Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 5 lutego 2012

Historia pewnej lalki cz 1 post po części dla Agi- Fleurdolls

Jakiś czas temu Aga poprosiła mnie o pomoc i wskazówki przy naprawie potłuczonej porcelanowej lalki. Tak się składa, że mam w Klinice porcelanowe nieszczęście i tą naprawę postanowiłam "uwiecznić".
Bidulkę uratowała z łap "paskudnego babsztyla" Privace, która opisała historię na swoim blogu- http://for-barbie.blogspot.com/2011/10/zupenie-nie-z-mojej-bajki.html (zdjęcia z bloga Privace)




Początkowo miałam zamiar odkupić lalkę, jednakże lekko przeraził mnie stan owej panienki. Lalka trafiła na licytację na forum i koniec końców lalka trafiła do Penelopy- jednak dziwne są zrządzenia losu i drogi jakimi lalki wędrują- panienka zakotwiczyła w mojej Klinice.

Lalka była nieziemsko brudna, miała paskudne zażółcenia na porcelanie i korpusie. Na dodatek brzydko rozbita głowa była dość nieumiejętnie sklejona. Osoba "naprawiająca" lalkę skleiła części wraz z peruką
Na dodatek pozostawiła brzydkie ubytki w porcelanie.
Poniżej już moje zdjęcia "sierotki" zanim zabrałam się za naprawę.
Oprócz brudu i rozbitej głowy lalka miała naddarty korpus przy szyi no i była klasycznym "tłuczkiem" - korpus wypchany na sztywno, prawie że trzeszczał w szwach.






Nie było innego wyjścia jak tylko lalkę rozebrać na części - najpierw musiałam zdjąć głowę, wyjąć druty i lalkę "wypatroszyć" po czym wywinąć korpus na lewą stronę i odciąć sznurki mocujące korpus do porcelanowych części.



Aga ma lalkę , której kończyny są zamocowane drutem- trzeba go odgiąć i rozkręcić żeby wyjąć porcelanowe części.


A głowę po odklejeniu peruki musiałam wrzucić do gara i ugotować w celu usunięcia kleju z poprzedniej "naprawy"
A oto jakie puzzle uzyskałam na skutek gotowania.



Każdą z części musiałam wyczyścić ze starego kleju i wysuszyć.


Następnie po dopasowaniu części skleiłam głowę, a brakujące części i ubytki uzupełniłam glinką.
Tak to wyglądało jeszcze przed oszlifowaniem nadmiaru glinki




Kolejnym punktem naprawy było wyszlifowanie nadmiaru glinki i pomalowanie ubytków oraz uzupełnienie make up'u , wstawienie oczu i przyklejenie odratowanej peruki.
Gotowa głowa wygląda tak:




Peruczka po umyciu i "odszczurzaniu" odzyskała piękny rudy kolor i blask.
Kolejnym punktem w tej lalkowej naprawie będzie uszycie nowego korpusu, zamontowanie części porcelanowych, wypchanie korpusu i zamocowanie głowy.
Przyjemnością będzie szycie lalkowej garderoby - ale o tym w następnym poście ;)

15 komentarzy:

  1. mistrzowsko! ;D super ci to wyszło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dollby bardzo dziękuję - w sumie to dopiero połowa naprawy, ale za to najgorsza już z głowy ;)

      Usuń
  2. Mam bardzo osobisty stosunek do tej panny- jak miło wiedzieć, że ta bidulka trafiła w troskliwe ręce:) Gdy trafiła do mnie w takim opłakanym stanie i teraz widzę jakie cuda z nią wyprawiasz, to dosłownie serce rośnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała robota!jesteś cudotwórczynią normalnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Lubię ratować takie sierotki, tym bardziej że lalka ma ładną twarzyczkę, no i w ratowanie pannicy zaangażowało się kilka osób- tym bardziej, że początkowo lalka miała skończyć na śmietniku.

      Usuń
  4. Cudo! Mistrzostwo ; D! WIELKI SZACUN!
    Ja się dziwię, że chce się Tobie tak odnawiać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.J. lubię "ratować" lalki na przekór czasom- bo najłatwiej jest wyrzucić i kupić nowe ;) a naprawa wymaga zarówno poświęcenia czasu jak i posiadania umiejętności - które ćwiczę właśnie na takich sierotkach.

      Usuń
  5. Rozumiem Twoją potrzebę naprawiania. Moja mama zawsze prała zmechacone miśki, czesała je i łatała dziury. Potem taki misior długie lata służył jako najukochańsza zabawka.
    Sama uważam, że nie ma nic smutniejszego niż brudna, zniszczona i porzucona lalka.
    Ty sprawiasz, że one znowu czują się potrzebne i kochane!

    OdpowiedzUsuń
  6. wyglada pieknie!! a czym malujesz ubytki? akrylami?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dalas jej nowe zycie!!! Juz nie moge sie doczekac efektu finalnego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała metamorfoza :) Zrobiłaś z paskudnego (bo brzydkie to za mało powiedziane) kaczątka łabędzicę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem pod wrażeniem - nie lalki samej w sobie, ale Twojej pracy nad sklejeniem twarzy. Wygląda niesamowicie, klejenie jest praktycznie niewidoczne.. gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dziękuję! Przy tej pannie się trochę nadłubałam- ale właśnie dzięki takim laluchom nabieram wprawy do dalszych napraw.

    OdpowiedzUsuń
  11. Koffana mamusia ;* i zgadzam się z kol. wyżej: po mistrzowsku :)

    OdpowiedzUsuń