Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 11 sierpnia 2013

Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach.

Czas urlopu nieubłaganie mija, najwyższy czas wrócić do domu, jednakże po tegorocznym urlopie zostanie sporo wrażeń i mnóstwo lalek. Wojaże odbywałam w miejsca lalkowe, z giełd i SH przywlekłam do domu sporą porcję nowych lokatorek, a także udało mi się zwiedzić kolejne lalkowe muzeum.
Będąc w Kielcach zaglądnijcie do Muzeum Zabawy i Zabawek mieszczącego się przy Placu Wolności 2. Muzeum w swoich zbiorach posiada wiele ciekawych egzemplarzy. Sam wystrój jest bardzo ciekawy i niespotykany, choć po wizycie mam pewien niedosyt. Jak dla mnie lalek było stanowczo za mało.

Na zdjęciach co ciekawsze egzemplarze- spodobały mi się maleństwa porcelanowe - porównując z numerkiem katalogowym widać jak małe są niektóre lalki.












 Zastanawiam się czego szuka panna na drugim planie ;)

 ASK'owa Shirleyka



W niektórych gablotach jest straszny tłok- czasami trudno wyłowić wzrokiem poszczególne egzemplarze.


Muzeum posiada sporą kolekcję zabawek z czasów PRL-u ciekawie wyeksponowanych.



Znalazłam mojego kota-harmonię



A takiego jak na poniższym zdjęciu posiadałam w dzieciństwie


Jest też wydzielony dział "nowych nabytków"





Nad jedną z gablot urządzony jest stryszek- oj z miłą chęcią naprawiłabym te sierotki poniewierające się w skrzyniach;)



Jako pamiątkę przywiozłam książkę pt.: "Dzieje pewnych zabawek" opisującą zbiory muzeum- pozycja bardzo ciekawa, znakomicie wydana i jest dostępna w sieci.


14 komentarzy:

  1. Zazdroszczę wizyty w muzeum, dlaczego ja mam wszędzie daleko :( Coraz częściej dochodzę do wniosku, że najlepszym sposobem na obejrzenie takiej kolekcji byłoby założenie muzeum ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie laleczki są naprawdę ciekawe. Chyba bym nie mogła wyjść z tego muzeum. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muzeum wspaniałe :)
    Tak naprawdę to chyba każda z nas
    ma w domu zaczątek małego muzeum...
    od czegoś trzeba zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako stała bywalczyni owego muzeum podpisuję się obiema rękami pod tym co napisała Manhamana i zachęcam wszystkich do odwiedzenia tego miejsca. Oprócz ekspozycji stałych (które też są stosunkowo często zmieniane) organizowane są tam też bardzo fajne wystawy czasowe i warsztaty dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stryszek robi super wrażenie. Ładne zdjęcia. Dziękuję za podzielenie się z nami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę. Mogłabym w takim muzeum zamieszkać. Dotychczas byłam tylko w muzeum Galeria Starych Zabawek w Gdańsku.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne zdjęcia a to muzeum to musi być cudne miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku jak pięknie, tylko czemu tak daleko ode mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. To moje rodzinne miasto jest, nie mieszkam tam od 20 lat, nie bywam. Ale to muzeum chciałabym kiedyś odwiedzić. Dzięki za cynk o książce :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę im tych wszystkich eksponatów z "Misia Uszatka". Osobiście jest moim marzeniem posiadanie jakiegokolwiek modelu z wytwórni filmów "SE-MA-FOR". Cieszę się, że pokazałaś nam zdjęcia z tego muzeum.

    A na marginesie, wysyłałam Ci maila z główkami i trupkami i jestem ciekawa, czy doszedł, bo poczta ostatnio coś mi fiksuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. oszalałam na punkcie tej woskowej głowy z drugiego zdjęcia! tylko nie mogę dojść do tego, czy to była lalka, czy jakiś rodzaj głowy na wystawę sklepu, bo to popersie takie nielalkowe.

    Wrażania z Twojego fotoreportażu mam mieszane... jakoś to mało muzealnie wygląda... bardzo chaotycznie.. mam w ogóle zakorzenione takie przekonanie, że "obiekt muzealny" powinien być w możliwie jak najbardziej idealnym stanie, a tu większość to takie śmieciowe trupki, połamańce i zwisające kończyny. No i co się stało Shirley we włosy??????? co to za strzępy???? i co to za kieca?

    Tzn ja nie twierdzę, że ktoś powinien rekonstruować makijaże itp, ale warto byłoby zebrać naprawdę niepowtarzalne / nieosiągalne eksponaty i skompletować oryginalną (adekwatną) starą garderobę dla lalek...

    Właśnie z ciekawości zajrzałam do tej broszury online i nie mogę przeboleć pięknego Kestnera (tak podejrzewam, bo w opisie jest nawet definicja biskwitu, ale nie ma nic o producencie) przyodzianego w koszmarną "stylową" suknię i z peruką z waty. Myślę też, że ta lalka nie ma wcale korpusu z masy papierowej, a z masy drewnianej, chyba że to składak.

    Reasumując - niektóre staro-lalkowe eksponaty do pozazdroszczenia, ale moje ogólne zdanie o muzeum na dzień dzisiejszy jest bardzo złe (przynajmniej jeśli chodzi o lalki).

    OdpowiedzUsuń