Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 19 maja 2013

Sierociniec Manhamany czyli lalki za pięć złotych*, których już nikt nie chciał.

Mój lalkowy sierociniec powstał praktycznie w ten weekend- lalki wygrzebane na giełdzie i w SH w stanie tragicznym, Już dawno nie miałam do czynienia z tak zapuszczonymi lalkami.
Mieszkańcy sierocińca to głównie niemieckie lalki z lat 60tych i 70tych znanych niemieckich firm- Goetz i Drei M.
Wczorajsze łupy to dwie panny z Drei M. Lalki na karku i plecach mają sygnatury w postaci trzech literek M wpisanych  jedna nad drugą. Obie upiornie brudne, jedna z całkowicie wypłowiałą twarzą, a druga z wduszonym okiem- nic dziwnego, że poszły za zawrotną cenę 3 PLN za sztukę ;) ich stan nawet nie nadawał się do uwiecznienia. Szorowanie, odszczurzanie i naprawa oka zajęły mi całe popołudnie.
Dzisiaj do sierot dołączyły trzy lalki- gumowy bobas bez sygnatur, niemiecka panienka z sygnaturą w koronie i prawdopodobnie rosyjska chodząca lalka, ale o niej będzie później.


Zdjęcia niestety nie oddają stanu pierwotnego - lalki wręcz kleiły się od brudu i to bardzo.


Tak bardzo, że poniższa panna miała zaklajstrowane oko na amen. Do prania łba musiałam głowę zdemontować a gumkę zabezpieczyć trzonkiem od łyżki ;)
Co ciekawe panna przy takim zasyfieniu i zawilgoceniu ma sprawny płaczący mechanizm,


A tak wygląda odszczurzona i odprana ekipa sierocińca



Panna 3M - ta z wduszonym okiem- wprawny obserwator zauważy które oko podlegało naprawie- musiałam z okiem dosztukować nowe rzęsy, różnica jest widoczna ale mi to nie przeszkadza.
Lalka dostała sukieneczkę wygrzebaną w tym samym SH co lalki.


Poniżej na pierwszym planie wypłowiała towarzyszka niedoli ubrana w dzianinowe body w którym przyniosłam Murzyneczkę prezentowaną w ryżowym poście.


Brudna sierota z dzisiejszych łupów też odzyskała pierwotny wygląd - dostała też kieckę hand made
w której przyjechał porcelanowy chłopczyk ( obecnie trwa praca nad przywróceniem lalkowi właściwego wyglądu)

Dzięki Lilavati wiem, że ta lalka to Ernst Wehncke ;)


Bobas bez sygnatury o mocno vintydżowym looku też ładnie się odmył, a ubranko (prawdopodobnie) oryginalne z wełnianej dzianiny ładnie się wyprało.


W ekipie sierocińca jest też panna Goetzówna vel Kaczy Dziób ;) przywleczona jakiś czas temu z giełdy, w równie zasyfionym stanie co lalki na pierwszym zdjęciu.


Uwielbiam to mordercze spojrzenie ;)


Nad chłopcem się zlitowałam- potrzebny do szczęścia mi nie jest, ale ilekroć przekopywałam pudła z pluszakami ta bida w którymś się plątała, tak swoją drogą ma bardzo przyjemny wygląd- podobny do angielskich celuloidowych bobasów.




Na oddziale ortopedycznym pozostaje jeszcze domniemana rosyjska lalka chodząca, która wymaga naprawy mechanizmu i uszycia stroju.
Po całkowitej renowacji zasili ona rosyjską ekipę, o której będzie w najbliższej okazji.
* lalki za pięć złotych- bo rzeczywiście tyle płacę za truposze na giełdzie- swoją drogą handlujący panowie mają osobliwy sposób wyceny - nie ważne czy lalka jest czysta, czy kapie od brudu- miękki "ryj" brutalnie obmacany 5 złotych, twardy ( znaczy się porcelana) 10 złotych ;)
a odkąd kupiłam ( za pierwszą bytnością) na wpół zgniłą porcelankę kupuje u nich tylko te za piątkę - przynajmniej domyć je można.  Tłumaczenie panow, że deszczu i śniegu porcelanki wybitnie nie lubią i źle znoszą nic nie dało.

29 komentarzy:

  1. Ale fajne stadko. Super wyszorowałaś towarzystwo i nadałaś mu nowego blasku. Miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hej
    biedne laleczki , dobrze że są u ciebie ....zadbane i szczęśliwe pozdrawiam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ale ładne się zrobiły:) moimi faworytami są bobas i ta s kaczym dziobkiem:) zaś po bladej twarzy od razu widać że to drei m;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Szkoda że tak ta buzia się odbarwiła.
      Na dodatek ma jeszcze paskudną plamę na policzku.
      Zastanawiam się czy jej eksperymentalnie nie pomalować ;)

      Usuń
  4. a można naprawic mechanizm chodzący u ruski? mi przekrecila się ręką i teraz panny nie daje się prowadzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję nad tym- moja jest strasznie pokiereszowana, nogi naprawiłam, musze jeszcze obczaić o co chodzi z ręką ;) jak problem rozkminię dam znać ;)

      Usuń
  5. Sierociniec. Zrobiło się smutno. Gdyby tak można było uratować wszystkie odrzucone dzieci i laleczki świata. Pewnie mielibyśmy wtedy raj na ziemi :)
    Stadko bidulów po odszorowaniu, przebraniu w kolorowe ubranka i naprawieniu wygląda rozczulająco. Jak grupka przedszkolaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, gdyby ludziom w tyłkach się nie poprzewracało i uczyli dzieci szanować wszystkie rzeczy, to pewnie te lalki nie trafiłyby na śmietnik.
      Dorastałam w czasach, kiedy w sklepach NIC nie bylo, a fajne zabawki były rarytasem, więc każdy szanował, a czego już nie używał przekazywał dalej- lalki , misie i inne klamoty miały drugie, trzecie, czwarte życie itd praktycznie do śmierci technicznej zabawki.
      Smutne to że w erze dobrobytu nie potrafimy szanować przedmiotów.
      Ech trochę upiorna grupka wyszła;) ale to kawałek lalkowej historii ;)

      Usuń
  6. Lalki znalazły nowy dom na pewno są szczęśliwe. Też w ten weekend byłam na giełdzie i przygarnełam parę znajd. Co do porcelanek szczera prawda, ale nic nie przebije tej, którą dziś widziałam - machnięta czarnym sprayem od góry do dołu łącznie z oczami : matko co ludzie robią z lalkami:(
    A kaczego dzioba poznaję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda - kaczy Dziób jeszcze dostanie swoje wdzianko, obecnie ma kiecę w której ją przytargałam ;)
      Ciekawa jestem sierot, które przytargałaś do domu ;)
      Niestety ludzie mają dziwne podejście do OOAK - były juz na alu totalne destrukcje.

      Usuń
  7. mi się ostatnio udało znaleźć w szmateksie fajna laleczkę z Hong Kongu, a Twoja gromadka przecudna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Widziałam- uroczy bobas!

      Usuń
  8. normalnie jesteś cudotwórczynią!taki "Dr House w spódnicy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Dr House od plastików ;)

      Usuń
  9. Twoje sierotki trafiły na prawdziwą mamę, to już nie sierociniec tylko rodzina zastępcza. Uratowane laleczki wyglądają ślicznie. Dokonałaś cudów przywracając im życie. Chłopczyk jest bardzo fajny, napisałaś, że jest gumowy, a wygląda jak celuloid.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- chłopiec jest z miękkiego winylu, ale wygląda jakby był zrobiony na wzór celuloidowych bobasów ;) w pierwszym odruchu myślałam że to celuloid- a do domu bidę wzięłam za 3 podejściem ;)

      Usuń
  10. super łowy i pięknie odnowione!! Uwielbiam oglądać takie stare lalki!! Pieknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Robię co mogę, żeby te nieszczęścia przywrócić do stanu używalności.

      Usuń
  11. Manhamana rozszerza działalność? :D Najpierw Klinika, teraz sierociniec... :D No tylko się cieszyć że są ludzie którzy przygarniają i te lalki, których nikt inny nie chce ;).. a przygarnięte sierotki po doprowadzeniu do ładu wyglądają jakby na szczęśliwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ;) zakładam Przytułek dla Lalkowych Sierot po przejściach ;)
      W sumie przed zmasakrowaniem wszystkie te lalki były śliczne i pięknie zrobione- porządna niemiecka robota. Długowłosych blondynek z Drei M i Kaczych Dziobów mogłabym mieć całe stado ;)

      Usuń
  12. "Za pięć złotych"- gdzieś już słyszałam tę nazwę, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie... Pustka w głowie normalnie!
    Fascynujące jest dla mnie to co robisz. Szczerze chylę czoła. Gdybym ja znalazła na targu takie lalki, to pewnie było by mi przykro, że taki los je spotkał, ale wzruszyłabym ramionami i poszła w swoją stronę.
    "Kaczy Dziób" rządzi! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było specjalnie w celu podniesienia oglądalności - jakbyś nie wiedziała ;) ;) ;) ;)

      Dzięki! Kaczego Dzioba bardzo lubię, jak sporkam drugiego to Dzioba dostaniesz ;)

      Usuń
  13. Ty to masz szczęście ,ja jakoś nic tanio nie umiem kupić ,ceny u nas kosmiczne ,nawet za Barbarkę chcą 10 do 15 zł.,a lalki stare gumowe sprzedawane są na wagę w cenie 25 zł za kilogram.Twój sierociniec rozrasta się w szybkim tempie.Ja musiałam trochę przystopować .Miejsca w pokoju jak na lekarstwo,pomału robi się graciarnia.Musiałam kilka lalek sprzedać aby kupić inne,wina tego że postawiłam na wysokość lalki.,które nie mieszczą się w regałach i zajmują każdy kąt w pokoju.Twoje zdobycze są śliczne ,najbardziej podoba mi się chłopczyk.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpicowane, wyglądają jak nówki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sierociniec brzmi bardzo smutno, a widać, że u Ciebie te dzieciaczki mają, jak u Pana Boga za piecem ;-)

    Co do lalki z sygnaturką z trzema "M" to na pewno jest to firma Drei M? Moja Lucylla (http://dollsecondhand.wordpress.com/2011/12/11/lucylla-ze-smietnika/) ma chyba taką samą sygnaturkę i wszystko wskazuje na to, że pochodzi od firmy Martha Maar Mönchröden...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu- znalazłam skan katalogu z Drei M i jest identyczna lalka jak ta z wduszonym okiem, bladolicej jeszcze nie odnalazłam, ale kieruję się tym co mówi Lilavati.

      Usuń
    2. To już sama nie wiem :-)

      Usuń
  16. Fajne te wszystkie lalki :) Mają swój urok. Szczególnie ta lalka chłopczyk.

    OdpowiedzUsuń