Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 21 maja 2013

Wspomnień z dzieciństwa czar- (prawdopodobnie) rosyjska chodząca lalka.

Ogarnęłam chodzącą prawdopodobnie rosyjską lalkę przywleczoną z giełdy razem ze stadem niechcianych sierot. lalkę wypatrzyłam u bardzo miłej pani, która sprzedawała podzieciowy majdan.
Wśród zabawek siedziała i nieszczęśliwie wyglądała ta lalka. Taką samą pannę posiadałam w dzieciństwie w wersji jasny kasztan. Panna jest dość duża , mierzy jakieś 50 cm.
Lalka prowadzona za rękę chodzi i kręci głową- obecnie z niedowierzaniem, że znowu jest sprawna.
Przy lalce niestety wcześniej grzebał "miszcz reperacji" po którym zostały dziury w nogach, a wystarczyło dosztukować "patyk" przy nodze.



Lalka posiadała kiepskiej jakości kieckę  i własne buciki.
Włosy lalki były koszmarnie brudne i zmierzwione- przez chwilę zawisła nade mną wizja rerootu.
Ku mojemu zadowoleniu włosy udało się odratować- odzyskały śliczny żółciutki kolorek i nawet pojawił się lekki skręt.

Po uszyciu kiecki- wg posiadanego koszmarka - i opaski na włosy panna mogła się zaprezentować







W rzeczywistości włosy lalki są bardziej żółte.






Wcześniej przywlekłam z SH takiego łobuza- też prawdopodobnie rosyjskiej produkcji.
Wykonany jest z tego samego plastiku, o charakterystycznym cielistym kolorze i woskowym połysku. Włosy wszyte na zdejmowalnym czerepie, oczy nieruchome z wklejonymi plastikowymi rzęsami.
Chłopaczek w odróżnieniu od lalki był w stanie idealnym- czyściutki, z własnym ubrankiem, bucikami i lornetką- wyglądał jakby przed chwilą wyjęto go z pudełka.






W kolejce czekają jeszcze rosyjskie bliźniaczki, które wymagają uzupełnienia garderoby.


Miał ktoś w dzieciństwie takie lalki?

25 komentarzy:

  1. Jak zawsze powtarza moja mama - to był obiekt jej pożądania z dzieciństwa, bo jej kuzynka miała taką chodzącą. Teraz mamy dwie chodzące, ale mają zupełnie inny buziak niż twoja i włoski też wydają się inne.
    Śliczne te usteczka ułożone w dziobek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych lalek było całkiem sporo- z dzieciństwa pamiętam właśnie taką i metrową pannę o troszkę innej mordce- muszę odkopać zdjęcia z rodzinnego albumu ;)

      Usuń
  2. Nie miałam, bo jak się pojawiły to byłam za duża (ostatnią lalkę dostałam jak miałam 11 lat), ale zazdrościłam młodszym koleżankom i nie tylko. Moja koleżanka, równolatka, miała rodzinę w ZSRR i miała taka lalkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że teraz można sobie pozwolić na odtworzenie zbioru zabawek z dzieciństwa i nie tylko ;)
      W sumie w moich czasach te panny były bardzo popularne, a moje lalki poszły do ludzi ;)

      Usuń
  3. Miałam! Coś się w niej zepsuło i mama oddała ją do naprawy w jakimś warsztaciku, którego właściciel wyglądał jak łasica w okularach. Nie wzięła pokwitowania i łasicowaty wyparł się, że dostał lalkę. Więcej jej nie zobaczyłam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj były takie miejsca naprawy zabawek! Ale bardzo niełednie ze strony pana łsicowatego, że lalki nie oddał ;)
      Na szczęście teraz też powstają punkty naprawy zabawek ;)

      Usuń
  4. miałem tą pierwszą. Troche inna z buzie ale ten typ! Wspmonienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) prawda ;) ale mimo że te lalki są dość siermiężne mają swój urok.

      Usuń
  5. Nie mogę! Kocham te rosyjskie lalki, miałam dwie w dzieciństwie, które pamiętam bardzo dobrze, a może nawet więcej! :o) Jedną już sobie odkupiłam, może kiedyś kupię drugą. Wiesz co, bardzo pozytywnie Ci jej zazdroszczę! ;o) ale reroot to bym zrobiła…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) na pewno uda Ci się odkupić i drugą lalkę ;)
      Ja zostawiam te waciane włoski- w sumie są integralną częścią wyglądu lalki- ciężko byłoby je zastąpić saranem czy nylonem- chyba jedynie moher jest najbardziej zbliżony do oryginału.

      Usuń
  6. Ja radziecką chodzącą lalkę ponoć miałam (nie pamiętam jej, wiem o niej tylko z opowieści mamy).. tyle ze dużo większą i chyba rudą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, były takie duże- musze odkopać zdjęcia- może swoją poznasz ;)

      Usuń
  7. Taką chodzącą lalkę (prawdopodobnie z Kanady) - dużo większą miały moje dzieci i mam ją do tej pory. Kiedyś zaprezentowałam ją na moim blogu. Mam tylko problem z doczyszczeniem wgłębień wokół oczu, uszu i nie tylko. Jak moja wnuczka podrośnie zacznę kompletować jej ubranka. Takich lalek do obrobienia mam kilka, tylko czasu brak. Serdecznie pozdrawiam. Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta lalka jest zupełnie inna niż rosyjskie lalki- w umie patent na chodzące lalki był dość popularny- a Twoja lalka ma jakieś oznakowania?
      Takie zabrudzenia można spróbować usunąć przy użyciu patyczków do uszu i roztworu szarego mydła- lub malutkiej szczoteczki - idealne są te do czyszczenia przestrzeni międzyzębowych ;)
      niecierpliwością czekam na prezentację lalek ;)

      Usuń
  8. Ooo ja też miałam (i chyba nawet mam) taką w wersji kasztanowatej. Pamiętam, ze miała brzoskwiniową kieckę, czepek i majtki z materiału brzydkiej jakości (jakby gąbkowatego,a z jednej strony śliskiego) i włosy jak pióra. Twojej blondynce do twarzy w groszkach - wygląda tak fajnie retro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poka lalę:) ;) ;) ciekawa jestem Twojej lokatorki ;)
      W sumie kiecka jest w mikro tulipanki tyle że na zdjęciach tego nie widać ;)

      Usuń
    2. Jak ją odnajdę w odmętach kartonów i worków (przeprowadzam się), to ją na pewno wrzucę na bloga.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że uda się odnależć pannę ;) czekam z ciekawością i niecierpliwością ;)

      Usuń
  9. Ta to ma dopiero kaczego dzioba :)) Takie "ustka w ciup!" w sam raz na całuska :)

    Miałam taką potworę w dzieciństwie, zdecydowanie nie była moją ulubioną przyjaciółką ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Kaczego Dzioba właściwego i tak nic nie przebije ;)

      A te usteczka, plastikowe rzęsy i osobliwe tworzywo były charakterystyczne dla lalek zza wschodniej granicy w sumie i u naszych misiowych PRLek był ten patent stosowany,

      Usuń
  10. Gdzieś kiedyś miałam podobną lalę w rękach, ale nie pamiętam już gdzie jak i kiedy. Niemniej ma przyjemny buziak, który bezsprzecznie przywodzi na myśl dzieciństwo. A razem z mniejszym lalkiem wyglądają jak rodzeństwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet pochodzenie mają wspólne - choć mniejszy lalek trafił się w stanie funkiel nówka ;)
      Mam jeszcze dwie panny czekające na obszycie czściowe, ale one są ciut inne.

      Usuń
  11. Łał, nieźle ją odnowiłaś. Jest piękna, choć w negatywie to taki mały potworek:) Moja babcia miała taką lalkę.

    OdpowiedzUsuń