Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 30 lipca 2013

Raggedy Ann doll czyli Szmaciana Ania

Raggedy Ann to kultowa amerykańska lalka szmacianka.
Postać stworzył amerykański pisarz Johnny Gruelle w 1915 roku.
Szmaciana Ania narodziła się kiedy córka pisarza Marcella przyniosła ze stychy starą szmacianą, ręcznie robioną lalkę, obdartą i zniszczoną, pisarz domalował lalce twarzyczkę i tak powstała Raggedy Ann - bohaterka opowiadań dla dzieci.
Lalka ma też swoją smutną historię- w wieku 13 lat zmarła Marcella- tuż po szczepieniu na ospę- za przyczynę zgonu podano wadę serca, rodzice jednak obwiniali szczepienie  i za sprawą Gruella Szmaciana Ania stała się symbolem przeciwników szczepień.

Poniżej ilustracje z książeczki dla dzieci. Podobnie wyglądało odszczurzanie mojej szmacianki.



Z czasem Ania doczekała się brata Andy'ego , który występuje w marynarskim wdzianku.

Szmaciane lalki były produkowane przez wiele firm, miały malowane twarzyczki, wersji było kilkanaście, najdroższe są te pierwsze egzemplarze. Są też dostępne wykroje lalek- kto ma zdolności może sam wydłubać.
Lalka doczekała się wersji Mattelowskiej- przebranych laleczek Shelly -ale wg mnie ta wersja jest całkowicie nietrafiona-  nie posiada uroku szmacianek.

Tyle historii - moją Szmacianą Anię znalazłam na stercie pluszaków- nie dało się nie zauważyć pasiastych rajstop, kwiecistego wypiętego dupska i wielkiego czerwonego łba- w mózgu gdzieś mi świtało, ze taką paskudę już widziałam o tu - w dodatku w sporej ilości - zapamiętałam tę charakterystyczną twarz- spory wytrzeszcz i wielki trójkątny czerwony nos.
Z identyfikacją tego znaleziska nie miałam większego problemu, a wszystkim  miłośnikom lalek i starych zabawek polecam wertowanie bloga  Birmingham Doll Club of Alabama

Raggedy Ann jest też bohaterką miejskiej legendy, którą opisała Mangusta ;)

Obstawiam, że mój egzemplarz to domowa samoróbka- nie ma żadnych znaków, buzia jest wyhaftowana a lalkę umieściłabym w latach 70tych.
Oprócz firmowych lalek dostępne były wykroje McCall's więc każdy mógł taką paskudę popełnić.
Ania jak na szmacianą lalkę jest w dobrej kondycji, trochę poprzecierana, trochę wypłowiała, po przyniesieniu wylądowała w pralce- bez większego nabożeństwa wyprałam, odwirowałam i wywiesiłam do suszenia. Wczorajsze słońce raz dwa wysuszyło szmaciankę i wywabiło większość plam.
Ale po lekturze u Mangusty profilaktycznie lalka noc spędziła w szafie (tej remontowanej po kornikach) Rano zastałam ją tak, jak zostawiłam ;)


Została jedna plama na nodze- tą będę zwalczać wybielaczem - drugiego ekstremalnego suszenia lalka mogłaby nie przetrzymać.



Lalka jest kompletnie bezwładna- wszystkie stawy są poprzeszywane na maszynie- ustawienie jej graniczy z cudem -jedynie można zawiesić ;)




Buzia tej lalki kojarzy mi się ze strachem na wróble ;) ;) ;) i jakoś nie mogę się do niej przekonać ;) ale w końcu kultowa jest ;)


Posadzona wymaga podparcia.



Ale, ale ona gdzieś się wybiera........(m/w w takiej pozycji znalazłam lalkę w SH)


Profilaktycznie wolałam zakończyć sesję i zamknąć szafę........



niedziela, 28 lipca 2013

Wake up Thumbelina doll by Ideal czyli Sierocińca ciąg dalszy.

Wygrzebaniem tej panny rozpoczęłam urlop ;)
Na dobry początek opis i zdjęcia promocyjne lalki.
Model Wake up Thumbelina wyprodukowała firma Ideal Toys w 1976 roku
Zdjęcie lalki w stanie fabrycznym pochodzą z sieci.




Znalazłam też instrukcję użytkowania lalki



Na zdjęciach promocyjnych lalka wygląda ślicznie, to co ja wygrzebałam mocno odbiegało od wersji pierwotnej......

Przekopując w SH kosz w którym jedynie dziada i baby brakuje natknęłam się na kudłaty łeb, za którym wyciągnęłam owego potworka.
Stan wołał o pomstę do nieba- lalka upiornie brudna, rozczochrana, na dodatek coś w niej grzechotało ( jak się w domu okazało była to pokrywa od baterii)...... Od niechcenia zapytałam o cenę- całe 3 złote. Po oględzinach i rozważeniu za i przeciw wzięłam - tym bardziej że sygnatura zachęcała-wtedy jeszcze nie wiedziałam co tak dokładnie z kosza wywlekłam.
Oto stan Potwory zaraz po przyniesieniu - w trakcie wydobywania lalki z ubranka.


Lalka fabrycznie była zaspawana w żółto-białych śpioszkach. Na parapetowym zdjęciu cudnie wyszedł stan pierwotny i pokłady brudu.


Ale nie to było największym zaskoczeniem- po raz pierwszy trafiłam na lalkę kadłubek bez nóżek.
Owszem bywają bobasy ze szmacianymi kończynami, ale owe kończyny stanowią integralną część lalki natomiast tu nóżki "odpadły" wraz z ubrankiem- spodenki śpioszków są wypchane włókniną, nawet nie ma pod spodem materiałowej kończyny(!) Rozebrana lalka wygląda deczko upiornie.


Jednak ku mojemu zadziwieniu nad jakością użytych tkanin śpioszki dobrały się do śnieżnej bieli - bez żadnego wspomagania- wystarczyło szare mydło i woda.
Jedynie włosy są w stanie wacianym - uczesane mniej więcej na kształt pierwotnej fryzury.
Po wysuszeniu ubranka, wyszorowaniu lalki wystarczyło całość złożyć, założyć baterie i oto efekt końcowy:


Lalka nie dość, że dała się doprowadzić do przyzwoitego wyglądu to jeszcze działa!
Co prawda wydaje odgłosy jak kosiarka do trawy, ale bez większych problemów kręci głową, odwraca się na plecki i macha rączkami.








Niestety nic innego nie potrafi- jako zabawka dla dziecka Thumbelina jest nudna- posadzenie jej graniczy z cudem- ciężki korpus w stosunku do szmacianych nóżek nie ma podparcia i stale przechodzi do pozycji leżącej. Rączkami i łebkiem też nie da się dowolnie kręcić. No i zaspawanie w odzieniu eliminuje przebieranie lalki.

sobota, 27 lipca 2013

Sindy Sweet Dreams - magiczna moc Benzacne*

Lalkę wyciągnęłam z kosza z zabawkami w SH w stanie śmietnikowym. Gdybyście tylko widzieli minę kumpeli gdy nurkowałam w koszu z zabawkami, bo zobaczyłam NOGĘ! Ale nie była to byle jaka noga- taka grubsza i krótkawa w porównaniu z Barbie, co mogło zapowiadać coś ciekawego na końcu owej nogi.
I tu zbieraczy instynkt mnie nie zawiódł, Nodze towarzyszyła Sindy i to nie byle jaka- panna dość rzadka, zamykająca oczy.
Poniższe zdjęcia ukradzione z ebayowych aukcji prezentują zapudłowaną lalkę. Wersje były dwie - blondynka i brunetka.



Moje znalezisko prezentowało stan całkowicie odmienny od powyższych obrazków.
Tu kolejne zdumienie kumpeli - na co mi takie padło??
Oprócz kołtuna na głowie lalka miała koszmarne plamy z czegoś czarnego na nosie, czole i stopach, oraz naderwaną nogę "w biedrze".
Ponieważ upolowałam ją w czasie wielkiego remontu nawet nie pomyślałam o zrobieniu zdjęć nieszczęścia, za to opamiętałam się w trakcie wybielania, i to końcowej fazy.


Lalka miała poplamione całe czoło, nos, kawałek ust i policzka.


Na stopach widać intensywność plamy- tu po 2 dniach wybielania benzacne - plama ciągle widoczna


Do wywabiania plam użyłam popularnego preparatu na pryszcze- Benzacne 10%
Wybielanie trwało ok tygodnia, nie naświetlałam dodatkowo lalki- to wyżera nawet po usunięciu specyfiku z powierzchni wybielanej. W przypadku Sindy make up nie uległ uszkodzeniu.
Po tym zabiegu wystarczyło wszyć nowe włosy - użyłam tych z Kreatywnego Świata polecam z czystym sumieniem- paczki są duże, włosy dobrej jakości, jedyny mankament to kolor, a raczej brak innych kolorów- w tej wersji występuje jedynie blond.


Patrząc w lustro, Sindy nie mogła wyjść ze zdumienia że z powrotem odzyskała dawny wygląd








Nogę trzeba było podkleić "kropelką", na skutek użytkowania odmiennego niż klasyczna zabawa część gumowa oderwała się od plastikowej części z zaczepem i noga smętnie dyndała - kropelka załatwiła sprawę- ogólnie dodam, że uszkodzenia gumowych części można swobodnie skleić klejem typu kropelka.

sobota, 20 lipca 2013

Agata i Teoria Tasiemkowa.

W posiadanie drugiej Agaty weszłam na skutek drobnego handelku z Dollbbym 
Lalka przyjechała w stanie dobrym, jednak cierpiała na permanentny brak włosów.
We wcześniejszej dyskusji z gatunku "z czego" wpadłam na pomysł Teorii Tasiemkowej.
Nawet nie przypuszczałam, że przyjdzie mi w praktyce wypróbować ową teorię.
Uznałam, że najbardziej zbliżonym tworzywem do oryginału będzie spruta satynowa wstążka.
Do zrobienia "peruki" potrzeba 2 m wstążki. A peruka to nic innego jak 3 pasma związane na środku i przyklejone do lalkowej głowy- tak jak w oryginale. Cała zabawa zajęła tyle co prucie wstążek uprzednio pociętych na odpowiednie kawałki.
Tak uzyskane włosy są bardziej błyszczące w porównaniu z oryginałem, ale jakby nad nimi popracować można ciut zmatowić lub kupić odpowiednią wstążkę.






Oryginalne włosy Agaty są bardziej "waciane" i matowe, ale mają podobne karbowanie.



 
Myślę, że Tasiemkową Teorię można stosowć z powodzeniem w przypadku Agaty.
Włosy "prawdziwe" odróżniały by się zbytnio na mój gust.
W kolejce czekają jeszcze inne skarby zakupione u Dollbbego, ale to już inna historia ;)