Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 27 lipca 2013

Sindy Sweet Dreams - magiczna moc Benzacne*

Lalkę wyciągnęłam z kosza z zabawkami w SH w stanie śmietnikowym. Gdybyście tylko widzieli minę kumpeli gdy nurkowałam w koszu z zabawkami, bo zobaczyłam NOGĘ! Ale nie była to byle jaka noga- taka grubsza i krótkawa w porównaniu z Barbie, co mogło zapowiadać coś ciekawego na końcu owej nogi.
I tu zbieraczy instynkt mnie nie zawiódł, Nodze towarzyszyła Sindy i to nie byle jaka- panna dość rzadka, zamykająca oczy.
Poniższe zdjęcia ukradzione z ebayowych aukcji prezentują zapudłowaną lalkę. Wersje były dwie - blondynka i brunetka.



Moje znalezisko prezentowało stan całkowicie odmienny od powyższych obrazków.
Tu kolejne zdumienie kumpeli - na co mi takie padło??
Oprócz kołtuna na głowie lalka miała koszmarne plamy z czegoś czarnego na nosie, czole i stopach, oraz naderwaną nogę "w biedrze".
Ponieważ upolowałam ją w czasie wielkiego remontu nawet nie pomyślałam o zrobieniu zdjęć nieszczęścia, za to opamiętałam się w trakcie wybielania, i to końcowej fazy.


Lalka miała poplamione całe czoło, nos, kawałek ust i policzka.


Na stopach widać intensywność plamy- tu po 2 dniach wybielania benzacne - plama ciągle widoczna


Do wywabiania plam użyłam popularnego preparatu na pryszcze- Benzacne 10%
Wybielanie trwało ok tygodnia, nie naświetlałam dodatkowo lalki- to wyżera nawet po usunięciu specyfiku z powierzchni wybielanej. W przypadku Sindy make up nie uległ uszkodzeniu.
Po tym zabiegu wystarczyło wszyć nowe włosy - użyłam tych z Kreatywnego Świata polecam z czystym sumieniem- paczki są duże, włosy dobrej jakości, jedyny mankament to kolor, a raczej brak innych kolorów- w tej wersji występuje jedynie blond.


Patrząc w lustro, Sindy nie mogła wyjść ze zdumienia że z powrotem odzyskała dawny wygląd








Nogę trzeba było podkleić "kropelką", na skutek użytkowania odmiennego niż klasyczna zabawa część gumowa oderwała się od plastikowej części z zaczepem i noga smętnie dyndała - kropelka załatwiła sprawę- ogólnie dodam, że uszkodzenia gumowych części można swobodnie skleić klejem typu kropelka.

15 komentarzy:

  1. ale piękna! zmiana ogromna! No i Sindy piżamowa- mój ulubiony typ lalek

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna i do tego rarytasik! Otwieraj szpital dla lalek kobieto! :D a i jeszcze bardzo się ucieszyłam na widok szlafroczka Fleurkowego, bo pasuje idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. PIĘKNA !!!!!!! A z Twoimi nowymi włosami, wręcz jak nowa ! Widzę, że ostatnio zamiast Barbie pojawiają się Sindy (tak jak u mnie). Jednak twoja jest perełką z tymi oczkami. Aż zazdroszczę !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Metamorfoza niczym z reality show ;) rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojesuuuu!! Ale epicki zez! XD
    Aczkolwiek, nawet ja nie zaprzeczę magcznej mocy benzacne!
    Lalka odzyskała życie, a ja nadal będę próbować pofarbować te kłaki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. prześliczna, całe szczęście że plamy puściły. Teraz wygląda rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękna i do tego z takimi oczkami. Zazdroszczę Sindy są cudne, u mnie to rzadkość:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Śpiąca królewna :) Sindy z zamykanymi ślepkami jeszcze nie widziałam, więc chłonę nowy widok. Fajniutka z niej babeczka! A co do Benzacne - to chyba założę fanklub tego specyfiku, bo to niepozorne mazidło działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak już jakieś padło trafi do Twojej kliniki to nie ma bata, musi wyjść z tego cudna lalka, więc powyższa Sindy nie jest odosobnionym przypadkiem ;) Gratuluję znaleziska, a minę koleżanki kiedy wyciągnęłaś za nogę resztę lalki chciałabym zobaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Super lustro... Rewelacyjne minki lalunia robiła... Super rekonwalescencja... Pani Doktor Profesor Lalkolog. ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjna przemiana. Ja strasznie się boję porysowanych lalek i odpuszczam.
    Kiedyś tak odpuściłam Fleur, dziś żałuję. Sindy jakoś nigdy mi się nie trafiła. A tu na dodatek zamykane oczka, cudo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak nie ta sama lalka:) Dałaś jej drugie życie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. wow
    Super odnowiona .....podziwiam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Chociaż nie przepadam za Sindy i ich wyniosłymi mordeczkami, ta jest całkiem sympatyczna ;)
    A "mazidła" sama będę musiała w końcu spróbować. Też mam pannę, która czeka na oczyszczenie pyszczka z plam, a widzę, że efekty są co najmniej zadowalające...

    OdpowiedzUsuń
  15. Normalnie oczywiście zazdroszczę i to jeszcze takie oczka:)

    OdpowiedzUsuń