Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 15 września 2012

Guy Luy& Hubert Doll Studio Bezimienna Lalka

W zeszłym tygodniu przekopując popularny portal natrafiłam w ulubionym dziale znajomą twarzyczkę z opcją "kup teraz". 
Nie dowierzając, że może to być TA lalka z TEJ pracowni kupiłam, zapłaciłam i czekałam- co jakiś czas oglądając zdjęcia z aukcji.
Paczka przyszła raz-dwa i po uwolnieniu lalki z kartonu, folii i papierków okazało się, że mój nos i oko po raz kolejny nie zawiodły i lalka pochodzi z "Guy Luy &Hubert Doll Studio"- pracowni z której mam Ludwika i Klotyldę.
Lalki opisywałam już wcześniej na blogu :
http://klinikalalek.blogspot.com/2011/02/guy-luy-i-hubert-doll-studio-ludwik-i.html
http://klinikalalek.blogspot.com/2011/02/klotylda-galicjanka-z-guy-luy-i-hubert.html
http://klinikalalek.blogspot.com/2011/02/guy-luy-i-hubert-doll-studio-markiz.html

W odróżnieniu od posiadanych lalek twarzyczka i dłonie  wykonane są z cernitu.
Sama lalka była w dobrym stanie jak na wiek ok 10-15 lat, jedynie trochę zakurzona z małą plamką na sukience.
Poniższe zdjęcia pochodzą z aukcji.




Po chwili wahania postanowiłam lalkę rozebrać i wyprać ubranko.
Samo rozbieranie lalki było dość trudne, gdyż lalka była uszyta pancernie i zaszyta w odzieniu.


Twórcy w przypadku tych lalek posługiwali się metodą użytą w starych lalkach szmacianych z celuloidowymi twarzyczkami.
Szmaciany korpus posiada druciany szkielet jak u porcelanek umożliwiający pozowanie lalki.

Po odświeżeniu ubranka, wyczyszczeniu cernitowych części i złożeniu całości moja Bezimienna prezentuje się tak:



Sukienka dwuwarstwowa , z delikatnej indyjskiej bawełny posiada srebrne nici, które pięknie połyskują w świetle, czego niestety na zdjęciach nie widać.



Twarzyczka o charakterystycznych rysach  malowana ręcznie


Całość utrzymana jest w czarno-fioletowej tonacji- lalki z tej pracowni charakteryzował piękny dobór kolorów i materiałów.
Wszystkie stroje uszyte są  z naturalnych tkanin- bawełny, wełny, jedwabiu, wykończone pasmanterią, tasiemkami i koronkami.
Każda lalka posiadała certyfikat z imieniem, nazwą modelu a także numerem seryjnym i podaną ilością lalek w danej serii, Autorką i datą powstania, co dodatkowo podkreślało indywidualność i charakter każdej z lalek. Ponieważ moja przyjechała bez certyfikatu została w trakcie pisania postu ochrzczona Lucynką.

W Krakowie można jeszcze znaleźć pojedyncze egzemplarze z tej pracowni, niestety ceny tych lalek są bardzo wysokie.



7 komentarzy:

  1. Lucynka jest przeurocza. Ma szczególną, zwracającą uwagę twarzyczkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. z buzi bardzo ładna! Taka starowinka :> Miałaś farta ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. jaka czarowna Lala! :) wygląda na wiele starszą, niż w opisie. Myślałam, na pierwszy rzut oka, ze to jakaś z przełomu wieków. Gratuluję pięknej, wartościowej i rzadkiej pasji.
    Maja

    OdpowiedzUsuń
  4. To lalka z pracowni mojej mamy. Miło, że ktoś potrafi je jeszcze docenić :) Bawiłam się nimi jako mała dziewczynka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka lalek z tej pracowni- z "odzysku" pod Halą nabyłam parę żydowską :) https://klinikalalek.blogspot.com/2015/05/leopold-i-aniela-czyli-kolejna-akcja.html uważam, że to ta sama pracownia :)

      Usuń
  5. Aha. Lala nazywa się w oryginale guwernantka (chociaż to w sumie nie jest imię)...

    OdpowiedzUsuń