Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 15 czerwca 2014

L jak labirynt - z cyklu Lalkowy Alfabet czyli znowu posta nie będzie.

Przespałam temat- dosłownie.  Pogoda jest tak męcząca, że wróciwszy po pracy poszłam spać. Ocknęłam się w porze zbyt późnej na zdjęcia, za to dziś jak w co wolną niedzielę udałam się w moje ulubione miejsce poszperać.
 Dzisiejsze łupy przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Trafiłam 3x lalki Ashton Drake!
W stanie bdb z lekkim minusem, ale za taką cenę można  wszystko wybaczyć.
Numerem jeden została okrzyknięta lalka, którą trafić z takiego źródła zupełnie się nie spodziewałam.
Więc dziś będzie L jak Lalka i R jak Reborn.

Reborna świadomie i za rebornowe pieniądze nigdy bym nie nabyła- nie jestem zwolenniczką takich lalek, ale Emilka bardziej wygląda jak lalka niż proteza niemowlaka to raz, a dwa cena była tak niska, że grzechem byłoby lalkę leżącą w pełnym słońcu zostawić.
Milka  ma ładnie zrobiony make up jednak pozbawiona jest takich atrakcji jak smarki, ślina w kącikach ust, krostki i inne tego typu rewelacje. Posiada klejone włoski ( które kiedyś być może zmienię, bo trochę się powycierały) oraz ładnie pomalowne paznokietki. Całość robi dobre wrażenie lalki przedstawiającej niemowlaka. No i od dziś nie używa pieluchy- pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wstępnych oględzinach było wywalenie szelestającej pieluchy. Kompletnie nie rozumiem na jakiego grzyba lalce pielucha?????

Milkę kupiłam w jej oryginalnym ubranku z opaską z imieniem, brakuje jedynie czapeczki.
 Ku mojemu zaskoczeniu lalka była jedynie lekko przykurzona- po rozebraniu okazało się że korpus jest czyściuteńki, (cały kurz zatrzymał się na śpiochach) pozbawiony jakiegokolwiek smrodku, a całe czyszczenie lalki polegało na delikatnym umyciu winylowych części.
W czasie gdy oryginalne odzienie schło ubrałam Milkę w co było pod ręką zawinęłam w koc i ruszyłam do ogrodu.






Lalka jest bardzo dobrze wyważona, można ją posadzić a także dowolnie wyginać kończyny- wewnątrz umieszczone są dość mocne druty.







Udało mi się wyszukać certyfikat Milki- Model "Welcome Home Baby Emily" autorstwa Lindy Webb.
Lalka na karku posiada sygnaturę A D G i za lewym uchem LW.




Technicznie lalka wykonana jest bardzo ładnie, jako dziecko pewnie zakwiczałabym się z radości mając takiego niemowlaka- sama posiadałam plastikową pustą lalę popularną w latach 80tych.
Praktycznie cieszę się bardzo, że za grosze zdobyłam firmową lalkę, którą traktuję jako kolejną ciekawostkę w kolekcji i reprezentantkę swojego gatunku.
Ubrana w swoje ciuszki trafi na półkę do Sierocińca - na szczęście w odróżnieniu od Miralce Baby nie ma problemu z siedzeniem ;) Już się nie mogę doczekać reakcji znajomych na widok niemowlaka siedzącego na półce ;) ;) ;)




29 komentarzy:

  1. Co za łup! Ta buzia wygląda niesamowicie, w życiu nie spodziewałabym się takiej lalki w jakimkolwiek lumpeksie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ja też ;) stwierdziłam że teraz to na dollfa lub tonnerki czekam. Ludzie wywalają dosłownie wszystko! Kompletnie nie rozumiem jak można dobre rzeczy ot tak wywalić - ale na zachodzie mają inny przelicznik. Dla nas większość lalek kolekcjonerskich jest bardzo droga, a autochtony kupują dzieciom jak ich stać. Tu odniosłam wrażenie, że lalki do kogoś należały - są jak na takie miejsce w znakomitym stanie.

      Usuń
    2. Świat się wali :-D Tonnerka w lumpie to by było coś ;-)

      Usuń
    3. Aniu ja tylko czekam na takie atrakcje - już kilka lalek, których nigdy bym się w lumpie nie spodziewała trafiłam ;)

      Usuń
  2. Choć sama nie jestem amatorką takich lalek, to muszę przyznać szczerze, że ta perełka wygląda na idealną! Bużka śliczna, rączki i nóżki jak w realu. W kocyku wygląda jak prawdziwy niemowlak!
    Cudny Reborn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z naciskiem na cudny ! Ale to może jest to, że to firmowa lalka, a takie z zasady są ładniutkie.

      Usuń
  3. Wiele rebornów już widziałam i właśnie mnie te wszystkie ślinki i smarki irytują – więc nie mogę nie lubić takiego czystego niemowlaka! :D koniecznie powiedz nam o reakcji gości, to na pewno będzie zabawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ;) korci mnie wyjść na miasto i zrobić kilka fotek - przy czym lalkę albo pod pachą targać albo w reklamówce- dziś jak wracałam z lalką co raz wyłaziła piąstka- musiałam poprosić o dużą siatę i schować lalkę bo ludzie dziwnie się patrzyli ;)

      Usuń
  4. No niesamowite! Lalka jest obłędna. Kiedyś trafiłam sygnowanego noworodka, ale malutkiego, ze 20 cm. Do dziś pluję sobie w brodę, że go nie wzięłam. Twoja Milka może bez trudności oszukać patrzących z daleka. Wygląda jak najprawdziwsze dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak choć klejone włosy na szczęście odbierają jej sporo realizmu. Drogiego bym tego nie brała ale cena była taka że grzech zostawić i ciekawa byłam reborna, Natomiast takie maleństwa które ewidentnie wyglądają jak lalki namiętnie zbieram- mam 10cm okruszynę porcelanowo-szmacianą.

      Usuń
  5. Nie wzięłabym tego paskudztwa nawet do ręki nie mówiąc o kupowaniu. Pomarszczone paskudztwo. Jako reprezentantka gatunku może i fajna, ale wolałabym już rodzinkę Chucky niż coś takiego na swojej półce oglądać.Jeszcze do tego ruda...
    W sumie to mam na swojej półce coś nawet gorszego i paskudniejszego. Też kupiłam spontanicznie, nie było jej gdzie schować, niemowlęcia nie przypomina a i tak dostałam opieprz w autobusie od jakiejś pani, że kompletnie dziecka trzymać nie potrafię (a że wiekowa była, to przestraszyłam się, że jak zobaczy, że to nie jest prawdziwe dziecko to przestraszy się i wyjdzie na to, że panią zamordowałam to parę kolejnych przystanków trzymałam już jak dziecko - brrrr....).

    Pieluchę ma pewnie dlatego, że u kogoś pełniła rolę dziecka, nie lalki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mnie w tych lalkach przeraża - traktowanie jak dziecko....... Pierwsze to wypierdzieliłam pieluchę. Lalka sama w sobie jest fajnie wykonana - szczegółowo, realistycznie i technicznie bardzo estetyczna- ani nie smarka ani się nie ślini i nie drze japy tylko smacznie śpi lub załatwia fizjologiczne potrzeby ;) Wśród moich osobliwości ładnie się komponuje siedząc na półce w pozycji myśliciela ;) włosy ma paskudne- kiedyś jak mnie najdzie wymienię na mohair blond lub ciemne -wtedy dokleję wąsik i będę miała dziecię Addamsów ;)

      Usuń
    2. A z wąsem to inna rozmowa. Pozwoliłam sobie na wizualizację tegoż: http://1.bp.blogspot.com/-MM2B5EZ0JBw/U54MF9RhnRI/AAAAAAAAXNo/Mi_Fkl2kh_A/s1600/sambaaa.JPG
      Wąs załatwiłby wszystko.
      Chyba jednak załatwia potrzebę, jakaś strasznie napięta jest, jakby za bardzo jak do snu. Zresztą to by nawet wyjaśniało tę pieluchę...

      Usuń
    3. Hahaha coś w ten deseń choć wąsik cieniutki i subtelny a włos zaczesany gładko do tyłu i koniecznie czarne śpioszki w prążek i krawacik do kompletu ;)

      Usuń
  6. Cudowne dziecko :) zazdroszczę. Na początek jak zobaczyłam zdj. myślałam, że to prawdziwe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super nabytek choć ja za za rebornami w skali 1:1 nie przepadam :) Znając ogólnie temat wiem ze pieluszki używa się aby ładnie wyprofilować pupcie lalki żeby dobrze prezentowała się w ubrankach dla niemowląt. Reborn Z ashton drake to tez raczej nie typowy reborn tylko firmowy malunek lalki ,powstałej w wielu egzemplarzach.
    Nie widzę tez nic złego w kolekcjonowaniu tych lal a jeśli komuś podoba się umieszczenie takiej w wózku jako dopełnienia dekoracji to tez jego sprawa.
    Jeśli ktoś traktuje je jak żywe dzieci to już zdecydowania przesada. Jeśli jednak osobie samotnej taki substytut człowieka przynosi trochę radości i ukojenia to się przestaje bulwersować.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam świadomie lalki bym nie nabyła - kompletnie nie jestem amatorką tego typu lalek, ale tu była okazja. Owszem make up seryjny, ale chodzi o sam fakt imitacji niemowlaka- przy odrobinie samozaparcia można poprawić make up, włosy, ect. Może mnie kiedyś najdzie ale ja wolę bardziej wersję jako lalka niż hirerrealistyczny OOAK ;)
      Po pierwszym szoku widać że lalka. Niektóre reborny trzeba pomacać, żeby się kapnąć co to i nie wzywać pogotowia do bezdechu u dziecka ;) ;) ;) Natomiast osób które trzymają reborny i traktują jako dzieci nie rozumiem ale każdy ma prawo robić co chce, jednak na samotność lepszy zwierzak ot co ;)

      Usuń
  8. ło matko! Ależ paskudztwo! strasznie podobne, do żywego niemowlaka, chwilę po wyjęciu ;)
    Brałabym!
    (Pewnie i tak potem trafiłby do Ciebie, ale co bym nastraszyła bliskich, to moje ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie dziwię jak spotkasz to bierz! Po straszeniu rodzinki będzie jak znalazł do kompletu ;)
      Może mojej/mu wampirze ząbki dorobię ;) ;) ;)

      Usuń
  9. Twój blog zainspirował mnie do stworzenia własnego lalkowego bloga, którego niedługo zacznę pisać z moją siostrą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę - miło mi- czekam na link!

      Usuń
  10. Od razu widać, że bobasy biorą się z... kapusty :)
    Fajne zdjęcia, lali do twarzy w zielonym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście! To prawda stara jak świat, choć ta roślina technicznie kapustą nie jest ;)
      Niestety dostała różowe wdzianko ;) choć o zielonym pomyślę

      Usuń
  11. Bobasa w kolekcji wypada mieć, chociaż jednego...
    Moja córcia ma na imię Emilka i mam nadzieję, że nie dopatrzy się tego co tu napiszę: Wypisz, wymaluj moja Miśka gdy ją pierwszy raz zobaczyłam.
    Śliczna lalka.

    OdpowiedzUsuń
  12. ale ŁUP!!!! ja jedynie nieco bym te włoski zmieniła,bo linia nad czołem jest dość nienaturalna....małe bobaski mają bardziej gołe czoło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no bez żartów??? Niedługo platynowe serie barbie będziemy znajdywać :D:D
    Poza tym to straszne dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale masz szczęście! Znajomi pomyślą, że prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  15. dziecko wymaga absolutnej uwagi i oddania, czyż nie?
    choć mam alergię na bobasy wszelakiej maści - doceniam
    precyzję wykonania i miłość właścicieli doń, której ja nie
    mogę/nie chcę z siebie wykrzesać ;)

    OdpowiedzUsuń