Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

środa, 29 maja 2013

Sarah Kay od Pedigree- czyli ciągle pozostajemy w Sierocińcu.

Razem z prezentowaną poprzednio Ernestynką przywlekłam lalkę szmaciankę.
Egzemplarz dość osobliwy, w stanie padło totalne, ale lalka na zadzie posiadała metkę, która świadczyła o tym, że wyprodukowała ją moja ukochana lalkowa firma obecnie kojarząca się z psim żarciem- Pedigree.
Lalka wyglądała strasznie nawet dla mnie- włosy były jednym wielkim kołtunem, brudna twarzyczka z jakimś dziwnym nalotem- wyglądało to jak pleśń? która się poddała i umarła pozostawiając brzydki osad, korpus brudny, w dwóch miejscach przedziurawiony, a całość wieńczyła kiecka od Zapff creation.
Poniżej obraz Nędzy i Rozpaczy w całej okazałości.




Wypalona dziura na nodze, podobna znajdowała się na korpusie


Metka, która skłoniła mnie do zabrania panny do domu


Pokryta grubą warstwą brudu buźka lalki.


Lalkę wytargałam za piątaka, ale na słowa przemiłej pani że jest warta dwa razy tyle parsknęłam śmiechem - taki SYF? kto takie coś kupi? za 10????? nie doczekałam się odpowiedzi........
Przełamując lekkie obrzydzenie dokonałam rozebrania delikwentki na części.
Niezbędne okazało się patroszenie korpusu- wypełnienie ze sparciałej gąbki wyjechało do śmieci, korpus wygotowałam, wyprasowałam żelazkiem i obrzydzenie o tej części lalki minęło.
Z łbem było gorzej -odmakał pół dnia, ale dał się ładnie wyszorować.  Włosy musiały przejść cały cykl odszczurzania- mycie, odmakanie w odżywce, wrzątkowanie i tak ze 3 razy zanim objawił się kolor właściwy. Później musiałam rozczesać kołtun i ułożyć fryzurę.
Jak i tę cześć lalki ogarnęłam zabrałam się za złożenie całości - dziury w korpusie załatałam, dałam nowe wypełnienie i złożyłam całość.
Jak już lalka była czysta przyszedł czas na uszycie garderoby- postawiłam odtworzyć charakterystyczny dla Sarah Kay strój- falbaniastą kieckę i czepek.
Tak odnowiona i odszyta panna mogła się zaprezentować na blogu- zdjęcia ze względu na zgniłą pogodę za oknem niestety domowe.













Sukienkę uszyłam ze zdobycznego materiału - starałam się zchować charakterystyczny dla lalki falbaniasto-koronkowy styl.
W tym sezonie to była największa padlina jaką przytaszczyłam do domu.
Przebiła nawet moje zdobycze giełdowe ;)
Chwała że żaden Paskudny Bachor nie popisał korpusu flamastrem, ani lalki nie ogolił na zero.

wtorek, 28 maja 2013

Sierocińca ciąg dalszy, lalki za taką samą walutę co wcześniej . Ernestystynka - Ernst Wehncke doll.

Wczoraj idąc przez miasto wdepnęłam do tego samego SH z którego przywlekłam panny 3M.  Tym razem kupiłam kolejne trzy sieroty, bo inaczej ich nazwać nie można, czwarta a raczej czwarty z wduszonym okiem Siurek został w SH, może jeszcze po niego wrócę.......*
Lalki były niemiłosiernie brudne, wręcz kleiły się od brudu.
Najszybciej poradziłam sobie z Ernestynką.
Tak panna wyglądała zaraz po przytarganiu do domu. Była koszmarnie rozczochrana, lepiła się od brudu. Wymagała dlugiego lezakowania w misce z gorącą wodą i detergentem.



Przez chwilę zawisła nade mną wizja rerootu - ale niemieckie lalki wykonane są z pancernych materiałów- leżakowanie w koncentracie odżywki zdziałało cuda.



Starałam się uchwycić rozległe plamy brudu na lalkowym łokciu i ramieniu
Na szczególną uwagę zasługuje lalkowy pyszczek- bardzo szczegółowa rzeźba twarzyczki i przykuwające spojrzenie plastikowych ślepiów.


Co ciekawe lalka zachowała własaną sukienkę.
Po półdniowym procesie odszczurzania wyczyszczona lalka wyglada tak.









Lalka ma ładnie ładnie wyprofilowane dłonie, zaznaczone kolanka i łokietki.
Sukieneczka wymagała drobnych napraw, podszycia tu i tam, ale jak na miejsce znalezienia była w świetnej kondycji.  nawet udało mi się dopasować buciki- przynajmniej jedna bosonogą sierotę mam z głowy.

* No i stało się Mam przyniosła Siurka do domu ;) teraz biedak po operacji wdłubania oka na miejsce odmaka w misce ;)

niedziela, 26 maja 2013

Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa? Regal Doll made in Canada.

Tego uroczego Eskimosa przytargałam z giełdy.  Biedak leżał na stercie pluszaków upiornie brudny, w zakurzonym i zniszczonym ubranku, z odbarwieniami na ciele, ale za to z metką u łapki.
Lalka pochodzi z kanadyjskiej firmy Regal, a ciut mniejszą lalkę posiada Ashoka .
Tak wyglądało moje nieszczęście zaraz po przyniesieniu do domu.


Co prawda udało mi się wyprać skórzany strój, jednakże futrzane obszycie i kaptur rozlazły się ze starości i złego przechowywania zanim zabrałam się za czyszczenie- skóra wybitnie nie lubi moczenia i suszenia na słońcu.
Ładnie wyczyściły się zamszowe spodenki z butami i kurtka. Jak znajdę odpowiednią skórkę i futerko naprawię oryginalne ubranko, tymczasem ze względów praktycznych Eskimos dostał nowe wdzianko uszyte na podstawie oryginału. Wykorzystałam polar i sztuczne futerko. Przynajmniej ciuchy nie będą  łakomym kąskiem dla moli i łatwo je wyprać.











Z resztek polaru Eskimos dostał pluszowego przyjaciela ;)






Ze względu na "cudowną" pogodę za oknem sesję musiałam dokończyć w warunkach domowych.
Temperatuta też wydaje się być idealna dla eskimosowego stroju, którego zdjęcia mój lalek kategorycznie odmówił.

wtorek, 21 maja 2013

Wspomnień z dzieciństwa czar- (prawdopodobnie) rosyjska chodząca lalka.

Ogarnęłam chodzącą prawdopodobnie rosyjską lalkę przywleczoną z giełdy razem ze stadem niechcianych sierot. lalkę wypatrzyłam u bardzo miłej pani, która sprzedawała podzieciowy majdan.
Wśród zabawek siedziała i nieszczęśliwie wyglądała ta lalka. Taką samą pannę posiadałam w dzieciństwie w wersji jasny kasztan. Panna jest dość duża , mierzy jakieś 50 cm.
Lalka prowadzona za rękę chodzi i kręci głową- obecnie z niedowierzaniem, że znowu jest sprawna.
Przy lalce niestety wcześniej grzebał "miszcz reperacji" po którym zostały dziury w nogach, a wystarczyło dosztukować "patyk" przy nodze.



Lalka posiadała kiepskiej jakości kieckę  i własne buciki.
Włosy lalki były koszmarnie brudne i zmierzwione- przez chwilę zawisła nade mną wizja rerootu.
Ku mojemu zadowoleniu włosy udało się odratować- odzyskały śliczny żółciutki kolorek i nawet pojawił się lekki skręt.

Po uszyciu kiecki- wg posiadanego koszmarka - i opaski na włosy panna mogła się zaprezentować







W rzeczywistości włosy lalki są bardziej żółte.






Wcześniej przywlekłam z SH takiego łobuza- też prawdopodobnie rosyjskiej produkcji.
Wykonany jest z tego samego plastiku, o charakterystycznym cielistym kolorze i woskowym połysku. Włosy wszyte na zdejmowalnym czerepie, oczy nieruchome z wklejonymi plastikowymi rzęsami.
Chłopaczek w odróżnieniu od lalki był w stanie idealnym- czyściutki, z własnym ubrankiem, bucikami i lornetką- wyglądał jakby przed chwilą wyjęto go z pudełka.






W kolejce czekają jeszcze rosyjskie bliźniaczki, które wymagają uzupełnienia garderoby.


Miał ktoś w dzieciństwie takie lalki?