolniona z opakowania lalka wyglada jak ostatnie czupiradło.  Najgorsze są jednak plastikowe zaczepki, które niszczą ubranka szczególnie w przypadku dzianinowych materiałów- w pelerynie Yasminy poleciały oczka mimo największej ostrożności. Odniosłam wrażenie, że lalki zostały zapakowane tak pancernie żeby nie wyfrunęły o własnych siłach z opakowań w końcu to czarownice. Wnikliwy obserwator zauważy brak "tarcz", które też mi się nie podobały i psuły ubranka.




11 komentarzy:

  1. Gratulacje zebrania całej kolekcji :) U mnie w Pepco byla tylko jedna, i to w kilku egzemplarzach :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie włosy Meygany są fatalne. Moja też dostała kucyka. Fajnie podziwiać całą kolekcję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie jak Tobie, mi też nie podobają się Bratz, a Bratzillaz lubię :) I są wystarczająco różnorodne, by moja kolekcja była zupełnie inna od Twojej.

    OdpowiedzUsuń
  4. na samym poczatku byłem nimi zachwycony... potem mi jakos odeszło :) fajnie, że masz całą grupke!

    OdpowiedzUsuń
  5. Silna grupa szklanookich! Wiem, że to ten sam producent co Bratz, ale dla mnie tych dwóch gatunków nie ma po co porównywać - to ziemia a niebo. Wolę te większe - przemawia do mnie ich "czarodziejska" otoczka i brak biczowatości (no, może częściowy :P) Fajne są w kupce - aż nie wiem na którą patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję kolekcji :) Ja jestem zakochana w tych laleczkach po uszy a chyba żadnej na razie nie nabędę :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny z charakterem! Ciekawy zbiór. Zdecydowanie razem wyglądają fascynująco i są fantastycznie ubrane!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie sie prezentuja :)

    Wlasnie zastanawialam sie nad zakupem i to juz ktorys raz z koleji..U mnie w centrum handlowym przecenili wszystkie po 12 euro od lalki ale jakos ciagle nie moge sie przekonac...eh
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię je oglądać u innych, za to u siebie ich nie widzę :-) A w grupie wyglądają jeszcze fajniej! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne są :) Najbardziej podoba mi się rudzielec i jak bedę kupować to pewnie ją:) Niestety nasze pepco nie miało jej w ofercie:(

    OdpowiedzUsuń