Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Joanny dwie - Joanna Krawal

Co jest lepszego od jednej Joanny? Oczywiście DWIE Joanny , a to wszystko za sprawą Uli od której w niedługim czasie przyjechała druga Joanna.
Możecie sobie tylko wyobrazić moją radość przy odpakowywaniu paczki z zamówionymi lalkami, gdy w porcelanowej ekipie znalazłam winylowe nóżki!
Lalka mimo, że "bawiona" przyjechała w znakomitym stanie , w szczególności zachwycają włosy idealnie skręcone w mnóstwo loczków, które w trakcie lekkiego odświeżania wzmocniły  skręt.
I tak do Joanny Pierwszej dołączyła Joanna Druga tym razem blondyna, ale o takim samym make upie jak poprzedniczka.
















Uleńko za obie lalki BARDZO ale to BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!

piątek, 22 czerwca 2012

The Mermaid Kitsch Project

Syreny to mitologiczne istoty o niezbyt dobrej reputacji  , w rzeczywistości są to sympatyczne zwierzaki morskie, zagrożone wyginięciem.
A w lalkowym świecie zazwyczaj to istoty kiczowate- zwłaszcza te porcelanowe jednostki, bo Disnejowskiej Arielce darujemy- jest taka jak ją Disney stworzył.
Jakiś czas temu taka jednostka zawitała u Weroniki - lalka śliczna inaczej, po obraniu z wdzianka, usunięciu make upu, który straszył z lekka, przebraniu i ponownym pomalowaniu u Weroniki mieszka Brian, który w męskiej wersji wygląda znakomicie.
Ogon natomiast wraz z przyległościami trafił do mnie.

Cóż pierwotnie miałam przerobić kieckę na sukienkę "karnawałową" dla Jagody , ale jak to w życiu bywa, projekt się zmienił i zamieszkała u mnie SYRENA.

Syrena została skomponowana z
1) lalki od Marty -Deamingdoll hiszpańskiej firmy FALCA- firma produkuje ponad 100 cm lalki- nastolatki, moja w odróżnieniu od współcześnie dostępnych ma wstawiane zamykane oczy

2) uszytego "wewnętrznego ogona" stanowiącego korpus lalki,

3) tresy przyniesionej z SH, z której uszyłam perukę dla lalki

4)i syreniego wdzianka pochodzącego od Weroniki.

Moja szalona wizja powołania do życia SYRENY została zrealizowana w tempie wręcz ekspresowym.
Jak wyjęłam z paczki "ogon" mierzyłam toto na różne posiadane lalki i wpadła mi w ręce FALCA- lalka duża a bardzo chuda- nie zdążyłam jej jeszcze odziać, a dziecięce ciuszki dobre na wzrost z lalki spadały.
I tak narodziła się SYRENA.
W sumie wystarczyło jedynie uszyć ogon wewnętrzny, zamocować do lalki , wypchać wypełnieniem i lalkę ubrać.
Teraz mam największą lalkę w kolekcji - od czubka głowy do płetwy ogonowej mierzy 160cm ;)
Zdjęcia niestety robione na szybko, przed ulewą.











A lalka właściwa wyglądała tak- zdjęcie Weroniki





Moja Syrena wymaga jeszcze kilku poprawek i nowego  make upu - bo jakiś radosny dzieciak wymalował lalce powieki na różowo i zwalczam neonowe plamy - jak się z tym upora popularny środek na trądzik lalka dostanie końcowy make up.

sobota, 16 czerwca 2012

Joanna od Krawalu

Na lalkę Joannę polowałam od dłuższego czasu, i jak zwykle przypadek zrządził , że lalka trafiła do mnie.

Laleczkę dostałam od Uli, której BARDZO, ale to BARDZO DZIĘKUJĘ!

Oglądając zdjęcia lalek, które Ula przechowała - lalki należały do Córek Uli-   moje zainteresowanie wzbudziła  panna o ciemnych włosach. Początkowo pomyślałam , że to jakaś starsza Stefka, ale kiedy lalka zawitała u mnie mojej radości nie było końca- okazało się że lalka jest moją wymarzoną Joanną !
Dostałam ją w znakomitym stanie! Przypuszczam, że ubranko w którym przyjechała jest jej oryginalne, choć dokonałam zamiany- sportowy komplet dostała Sindy od Pedigree a sama lalka paraduje w barbiowych ciuszkach.
O Krawalowskiej "Barbie" pisała już Lilavati http://petraplasty.blox.pl/admin/otoforum.gazeta.pl/1310721,262146,21.html?650207
Wersję zapudełkowaną posiada Dollbby- panna nr 4
http://lalkahalka.blogspot.com/2011/12/dzis-sa-moje-urodziny-dd.html
Moja panna prezentuje się tak- z racji zeszłotygodniowej deszczowej pogody dostała kalosze i płaszcz p/deszczowy ;)





Lalka ma delikatny make up,


Na plecach posiada sygnaturę Krawalu




Dodatkowym atutem lalki są ruchome łokcie






Włosy lalki są z bardzo dobrego tworzywa- wystarczyło malutkie SPA aby odzyskały gładkość, a przy okazji nie wyczesałam ANI JEDNEGO kłaczka.

Szkoda, ze firma zaprzestała produkcji tych ślicznych lalek. Wykonane są z bardzo dobrego tworzywa, zarówno sama lalka jak i włosy, ruchome rączki ( patent min wykorzystywany u lalek Tootsy ) delikatny make up, i rodzima produkcja stanowiłyby dobrą alternatywę dla chińskiej tandety,  a sama lalka wyróżniała by się na tle typowych Krawalowskich lalek.

niedziela, 3 czerwca 2012

Najdłuższa naprawa w Klinice - Lalka mojej Mamy

Pacjentką jest lalka, od której zaczęła się moja kolekcja. A renowacja lalki rozciągnęła się w czasie na jakieś 17 lat ;)
Lalka w domu jest odkąd pamiętam, zniosłam ją ze strychu wiele lat temu i co jakiś czas coś w niej na miarę umiejętności poprawiałam.

Bolączką lalki jako wybawionej zabawki ( ostatnią "użytkowniczką" była Prababcia, a lalka służyła za dekorację pokoju, po Jej śmierci wylądowała w kufrze na strychu ) było:
1) brak fryzury ( moher wytarł się w trakcie użytkowania a mole dożarły resztę)
2) wgniecione i przyklejone na stałe oczy, uszkodzone rzęsy 
3) liczne obicia i otarcia 
4) sparciały korpus
5) uszkodzona "piszczałka" - lalka w oryginale "mówiła" mama co raczej przypominało koci pisk

Napraw dokonywałam po kawałku.
Najpierw lalka miała przyklejone moje włosy, później różne peruki, korpus łatałam jak się dało, a oczy naprawiałam w lecie http://klinikalalek.blogspot.com/2011/02/co-lalka-ma-w-gowie.html#comment-form
Jak się okazało oczy wdusiła ciekawska Ciocia Lidzia ;)

Za korpus bałam się brać, aż w końcu Rodzicielka kategorycznie zażądała skończenia lalki ;)
Największym problemem było rozmontowanie lalki, uszycie nowego korpusu to już była drobnostka. 
Kolejną rzeczą było uszycie peruki, największą trudność stanowiło zdobycie odpowiedniego materiału, który choćby trochę przypominał oryginalny moher, uszycie to już była przysłowiowa pestka- zrobiłam taką samą metodą jak ma Frania http://klinikalalek.blogspot.com/2011/09/frania-z-sonnenberger-porzellanfabrik.html
I tak udało mi się zakończyć bardzo długi proces renowacyjny

Tak mi się tylko wydawało- kiedy zaczynałam pisać ten post jakieś pół  roku temu jak nie lepiej, brak czasu zaowocował pozostawieniem tekstu w wersjach roboczych a w tzw międzyczasie zrobiłam "włosowe" zakupy za pośrednictwem Agi Fleur dla zupełnie innej lalki i  już wiedziałam , że maminą lalkę czeka jeszcze jedna przemiana.

Za pośrednictwem Agi kupiłam mohair i uszyłam perukę- ze względu na wiek lalki i specyficzną urodę nie ma nawet porównania z poprzednimi fryzurami.

Z efektu jestem bardzo zadowolona. Lalka wygląda tak jak powinna, ma włosy przypominające oryginał- fabrycznie miała czekoladowo-brązowe włosy, których resztki zachowały się przyklejone do lalkowej głowy ;) Ubranko pochodzi z lat 70 tych, pasowało mi do tej lalki, której oryginalna garderoba zaginęła w pomroce dziejów.




Tak oto prezentuje się moja najstarsza lokatorka - najstarsza z racji zasiedzenia w domu ;), swoją drogą jest też dosyć wiekowa ;)








Niestety ze względu na utrzymującą się od kilku dni paskudną pogodę zdjęcia są kiepskawe.

Na roboczych zdjęciach można zobaczyć nowy korpus i poprzednią perukę.






Oczywiście w czasie kiedy zwlekłam lalkę ze strychu do głowy mi nie przyszło że zacznę zbierać lalki- ot była ciekawostką i pamiątką  z czasów dzieciństwa Mamy. Dopiero później, kiedy pojawiały się kolejne lalki kupione jako ciekawostki albo pamiątki z podróży zbiór zaczął się rozrastać.
Znalazłam w albumie zdjęcie z 1997 roku gdzie jest  pierwsze wcielenie lalki -  z naklejonymi moimi włosami ;) efekt pierwszej renowacji.
Wtedy już miałam "zaczątek" kolekcji



Lalce towarzyszy Shirleyka , która mam odkąd pamiętam.

A tak wyglądał główny filar mojego  zbioru w 1997r


Wszystkie lalki z tego zdjęcia mam do dzisiaj.