Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

poniedziałek, 25 listopada 2013

Światowy Dzień Pluszowego Misia

Moja misiowa gromada rozrasta się z roku na rok, co prawda nie w takim tempie jak lalkowy przybytek, ale zawsze. Misie zajęły już dwie półki na lalkowym regale ;)
Z okazji Misiowego Święta pokażę najciekawsze egzemplarze, które wyłowiłam z czeluści koszy w SH.

Na początek miś staruszek- ten, którego przywlekłam zaraz po prezentowanym tu .
Miś był zmamłany bardziej, miał naderwaną zamszową część łapy, pęknięte szklane oko, naderwane uszy do tego wymagał gruntownego prania. Po wypatroszeniu brzuszka (tym razem wypełnienie wełniane) trafił do pralki na delikatny program.
Po wysuszeniu trzeba było dokonać procesu odwrotnego, misia napełnić i pozszywać.
Największym problemem okazały się oczy - koniecznie chciałam szklane-dopiero niedawno dopadłam bidę bid, która oddała ślepia do przeszczepu.




Kolekcja zwiększyła się o ciekawe misie Wendy Boston. O historii misiów można poczytać tutaj
Mniejszego przywiozłam z Kielc- wtedy była to żółta bida NN kupiona za zawrotną cenę 80 groszy ;)
Tożsamość odzyskał w chwili przyniesienia większego brata, który posiadał metkę na łapie.
Większy miś w stanie idealnym- jedynie metka ciut przytarta wymagał delikatnego prania.
Misie obstawiam na lata koniec 60-tych, początek 70-tych.




Na koniec najświeższe znalezisko od mojej ulubionej współczesnej misiowej kreatorki jeszcze z czasów produkcji sztokholmskiej






czwartek, 14 listopada 2013

Rude jest piękne czyli rzecz o rerootach.

W tempie żółwim powstały kolejne rerooty.
Tym razem padło na Sindy od Pedigree -lalki te kupiłam wieki temu od Agi w wielkiej paczce.
Oprócz lalek gotowych do postawienia na półce były i panny przygotowane do rerootu.
Włosy z MLC, metoda supełkowa i kilka godzin dłubania.






 Druga lalka posiada włosy termiczne- żółto pomarańczowe -niestety światło dziś było żadne i zdjęcia wyszły takie sobie.












niedziela, 10 listopada 2013

Ja nie chcę być księżniczką! Czyli trzy lata i trzydzieści dni ;)

Tradycją już będzie rocznicowa lalka. Nie wiem kiedy przeleciał kolejny rok blogowania ;) A przeleciał on tak szybko, że i rocznicę gdzieś zgubiłam ;)
W tym roku wybór padł na panienkę od Zapf Creation -Little Princess- Snow White.
Oglądając zdjęcia promocyjne lalek z serii Little Princess nijak nie mogłam się do lalek przekonać, aż do czasu trafienia lalki w sklepie w Zakopanym!
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i zaskoczeniu sklepy w tym mieście są bardzo dobrze zaopatrzone nie tylko w nowości, ale i starszych modeli lalek i zabawek nie brakuje, na dodatek każdy z odwiedzanych sklepów posiada inny asortyment- miłe przy lokalnej bylejakości.

Wielokrotnie oglądając zdjęcia w sieci nie mogłam zdecydować się na zakup lalki z tej serii- i na dobrą sprawę dobrze- wersja Arielki  jest paskudna i nijak nie jest w stanie się obronić.
Sama Śnieżka jako Śnieżka nadawała się jedynie do rozebrania z firmowej kiecki ( koszmar krawiecko-stylizacyjny) i przebrania w dziewczęce ciuszki. Z oryginalnego stroju pozostały jedynie buciki ;)
Na szybko uszyłam pasiastą bluzeczkę, do której pasuje spódniczka sztruksowa od Marty ;)
Panienki od Zapf Creation posiadają przyzwoitą artykulację, bardzo ładnie pozują i nie ma najmniejszego problemu z ustawieniem lalki - po customizacji może to być bardzo ciekawa propozycja dla chcących posiadać duże, tańsze lalki do zdjęć, chociaż mi i w takiej postaci lalka bardzo się podoba.









Wszystkim Czytelnikom chcę bardzo podziękować za odwiedziny, komentarze!

niedziela, 3 listopada 2013

Panfucy* i Pankracy

Panfucy i Pankracy to dwa pluszowe koty w kratkę z epoki PRL-u.
Oberwańców znalazłam w jednym z SH.
 Początkowo nie miałam zamiaru kupować tej dwójki, jednakże poza w jakiej znalazłam koty na stercie chińskich pluszaków mnie ujęła- dwie identyczne maskotki przytulone do siebie -jedna w gorszym stanie od drugiej, zadawały się mówić- bez kumpla nie idę.
Maskotki wykonane z pluszu i wełnianego materiału, wypełnione gąbką.
Poniższe zdjęcia prezentują stan przyniesiony.


Brud w pełnej krasie objawił sę w trakcie prania kocurów.
Na dodatek Pankracy cierpiał na brak nosa, zez guzikowy rozbieżny i guzikową zaćmę



Panfucy był w nieco lepszym stanie, ale gdzieś zaginęły zielone filcowe obwódki wokół oczu i same oczy były bardzo mocno starte.

Dodatkowo Pankracy cierpiał na rdzawkę nosową- efekt mocowania nosa przy pomocy drutu


Koty wymagały patroszenia, szorowania, odplamiania ( z rdzą mi nie poszło niestety) , oddział laryngologiczny musiał postarać się o nowy nos, a klinika okulistyczna zapewniła nowe oczy.
Kocury po praniu wymagały nowego wypełnienia- vivat przeceny w jysku - pozszywania drobnych rozdarć, złożenia w całość.
Panfucy i Pankracy po akcji reanimacja prezentują się następująco:





Chwilowo na futrze zostały łyse "wykochane" placki, ale jak dopadnę odpowiedni materiał uzupełnię te łysiny.

* Panfucy przez cały proces czyszczenia kichał, prychał i marudził na dodatek zażądał imienia z "panem" na początku ;) tak Pafnucy został Panfucym ;)