Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 31 grudnia 2011

Czas na podsumowanie.......... i Noworoczne Życzenia.

Mija kolejny rok. I jak co roku wypada go podsumować ;)
W porównaniu z ubiegłym był znacznie lepszy, spokojniejszy.
Pod względem kolekcjonerskim wręcz znakomity.
Mijający rok obfitował w kolejne lalkowe przyjaźnie, które mam nadzieję przetrwają kolejne lata.
Wspaniale , że nowe Osoby kolekcjonujące lalki "wychodzą z ukrycia" i hobby, które poza granicami naszego kraju jest bardzo popularne  u nas przestaje budzić zdziwienie.

W Klinice przybyło sporo pacjentek- w tym największa i najtrudniejsza - lalka Bea Moniki Levenig, oraz najstarsza- 63 letnia Francie z fabryki Sonnenberger ;)




Ulubiona reprodukcja Google eye doczekała się nowego wizerunku ;)



Nie obyło się też bez "lalkowych tragedii"- rozbita  porcelanka od Leonardo zapoczątkowała serię "strasznych lalek"
Dzięki Weronice zaczęłam tworzyć porcelanowe OOAKi, które bardzo mi się spodobało i w następnym roku powstaną kolejne.


(Na zdjęciu oprócz moich lalek jest Emoł i Nadia - pierwsza stworzona przez Weronikę a druga to jej repaint.)
Kolekcja lalek regionalnych powiększyła się znacznie i teraz stanowi największą lalkową grupę w moim zbiorze.



Zgromadziłam też pokaźną grupę lalek Sindy od Pedigree ( głównie dzięki Adze Fleurdolls), wśród Petr i klonów pojawiły się nowe lokatorki,
Uzupełniłam kolekcję Barbie o kilka ciekawych egzemplarzy.





Pokusiłam się wreszcie  o policzenie lalek "na widoku", bo od dłuższego czasu straciłam lalkową rachubę
I tak w moim pokoju i salonie "mieszka" :
96 lalek porcelanowych różnych gabarytów- od 10 do 80 cm
Komodę zajmują celuloidowe i kompozytowe staruszki w ilości 5 sztuk
Luzem stoi Bea vel Jagoda, winylowa Nela i Amelka.
W dużej witrynie "mieszka" 167 lalek różnych - od Barbie, Petry, Klony , Sindie po Tonnery, CEDki i inne lalki "fashion".
Lalek regionalnych zgromadziłam 260 z czego ok 20 lalek jeszcze czeka na renowację .
Nie liczę lokatorek dwóch plastikowych pudeł , które czekają na zOOAKowanie , rerooty czy odzienie oraz pudełka porcelanowych trupków- kupionych pod OOAKi ;)
Większość tegorocznych "łupów" to okazje allegrowe , oraz sieroty przyniesione z lokalnej szmaciarni
Głównie to okazje "po złotówce" czy "piątce"jak choćby polska lalka Agata, czy porcelanka beznoga w niemieckim stroju regionalnym ;).
Prawdziwym kąskiem jest laleczka z Ashton Drake Gallery, z której ogromnie się cieszę.



Ostatnio złapałam się na tym , że kupienie drogiej lalki nie przynosi mi już takiej satysfakcji- o wiele bardziej cieszy mnie polowanie "na okazje"- kupienie wartościowej lalki za grosze, oraz tworzenie własnych niepowtarzalnych lalek.

W mijającym roku wróciłam do lalek regionalnych i porcelanek- od których właściwie zaczynałam kolekcjonerską przygodę.

Na dodatek rok zamykam i rozpoczynam nowy kolejną perełką w kolekcji- lalką poniekąd "obowiązkową" w zbiorze, którą myślę niedługo opisać.

Wszystkim Czytelnikom bloga pragnę podziękować za miłe komentarze i obecność, która jest bardzo ważna przy tworzeniu bloga.

W nadchodzącym Nowym Roku pragnę Wszystkim życzyć dużo szczęścia, i pomyślności oraz spełnienia lalkowych marzeń!

Manhamana

środa, 28 grudnia 2011

Lalkowe prezenty czas na podziękowania!

Święta minęły jak co roku bardzo rodzinnie i zdecydowanie zbyt szybko.

Pragnę podziękować Wszystkim za życzenia oraz wspaniałe upominki!

Lawinę podarków zapoczątkowała Marta Dreamingdol od której dostałam Mikołajkę w pięknym , świąteczno-zimowym stroju.
Lalka pochodzi z Heritage Mint Collection.
Lalki z tej firmy cechują dopracowane stroje i niebanalne twarzyczki.
Jest to już czwarta lalka z tej firmy w mojej kolekcji.






Kolejną niespodziankę sprawiła mi Basia -Pasjonarnia- przysyłając cudowną karteczkę- haftowaną własnoręcznie.
Paw wykonany haftem matematycznym i koralikowym , piękną tęczową nicią i koralikami w kolorze starego złota ozdobiony rubinowymi dżetami.


Niestety pogoda nie sprzyja zrobieniu dobrych zdjęć, które by oddały całą urodę pracy. Paw pod światło mieni się kolorami tęczy.
Wraz z pawiem przyleciała - lalka-figurka OOAK- nie myślałam , że ta lalka zawita u mnie ;)
Lalka została przez Basię uratowana na targu, do mnie trafiła do wykończenia- na zdjęciach w zastępczej bieliźnie z przyklejonymi włosami i częściowo skończonym make upem.




Kolejna paczka przyjechała od Majeczki a w niej regionalne laleczki- niestety klinika lalkowa zdążyła uporać się jedynie z Hiszpanką- dwie pozostałe czekają na swoją kolej.




Natomiast Aga - Fleurdolls sprawiła mi wielką niespodziankę przysyłając niezbędniki lalkowe- specjalne igły do rerootu i klej- teraz będę mogła wykorzystać piękne, kręcone włosy, których normalnie wszyć się nie da bez uszkodzenia skretu.


Oczywiście pod choinką nie mogło zabraknąć lalki sprezentowanej mi przez moją ukochaną Mam-
Jakież było moje zdziwienie, gdy z pudła wyjęłam piękną Alberonkę- i to na dodatek w czarnej sukni!




Podziękowania należą się też Uli, która podzieliła się lalkami z Sosnowca.
Miłośnikom porcelanowych lalek dobrze znany jest Sprzedawca oferujący lalki porcelanowe na popularnym portalu aukcyjnym. Podczas swojej wizyty w sklepie w Sosnowcu Ula została obdarzona sierotkami, które wymagały wiele uwagi , i podzieliła się owymi sierotkami z blogowymi koleżankami- do mnie trafił czarodziej, porcelanowa panienka ( dzięki uprzejmości Basi) i stadko malutkich pierrotów.
Laleczki są uszkodzone w różnym stopniu, wymagają większych lub mniejszych napraw, czarodziej przechodzi całkowitą metamorfozę natomiast porcelanowa panienka czeka na sukienkę.


Niestety w tym roku pogoda poskąpiła nam świątecznej oprawy- za oknem jest szaro, jedynie trawnik przed oknem postanowił się zazielenić korzystając z ciepłej pogody.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Lalkowe szopki bożonarodzeniowe

Lilavati zaprezentowała na swoim blogu bardzo ciekawą , lalkową szopkę, w której wykorzystano różnorodne lalki. Polecam lekturę
http://petraplasty.blox.pl/2011/12/Bozonarodzeniowo-i-lalkowo.html?commented=1#ListaKomentarzyKoniec

To przypomniało mi o ciekawej szopce w Bazylice Św, Małgorzaty. Bardzo często w szopkach występują gipsowe figurki, natomiast lalki, czy manekiny to miła odmiana.
Postacie w szopce to duże blisko metrowej wielkości lalki wykonane z drewna, ubrane w tradycyjne kostiumy, mamy tu  Świętą Rodzinę w tradycyjnym przedstawieniu oraz parę górali, krakowiaków, pasterzy i "prosty lud".
Mnie jako miłośnika lalek regionalnych zachwyca dokładność wykonania strojów- zwłaszcza krakowskiego serdaka i sukmany.
Szopka jest częściowo ruchoma, i tak Maryja kołysze Dzieciątko, a reszta postaci oddaje pokłon- łącznie ze zwierzętami zgromadzonymi wokół żłóbka.










Zdjęcia są z zeszłego roku, robione z duszą na ramieniu i pod wrednym spojrzeniem "miłej" pani , która mało mnie nie pogryzła bo jakim prawem robię zdjęcia ;)
Natomiast oprawa tegorocznej szoki już niezbyt mi się podoba- prostą szopkę i bardzo ładne figury okalają choinki ubrane przebogato w papierowe ozdoby wykonane przez dzieci- i jak dla mnie gubią się postacie w dobrodziejstwach ozdób. Ponadto współczesne dodatki typu kaczki ogrodowe, kamienna fontanna i gumowa wielka lalka psują cały efekt. Zeszłoroczna szopka była skromniejsza, a przez to bardziej efektowna.

piątek, 16 grudnia 2011

Polska lalka Agata

O samej Agacie wiem niewiele - lalka z czasów PRL, tania - podobno kosztowała 5000PLN co na lata 80te było równowartością gazety.  Sama tych lalek nie pamiętam z dzieciństwa.
Po raz pierwszy trafiłam na lalkę u Kariny http://moja-kolekcja-barbie.blogspot.com/2011/02/pomocy-co-to-za-lalki.html
Jakież było moje zdziwienie gdy wyszperałam bardzo podobną lalkę w lokalnej szmaciarni.
Brudna niesamowicie, ale o dziwo z włosami w stanie idealnym.
Laleczka niezbyt urodziwa, przypomina Fleur, choć jakość wykonania i użyte materiały pozostawiają wiele do życzenia- główka wykonana z mocno błyszczącego tworzywa, ciałko prezentuje całą gamę kolorystyczną w odcieniu od żółtego po beż, make up miejscami obżarty, nałożony krzywo i "na szybko".
Jednakże laleczka po umyciu, uczesaniu i ubraniu wygląda nawet sympatycznie.
Ponieważ kupiłam ją bez ubranka dostała chińską sukieneczkę łudząco podobną do stroju Dorotki.








Ślicznie zachowane "waciane" włosy- materiał bardzo delikatny , przyklejony do główki klejem.


Jedyne poprawki jakie naniosłam to uzupełniłam braki w malaturze brwi i rzęs z zachowaniem koślawego stylu oryginału.

Tak wystrojona Agata zajęła honorowe miejsce w witrynie na półeczce wraz z Sindy od Pedigree i Fleur.

środa, 14 grudnia 2011

Najtrudniejsza naprawa w Klinice Lalek

Przez moje ręce przeszło mnóstwo lalek, reperowałam urwane nogi  Barbie, nawet zmieniałam gumę mocującą w talii u Barbie, naprawiałam niezliczoną ilość lalek regionalnych , celuloidowych, kleiłam rozbite porcelanki, szyłam korpusy, wszywałam nowe włosy, zmieniałam oczy, naprawiałam mechanizm oczny, ratowałam ponad 60 letnią niemiecką lalkę, ale z tak wielką , ciężką(7,5kg) i trudną do naprawy lalką miałam po raz pierwszy do czynienia.
Rzecz cała zaczęła się ponad rok temu- kiedy Koleżance rozpadła się duża lalka, wtedy nie miałam pojęcia jak się za to zabrać.
Po roku, kiedy "przewaliłam" mnóstwo lalek, a nadarzyła się okazja nabycia "sierotki" odważyłam się poskładać tak dużą lalkę.
Myśl technologiczna dosłownie mnie powaliła- lalka złożona była w sposób skomplikowany, i niestety wykończenie pozostawiało wiele do życzenia- ostre krawędzie odlewów pocięły mocujące gumki i to było przyczyną uszkodzenia lalki. Dodatkowo technologiczne rozwiązania wymagały umieszczenia w nogach lalki metalowych rurek, które też miały bardzo ostre krawędzie.
Nauczona budową celuloidów i innych lalek wykorzystujących do mocowania gumki postanowiłam zmienić myśl technologiczną i połączyć lalkę w sposób dla siebie wygodny, i łatwy do ewentualnych późniejszych poprawek.
Cały proces usunięcia wcześniejszych mocowań i szlifowania ostrych krawędzi , i składania lalki zajął 5 godzin i drugi raz bym się tego nie podjęła ;)
A rzecz dotyczy lalki Moniki Levenig- model Bea  po tak znanej artystce spodziewałabym się większej dokładności i dbałości nie tylko o wygląd zewnętrzny , ale i o wykończenie odlewów.


Zdjęcie "nieszczęścia" - autorstwa Marty


A tak wyglądała lalka po rozebraniu na części


W trakcie składania lalki nawet nie myślałam o robieniu zdjęć.

Na szczęście udało się lalkę złożyć w całość i tak prezentuje się przebrana w ciuszki kupowane dla Amelki 














Teraz lalka trzyma się na mojej "myśli technologicznej" i 10 m gumki okrągłej o przekroju 2,5 mm ;)