Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

czwartek, 5 grudnia 2013

Insekt/Owad CAM czyli zróbmy sobie Osę cz 1.

Osa "chodziła" za mną od dawna, ale zawsze było jakieś "ale" głównie cena- wydać na same kawałki tyle co na lalkę to przesada, sama idea składaków też mi się nie podoba, bo jak można wypuścić takie cudo niekompletne? W dodatku wszystkie zestawy  CAM mają jakieś braki - buty i peruka na dwoje to standard.
Jednakże na skutek promocji w jednej z sieci zakupiłam Owada ;)
 Ponieważ korpusu zastępczego chwilowo nie mam zamiaru kupować głównie ze względu na cenę to musiałam wykombinować coś w zastępstwie.
Z pomocą przyszedł korpus od Upiornych Podróbek 2


Ponieważ podróbki są zupełnie inaczej zrobione- nie są to idealne odlewy z oryginałów trzeba się trochę pogimnastykować.
Na początku musimy usunąć części rąk i nóg które zastąpimy zestawem CAM.
Niezbędne będzie ostre narzędzie ( użyłam nożyczek z ostrym szpicem) do podważenia spawów w kończynach- podróbki są klejone i nie wyjmiemy kończyn tak łatwo. Na domiar złego plastik nie jest najlepszej jakości - jest dość kruchy i trzeba uważać żeby nie wyłamać brzegów. Jak już wyjmiemy kończyny to brzegi trzeba ładnie skleić- wystarczy kropelka.


Następnie należy wywiercić w nogach otwory poprzez spaw formy- podróbki mają dużo krótszy gwint niż części CAM. Bez zrobienia otworów nijak nie złożymy lalki w całość.  Niestety przegięłam z wielkością i musiałam "uszczelnić" staw w kolanie- wystarczyło wlać ciut wikolu i poczekać do całkowitego wyschnięcia- można też użyć kleju na gorąco ( trzeba jednak bardzo uważać) ja wolę wikol.
 Co ciekawe ręce pasują idealnie, jedynie musiałam skleić boki.


Konieczne jest też opiłowanie "dzioba" przy szyi - inaczej nie założymy głowy.
Ponieważ Osa ma skrzydła niezbędne było wywiercenie otworów w plecach
Najlepiej zaznaczyć sobie na odpowiedniej wysokości - ja zrobiłam to w najbanalniejszy sposób- zamoczyłam końcówkę skrzydła tą co do pleców wchodzi w farbie i odbiłam na plecach- widać wtedy dokładnie jak duży otwór wywiercić.


Tu po zamontowaniu- widać jeszcze resztki farby


Jak już uporamy się z dostosowaniem korpusu od klona można złożyć lalkę w całość.
Próbnie Osa pozowała "na ściance"




Całość trzyma się stabilnie. Teraz czeka mnie jeszcze malowanie korpusu na żółto. Przemodelowanie osiej peruki i opracowanie zaczepu na okulary, które zlatują Osie z nosa ;)

7 komentarzy:

  1. Nie jestem fanką urody monsterek i uważam ze ich ceny sa księzycowe w stosunku do tego co sie proponuje,ale bardzo mi sie podoba samoróbstwo ,bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, mnóstwo skomplikowanej pracy :/ Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprytnie chociaż pracochłonnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i dobzyczała się Bzyczka miejsca w Twoim sercu i na monsterkowej półce. Dużo pracy- ale warto! ja to bym tylko osie uszyła leginsy czarne, żeby schować nogi- sukienka i tak maskuje niemal cały korpus! Zakładam też Szerszen troszkę inaczej okulary i fajnie wyglądają- nawet "antenki" widać.
    Ogromnie się cieszę, że ją masz- niech Ci bzyczkuje długie lata

    OdpowiedzUsuń
  5. No i jaka fajna osa wyszła

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam precyzję :-) Mnie kuszą te zestawy, ale brak korpusu uważam za solidny argument do ich nie kupowania ;-) Sama na pewno bałabym się podjąć takiej operacji na klonie ;-) Twoja osa teraz jest wystrzałowa!

    OdpowiedzUsuń