Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 3 czerwca 2012

Najdłuższa naprawa w Klinice - Lalka mojej Mamy

Pacjentką jest lalka, od której zaczęła się moja kolekcja. A renowacja lalki rozciągnęła się w czasie na jakieś 17 lat ;)
Lalka w domu jest odkąd pamiętam, zniosłam ją ze strychu wiele lat temu i co jakiś czas coś w niej na miarę umiejętności poprawiałam.

Bolączką lalki jako wybawionej zabawki ( ostatnią "użytkowniczką" była Prababcia, a lalka służyła za dekorację pokoju, po Jej śmierci wylądowała w kufrze na strychu ) było:
1) brak fryzury ( moher wytarł się w trakcie użytkowania a mole dożarły resztę)
2) wgniecione i przyklejone na stałe oczy, uszkodzone rzęsy 
3) liczne obicia i otarcia 
4) sparciały korpus
5) uszkodzona "piszczałka" - lalka w oryginale "mówiła" mama co raczej przypominało koci pisk

Napraw dokonywałam po kawałku.
Najpierw lalka miała przyklejone moje włosy, później różne peruki, korpus łatałam jak się dało, a oczy naprawiałam w lecie http://klinikalalek.blogspot.com/2011/02/co-lalka-ma-w-gowie.html#comment-form
Jak się okazało oczy wdusiła ciekawska Ciocia Lidzia ;)

Za korpus bałam się brać, aż w końcu Rodzicielka kategorycznie zażądała skończenia lalki ;)
Największym problemem było rozmontowanie lalki, uszycie nowego korpusu to już była drobnostka. 
Kolejną rzeczą było uszycie peruki, największą trudność stanowiło zdobycie odpowiedniego materiału, który choćby trochę przypominał oryginalny moher, uszycie to już była przysłowiowa pestka- zrobiłam taką samą metodą jak ma Frania http://klinikalalek.blogspot.com/2011/09/frania-z-sonnenberger-porzellanfabrik.html
I tak udało mi się zakończyć bardzo długi proces renowacyjny

Tak mi się tylko wydawało- kiedy zaczynałam pisać ten post jakieś pół  roku temu jak nie lepiej, brak czasu zaowocował pozostawieniem tekstu w wersjach roboczych a w tzw międzyczasie zrobiłam "włosowe" zakupy za pośrednictwem Agi Fleur dla zupełnie innej lalki i  już wiedziałam , że maminą lalkę czeka jeszcze jedna przemiana.

Za pośrednictwem Agi kupiłam mohair i uszyłam perukę- ze względu na wiek lalki i specyficzną urodę nie ma nawet porównania z poprzednimi fryzurami.

Z efektu jestem bardzo zadowolona. Lalka wygląda tak jak powinna, ma włosy przypominające oryginał- fabrycznie miała czekoladowo-brązowe włosy, których resztki zachowały się przyklejone do lalkowej głowy ;) Ubranko pochodzi z lat 70 tych, pasowało mi do tej lalki, której oryginalna garderoba zaginęła w pomroce dziejów.




Tak oto prezentuje się moja najstarsza lokatorka - najstarsza z racji zasiedzenia w domu ;), swoją drogą jest też dosyć wiekowa ;)








Niestety ze względu na utrzymującą się od kilku dni paskudną pogodę zdjęcia są kiepskawe.

Na roboczych zdjęciach można zobaczyć nowy korpus i poprzednią perukę.






Oczywiście w czasie kiedy zwlekłam lalkę ze strychu do głowy mi nie przyszło że zacznę zbierać lalki- ot była ciekawostką i pamiątką  z czasów dzieciństwa Mamy. Dopiero później, kiedy pojawiały się kolejne lalki kupione jako ciekawostki albo pamiątki z podróży zbiór zaczął się rozrastać.
Znalazłam w albumie zdjęcie z 1997 roku gdzie jest  pierwsze wcielenie lalki -  z naklejonymi moimi włosami ;) efekt pierwszej renowacji.
Wtedy już miałam "zaczątek" kolekcji



Lalce towarzyszy Shirleyka , która mam odkąd pamiętam.

A tak wyglądał główny filar mojego  zbioru w 1997r


Wszystkie lalki z tego zdjęcia mam do dzisiaj. 

20 komentarzy:

  1. Jejku ale ona jest śliczna - taka pyzula :D

    Gratuluję wykonałaś kawał dobrej roboty jest czym się chwalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję- w sumie teraz jestem zadowolona z faktu, że naprawiałam lalkę po kawałku- dzięki temu uniknęłam pomyłek i uszkodzenia lalki.

      Usuń
  2. I love the photo of your two dolls in red (one in a tartan dress). The dolls are so beautiful! I love the way you photograph them, too!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much!
      A large doll is a memento of my mother's childhood
      I managed to fix the doll, and I am very happy . Smaller doll is a Shirley Temple from Ideal Toys.

      Usuń
  3. Super ją zrobiłaś. Pięknie się dziewczę prezentuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo pracy kosztowało Cię naprawienie tej lalki, ale widać, że się opłacało :-) Twoja mama zapewne jest szczęśliwa, że udało Ci się ją odnowić i to z takim efektem. Chociaż nigdy nie dokonywałam w lalce takich spektakularnych zmian i poprawek, to wiem, jaka to satysfakcja z takiego trupka zrobić lalkę, jak nową! Odwaliłaś kawał dobrej roboty :-D

    Zdjęcie z 1997 już zapowiadało ciekawostki w Twojej kolekcji, jestem ciekawa, jak ona wygląda teraz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dziękuję! O tak mama zażyczyła sobie skończenia reperacji lalki ;)
      lalka dostała też własny stojak i prezentuje sie znacznie lepiej niż wersja siedząca ;)

      Obecnie nie upchnęłabym mojego zbioru na biurku bo dość mocno się rozrósł ;) Ale już wtedy widać było że pójdę w 3 kierunkach ;) porcelanek, regionalnych i staruszek, choć tych mam najmniej ;)

      Usuń
  5. Nowa fryzura i strój świetnie do niej pasują. Heh ona wygląda chyba lepiej niż za nowości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję- jak wyglądała w czasach swojej świetności niestety nie wiem, ale na pewno wygląda lepiej niż kiedy ją przywlekłam ze strychu ;)

      Usuń
  6. Fantastyczna robota. Jestem pełna podziwu co zrobiłaś z tej staruszki. Sama przyjemność oglądać jak lalki odżywają w twoich rękach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję- do tej lalki mam duży sentyment w końcu to pamiątka rodzinna ;) jakoś nikt nie pozwolił wyrzucić lalki i kilka ładnych lat przemieszkała w kufrze na strychu. A potem zaczęłam ją sukcesywnie odnawiać.

      Usuń
  7. Najcudniejsza ta po prawej z czerwoną kokardą!!!
    Zapraszam do zabawy!!! Szczegóły u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ta sama tylko w wersji before ;) i to mocno Before ;)

      Usuń
  8. Mamie chyba łezka się w oku zakręciła, gdy odzyskała swoją lalkę naprawioną i znów śliczną. To chyba najciekawsza naprawa z dotychczas prezentowanych a już na pewno - najbardziej pełna emocji. Bardzo piękna lalka i historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję- sama mam do tej lalki ogromny sentyment ;)Musiałam dużo porcelanowych panienek "przerobić" żeby nabrać wprawy i odwagi do takiej reperacji.
      Widać u mnie w rodzinie starych lalek się nie wyrzuca- zarówno "Stryszanka" czyli Mamina lalka jak i "Piwniczanka" ( nie mylić z wodą mineralną) czyli Frania swoje odleżały- jedna na strychu, druga w piwnicy i trafiły na reperację ;) mimo że "wybawione", brudne, nie wylądowały na śmietniku.

      Usuń
  9. Piękna historia i piękna lalka. Dla kogoś takiego jak mama można iść na koniec świata i ratować 1000 lalek

    OdpowiedzUsuń
  10. Tym bardziej , że Mama wspiera mnie mocno w zbieraczej pasji ;) Swoją drogą mogłabym mieć tak ze 100 takich lalek nawet do reperacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudna jest!!! Po naprawie wyglada rewelacyjnie!! Udalo ci sie wydobyc z niej dusze !! :)

    OdpowiedzUsuń