Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

czwartek, 11 lipca 2013

A ten Misio, niebożę kręcić głową nie może.......

Zwiedzając ulubiony SH weszłam w posiadanie drogą kupna 1,5 kg stareńkiego Misia.
Miś był w stanie niezbyt ciekawym, głównie za sprawą uszkodzeń  i na dobrą sprawę robiłam dwa podejścia do Misia, a łącznie z Rodzicielką podejścia były trzy.
Za pierwszą przelotną wizytą w SH Misia zostawiłam, na drugi dzień Rodzicielka widziała, pomacała, i raczyła nadmienić o "bidzie" w SH. Na dzień trzeci- a była to przecena przecen - postanowiłam sierotę zabrać i tak razem z  reklamówką odzienia dla mnie przytachałam "bidę" do domu.
Zaraz po wyjęciu z reklamówki Miś wyglądał tak:


Niby ładnie- bo plusz zachowany jest świetnie, ma nieliczne przetarcia na szwach łap, kilka wylinień na brzuchu i w miejscach narażonych na otarcia. Ale gibający się na wszystkie strony łeb i guzikowe oczy sprawiały jakieś odrażające wrażenie.
Sądząc po materiałach z jakich misiek jest wykonany obstawiam lata50te lub 60te.
Plusz identyczny jak u domniemanego Małpiszona Steiffa , wnętrze wypełnione trawą morską.

Jednakże przed trafieniem do SH i moich rąk Miś przebywał u "miszcza" reperacji.
Misiowi w trakcie zabaw lub na skutek nieszczęśliwego wypadku odpadła głowa i ów "miszcz" przyszył misiowy łeb do tułowia na przysłowiową "kurzą dupę"* co skutecznie uniemożliwiło kręcenie łebkiem, bo ten miś  jak na szanującego się Pluszowego Misia przystało ma ruchome wszystkie kończyny- patent na dwa koła połączone drutem.


Dodatkowo ktoś Misiowi wyłupił szklane oczy i przyszył w połowie czoła smętnie zwisające guziki.


Żeby było śmieszniej pozostawił widoczne dziury po pierwotnym mocowaniu oczu



Po gruntownym zbadaniu pacjenta, oszacowaniu uszkodzeń przystąpiłam do dzieła.
Na początku odprułam łeb, wypatroszyłam, usunęłam guzikowe oczy, w międzyczasie odkryłam dziury po właściwych ślepkach. Wyprułam też nos, wytrzepałam resztki wypełnienia i misiowa głowa trafiła do prania.
Tak samo zrobiłam z misiowym tułowiem - wypatroszyłam "wnętrzności" i przy okazji odkryłam piszczałkę! a raczej mruczałkę, początkowo myślałam, że uszkodzoną, ale wystarczyło postukać, a Miś odzyskał głos. Najgorsze było rozbieranie krążków w stawach, ale i z tym dałam sobie radę.
Wszystkie części pluszowe trafiły do prania, wypełnienie też zostało "wyprane" przy okazji usunęłam sporo pyłu z pokruszonej trawy.
Ku mojej radości część materiałowe pięknie się wyprały, Miś odzyskał cudny miodowy kolor i puszystość- nawet drobne przetarcia zgubiły się puchatym futrze.
Upalna pogoda sprzyjała suszeniu- jakbyście widzieli miny sąsiadów oglądających misiowe "wnętrzności" suszące się na sznurku ;)
Kiedy już wszystkie elementy były czyste i suche przystąpiłam do składania miśka.
Znalazłam w miarę pasujące oczka , napełniłam łapki, brzuszek, zamontowałam piszczałkę, a na końcu zamocowałam łeb i wyhaftowałam nos.

Po wszystkich zabiegach pluszak poszedł zwiedzać okolice







Niestety komary są istnym przekleństwem,  hordy krwiopijców nie odstraszy żaden Offf ani tym podobny preparat - zrobiłam ledwie kilka zdjęć i wiałam do domu lekko nadżarta.

*kurza dupa- to nawet nie okrętka- łeb przyszyty był "na sztywno" byle jak, a wystarczyło grubszą nicią typu szpagat fastrygą zebrać cały brzeg misiowej szyi, nałożyć na krążek ze stawu i mocno ścisnąć- brzeg materiału wszedłby między krążki i gotowe ;) misiowa głowa trzyma się na fest i na dodatek misiek swobodnie głową kręci ;)

** będąc w drugim sklepie tej samej sieci SH przytaszczyłam kolejnego staruszka- już nie tak wiekowego, ale równie zmamłanego - czeka mnie kolejna reperacja ;)

29 komentarzy:

  1. Cudnie go naprawiłaś a wyprane futro na misiu wygląda super. Czekam z niecierpliwością na zdjęcia kolejnego futrzaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Niestety to potrwa, pogoda się zepsuła, a do suszenia sieroty potrzebuję słonka.

      Usuń
  2. Świetny ten miś :-) mój najmłodszy brat miał takiego ;-)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello from Spain, lovely and cute

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojojoj, toż to była bida! Kijem bym go pewnie nie tknęła, gdybym zoabczyła w SH. Podziwiam twórczość domorosłych naprawiaczy - no cudnie mu te oczęta guzikowe ktoś wszył i łeb przyspawał. BTW., nie znałam wczesniej okreslenia "na kurzą dupę". Fajne jest!
    Po odratowaniu to zupełnie co innego - zrobił się z niego miś co się zowie. Krąglutki, puchaty no i bardzo przytulaśny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go na raty zwlekałam z SH - paskudnie wyglądał. Ale jak ruszyłam wyobraźnię i zobaczyłam misia wyremontowanego to zabrałam,
      Lubię dłubać przy takich truposzakach. jak uda się zreanimować to dopiero radocha,
      Określenie mojej Mam ;) bardzo brzydka fastryga ;)

      Usuń
  5. Oj ty matko miłosierdzia ,przygarniasz nawet pluszaki.Misio ładny ,kojarzy się z dzieciństwem ,Któż nie kochał misia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka Manhamana od Pluszaków ;) oj takiego to pewnie sama byś przygarnęła Uleńko ;) to "prawdziwy" miś ;)

      Usuń
  6. aż wierzyć się nie chce, że z tego nieszczęścia taki przystojniak wyszedł :)podziwiam twoje serce do takich sierotek a i zdolności do naprawiania też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie misiek jest wykonany z tak solidnych materiałów, że poza praniem, wstawieniem oczu i poprawnym zamocowaniem łba nie trzeba było kombinować ;)
      Zdolności to raczej kwestia wprawy- a jak widzisz takiego misia i obecne chińskie badziewie to żal nie zabrać.

      Usuń
  7. Widzę, że PaniDoktór ma wiele specjalizacji... chirurgia ogólna, neurochirurgia, ortopedia, okulistyka, laryngologia, dermatologia, psychiatria i psychologia ... Pan Miśczystysław jak nowonarodzony... a jaka werwa... i oczywiście ... poszedł w maliny... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) ale szybko z tych malin razem z PaniąDokrór wyrywał ;) ;)
      Do wszystkich tych specjalizacji od dziś mogę dorzucić chodoprzywracanie i naprawę lalek mechanicznych ;)

      Usuń
  8. To chyba jakaś telepatia :D bo i ja od 2 dni w starych pluszakach dłubię :D Misiek świetny, a po naprawie wygląda jak nowy, a nie 50 latek przytargany z szmaciarni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe fajnie! Ciekawa jestem Twoich sierotek!
      Dzięki! Fakt że materiał bardzo ładnie się wyprał i odzyskał puszystość.

      Usuń
  9. Podziwiam zdolności do naprawiania starych zabawek. Kiedy otwierasz akademię dla zabawkowych doktorów? Chętnie zapiszę się na takie studia. Ja jestem straszny cykor, boję się, że zamiast naprawić zupełnie popsuję i niektóre lalki czy misie są tylko ogarnięte po wierzchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szara Sowo - jak trzeba zawsze służę dobrą radą.
      Ze wszystkimi naprawami jest tak, że kiedyś trzeba się odważyć.
      Zazwyczaj szkody większej jak jest zrobić się nie da ;) a w większości przypadków reperacja wychodzi na dobre.
      Zawsze trzeba pruć w miejscach zaszycia, patrzyć jak całość jest zrobiona a jak coś jest bardziej skomplikowane robić zdjęcia.

      Usuń
  10. No pięknie go odnowiłaś! Można powiedzieć, że dostał nowe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jaki cudny misio!taki jak misie z mojego dzieciństwa!!!!!!! pozazdrościć tylko!bo jest czego!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że przywróciłaś go do życia. To całkiem nowy mis teraz:) Uwielbiam misiaki. Sama mam trzy wyszperane w SH:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś niesamowita! Istna czarodziejka:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele pracy włożyłaś w tę renowację, ale i serca, co widać:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele pracy włożyłaś w tę renowację, ale i serca, co widać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. bo misie z lalkami jakos tak ladnie się komponują:)))) a ta trawa do wypychania to faktycznie datuje misia na lata 50/60-te

    OdpowiedzUsuń
  17. hej
    Misio cudny , podziwiam ciężką pracę , masz rękę i serce to takiej pracy
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. No i teraz to jest piękny kawaler, aż miło by było wyściskać! Zdecydowanie sugeruję jakąś ładną sesję z lalkami w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj miło ;) futro w dotyku jest bardzo przyjemne, na dodatek odchudzony miś jest bardziej przytulaśny ;)
      Jak tylko pogoda raczy się poprawić nie omieszkam zafundować sesji z jakąś lalą - nawet mam na oku odpowiednią kandydatkę ;)

      Usuń
  19. Postawiłaś misia do pionu- gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  20. Matko, te guziki są okropne... Co prawda od czasów "Koraliny" przerażające wydają mi się każde guziki zamiast oczu, ale te są po prostu brzydkie, okropne. A teraz misio wygląda jak ze sklepu i ma miły, łagodny pyszczek.

    OdpowiedzUsuń