Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 8 lipca 2012

Laluszki Staruszki od kuchni czyli otwieramy paczkę


Dziś będzie kilka obrazków z zaplecza Kliniki a dokładnie kuchennego stołu gdzie trafiają moje pacjentki na samym początku, kiedy wyglądają bardziej jak Siedem Nieszczęść a nie okazy do postawienia na półce . Ale nic na to nie poradzę , że lubię odnawiać te nieszczęścia, a im więcej czasu poświęcę lalce , tym ma dla mnie większą wartość sentymentalną.


Osobiście nie lubię robić zdjęć "przed". Jakoś uwiecznianie brudnych, obdartych i porozbijanych lalek nie sprawia mi przyjemności, jednakże dokumentacja jest konieczna dla zobrazowania różnicy i niekiedy ogromu pracy włożonej w ratowanie lalki.

Zazwyczaj chcę jak najszybciej przystąpić do odnawiania lalek.
Na zdjęciu poniżej jest najnowsza "dostawa".  Lalki w stanie nieziemsko brudnym, rozbite dwa "gratisy".  I zamaskowane uszkodzenia u lalki , która wydawała się być w stanie dobrym plus.

Na podstawie zdjęć aukcyjnych ciężko jest określić stan lalki zwłaszcza, że określenia "raczej stara" "ubranko do odświeżenia" "stan dobry" mogą być interpretowane różnie.
Stan tych lalek w większości przypadków określam stanem śmietnikowym - zwłaszcza "laluszki staruszki"- najczęściej są bardzo brudne, zatęchłe a pod ubrankami kryją niespodziankę w postaci rozłażącego się na szwach korpusu.  Nierzadko z lalki pozostają jedynie porcelanowe części , bo reszta nie nadaje się do użytku.

Żeby było śmieszniej niektóre z nich służyły dzieciom do regularnej zabawy, co uważam za wyjątkowo nierozważne. To tak jakby dać dziecku porcelanowy kubek lub filiżankę i niech się bawi. Rozbita lalka ma równie ostre krawędzie i bardzo łatwo się pokaleczyć.


Wśród tych porcelanowych nieszczęść znalazła się panna z rozbitą głową -szrama biegnie przez czoło, zahacza o lewe oko i kończy się nad lewym uchem, na dodatek jakiś "Miszcz Reperacji" przykleił postument do korpusu taśmą klejącą.



Ta sama lalka ma nogę sklejoną na plaster ;) ja wiem, że ranę najłatwiej zakleić plastrem , ale na porcelanę to nie działa ;)





Poniżej dwie całe panienki za to roześmiane maleństwo miało głowę w szajtkach


O tak to ładnie wyglądało- jeden kawałek już doklejony- został brzydki ubytek, który uzupełniłam glinką



Na poniższym zdjęciu uroczy "pucek" zarobił w czółko co odkryłam po odgarnięciu włosów


Tak to ładnie wyglądało


I miałam kolejne porcelanowe puzzle do klejenia


Nie wspomnę już o dorabianych palcach i stopach bo i takich pacjentów posiadam.
Ta  urocza dwójka wpadła w ręce Porcelanowego Destruktora- bo żeby urwać stopę czy palce tym lalkom trzeba się przyłożyć albo działać umyslnie.




Natomiast w przypadku lalki, która na aukcyjnym zdjęciu wyglądała całkiem porządnie spotkała mnie o taka "niespodzianka" rozlazły korpus w miejscu wszycia rąk i przyklajstrowany na amen postument.


Z całego porcelanowego stada udało mi się doprowadzić do stanu używalności pięć lalek- w czasie tych upałów najlepiej mi wychodzą czynności powiązane z wodą- mycie , pranie odszczurzanie włosów. 
Na szycie i inne działania jest stanowczo ZA GORĄCO!!!! Materiał lepi się do rąk, maszyna odmawia posłuszeństwa a i zdjęcia plenerowe w pełnym słońcu nie wychodzą dobrze. 


25 komentarzy:

  1. Wcale się nie dziwię, że nie lubisz robić zdjęć "przed" zwłaszcza teraz kiedy pokazałaś w jaki stanie trafiają do Ciebie te bidulki...Teraz z niecierpliwością będę czekać na zdjęcia "po":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda paskudnie wyglądają , a raczej NIE WYGLĄDAJĄ a przynajmniej nie jak porządne lalki.
      Na szczęście większość uszkodzeń można naprawić ;)
      A kiedy już nic się nie da zrobić można uszyć od nowa ;)

      Usuń
  2. Co za biedactwa! Nie wyobrażam sobie, co trzeba zrobić z lalką, żeby ją doprowadzić do takiego stanu :/ Na szczęście są tacy ludzie, jak Ty :-D

    Czekam z niecierpliwością na zdjęcia po naprawach i muszę Ci powiedzieć, że bez tych zdjęć powyżej, pewnie mało kto zdał by sobie sprawę, ile rzeczy musiałaś naprawiać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu - lalka od Ciebie też bardzo cierpliwie czeka na swoją kolej a raczej dołączyła do lalek podobnych do niej, bo wymyśliłam sobie większy projekt z udziałem mniejszych laluszek - staruszek, tylko ten ciągły brak czasu.....

      No tak taka dokumentacja jest potrzebna, bo czasem sama zapominam jakie "padło" trafiło w moje ręce ;)

      Usuń
    2. Ojej, na śmierć zapomniałam o tej laleczce! Będę cierpliwie czekać na premierę tego projektu - mało kto potrafi z takich lalek wyczarować TAAAKIE ślicznotki :-)

      A tak poza tym, to "padło" to idealne określenie na takie trupy :-D

      Usuń
  3. uwielbiam takie foty! Czekam na efekty finalne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chwilę pewnie potrwa nim wyniosę towarzystwo na plener ;) sama jednak wolę zdjęcia ładnych lalek ;)

      Usuń
  4. Witam po raz pierwszy.
    Zwracam się z prośbą. Mam dwie Barbie, których nóżki luźno latają - w stanach kolanowych i biodrowych - i chciałabym się dowiedzieć, czy to jest do naprawienia.
    Będę wdzięczna za info i kontakt :)
    Jestem pełna podziwu dla leczniczej działalności !!!
    Pozdrawiam serdecznie
    Marille
    (http://marilles-outfit.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny! Bardzo lubię moją "leczniczą" działalność - lalki jako jedyne nie uskarżają się na "skutki uboczne " terapii, a na pytanie postaram się odpowiedzieć na blogu ;)

      Usuń
  5. a ja uważam że zdjęcia przed pokazują jaki los spotkał lalkę i ile pracy i serca wkładasz w swoją pasje :-) dobrze to rozumiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz.

      Fakt że te sierotki wymagają sporo pracy, ale nic nie poradzę na to , że je bardzo lubię.
      Mimo iż ich wartość jest niewielka a pracy przy nich dużo.

      Usuń
  6. Oj bardzo brzydko potraktowane zostały te lale. Dobrze, ze trafiły do Ciebie, bo Twoja Klinika działa cuda. lalki dostaną nowe życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Niestety tego typu lalki kończą żywot dość smutno, a doprowadzenie ich do "ludzkiego" stanu kosztuje dużo pracy .

      Usuń
  7. sklejanie porcelanek tasma klejącą jest nagminne... ja nie wiem skąd ten pomysł. ale staruszeczki masz sliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Lila- bardzo lubię te "zezulce" i bladzielce,
      A taśmy to istny horror- całe szczęście że z porcelany można większość zabrudzeń usunąć.

      Usuń
  8. sklejanie lalek tasma klejącą jest nagminne, nie wiem skąd taki pomysł...ale staruszeczki masz sliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę cala gromadkę nowych kuracjuszek u ciebie :)Na pewno uda ci się je odratować i będą nie do poznania!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny!!!
      O tak ta gromadka to efekt łowów Koleżanki Uli w jednym z lumpeksów ;)
      Niestety trochę potrwa nim cała gromada odzyska blask ;)

      Usuń
  10. ojej, wyglądają dosyć smutno. od tej nagiej brunetki w środku sterty to mam chyba sukienkę - jedna z moich staruszek w niej siedziała jakiś czas. tzn nie od tej konkretnej lalki oczywiście, ale natknęłam się na taką ubraną na eBayu ostatnio :) Tą blondynkę w jasnej sukience tez kojarzę, ładna jest, ma taki swój specyficzny styl.

    Taśmą to nawet moje antyki bywają reperowane... w sumie pół biedy, bo sama odpada. Najgorsze są stare plastry opatrunkowe - klej z wiekiem robi się dziwną kleistą mazią i przesiąka przez wszystko fu fu fu ble ble ble :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak takie brudne sierotki to smutny widok ;)
      Brunetkę kupiłam wcześniej kompletną z kiecką, teraz dokupiłam blondynę z lokami i przy okazji trafiła się jeszcze jedna brunetka, choć ta wymaga poprawy make upu.
      Osobiście nie lubię domowych sposobów reperacji- wyobraźnia niektórych "naprawiaczy" czasami przekracza moje granice wyobraźni, a ilości używanego kleju są porażające- skutkiem czego musiałam ratować korpus od pyzy klejem i kawałkami materiału- głowa z postumentem za nic nie chciała się dać odkleić.
      Niestety plastry i taśmy klejące mają tę wadę, że zawarty w nich klej mocno wchodzi w reakcję z tworzywem i usunięcie go zarówno z plastiku czy materiału graniczy z cudem.

      Usuń
    2. tak, to prawda. zgadzam się w 100% ze wszystkim. u mnie to zwykle taśmy klejące "reperują" skórzane ciała i odpadają bez śladu (chociaż może to też wiek i stan tych ciał sprawia, że jest mi wszystko jedno, czy coś jeszcze na nich zostaje). plastry są straszne - jako rozwiązanie tymczasowe są ok, szczególnie jeśli z lalki sypią się wióry, ale zostawione na lata to już masakra.
      też podklejam materiałem. staram się wpychać go do wewnątrz, jeśli chodzi o zaklejenie dziury.
      do tej pory najbardziej zaskakuje mnie to, że ktoś "reperuje" lalkę nie mając o tym pojęcia ani za bardzo pomysłu na reperację, lalka po paru latach musi przejść gruntowny remont, ale jest tak porządnie posklejana, że trzeba ją najpierw kompletnie zniszczyć :( tak właśnie odkleiła mi się jedna głowa od ciała - z połową korpusu, trocinami i jeszcze z jedną ręką. w drugiej ktoś polał klejem (gumą arabską chyba) całą głowę, nawet zęby..........

      Usuń
    3. Usuwanie kleju ze staruszek autentycznych to jest kłopot i wyzwanie- sama walczę z plamami po długopisie(!) na malaturze łebka od AM- kupiłam za przysłowiowe grosze i teraz zwalczam koszmarne plamy- staroci niestety nie da się wygotować ani wyszorować jak moich porcelanowych panienek, które w większości przypadków mają makijaż permanentny i usunąć można go jedynie mechanicznie. U moich lalek szczytem "umiejętności" było sklejenie lalkowej głowy wraz z peruką ;) tzn końcówki włosów wylądowały wewnątrz pęknięcia ;)

      Usuń
    4. Biskwitowe głowy (tzn te z malaturą wypalaną, nie te "nowsze" malowane po wierzchu) spokojnie można ugotować. Robię to ostatnio namiętnie w celu usunięcia starych sklejeń i klejenia puzzli od nowa.
      hahaha tak, ostatnio też trafiłam na swoje stare klejenia do poprawek i wyrywałam z nich jakieś kępy włosów :D

      Usuń
    5. A tak, racja- 2 głowy mam wypalone, 2 malowane, jedną porządnie szorowałam, ale bieda oczu nie miała ;) te które mają wprawione oczy to delikatnie i z nabożeństwem żeby nie uszkodzić ;)
      Z puzzlami jest zabawa- zazwyczaj udaje się skleić bez śladu na porcelanie, choć pucek zarobił takie kuku że na środku czoła ma pajęczynę pęknięć- w sumie jest to do zaszpachlowania, odmalowania itd, ale stwierdziłam że pod włosami nie widać to na sklejeniu poprzestałam ;)

      Usuń
  11. Wow, nabrałam chęć na naprawę mojej. Odpadła jej noga (szwy puściły), dorwałam się jako dziecko do jej włosów i stroju, biedna ._.

    OdpowiedzUsuń