Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

piątek, 25 listopada 2011

Światowy Dzień Pluszowego Misia.

Któż z nas nie posiadał w dzieciństwie mięciutkiego , pluszowego Przyjaciela?
Chyba każdy miał swojego ulubionego misia.
 Dzisiejszy wpis pragnę zadedykować kilku lokatorom wiklinowej walizy, a także pluszowemu Przyjacielowi, który towarzyszył mi od urodzenia.
Początkowo wcale nie miałam zamiaru zbierać miśków, oprócz tych posiadanych "od zawsze".
 Wszystko zaczęło się od złapania w locie niedźwiadka w mojej ulubionej szmaciarni. Jakiś Paskudny Bachor łaził po całym pomieszczeniu i z zajadłością kopał to biedne pluszowe zwierzątko- do czasu jak miś zniknął w czeluściach mojego koszyka- na nic płacz Bachora - miś odpłyną wraz ze mną w siną dal.


Ten mniejszy miś to owa sierotka - z czasem zyskał Ochroniarza- oba miśki są od Harrodsa

I od owego misia zaczęło się przygarnianie niechcianych pluszaków. Jednakże owe pluszaki musiały spełniać rygorystyczne warunki.
Musiały to być Prawdziwe Misie- z długimi łapkami ( najlepiej ruchomymi), pękatym brzuszkiem z "misiowego" pluszu i jak najbardziej podobne do starych zabawek.
Ulubieńcem i niejako wzorcowym misiem w tej gromadzie jest miś od Barbary Bukowskiej- znanej twórczyni misiów i innych pluszowych stworzeń.
Jakaż była radość jak gromadkę powiększył kolejny miś- aż dziw bierze , że trafił się "na szmatach" bądź co bądź kolekcjonerski misiek i to jeszcze z czasów gdy te zabawki nie były masowo szyte w Chinach.


Większy miś należał do stadka od dawna, mniejszy jest najnowszym nabytkiem.

I tak kolejno pojawiali się długołapi lokatorzy wiklinowej walizy- z czasem misie stały się świetnym dodatkiem do zdjęć moich lalek i kupowałam je z premedytacją do lalkowych sesji.
Zazwyczaj zbieram misie bez ubranek, albo je zdejmuję wyjątkiem jest sympatyczna parka misiów pochodząca z Niemiec.


Misie kupiłam "spod lady" a raczej z wystawy- pani stwierdziła że misie muszą trafić oba i to do kogoś kto zbiera a nie dla dziecka "żeby zniszczyło" - dla dzieci są inne, zwykłe zabawki.

Poniższą parkę wygrzebałam z dna kosza z zabawkami- widać takie misie nie podobają się dzieciom- miśki dotrwały do totalnej wyprzedaży w stanie idealnym i kosztowały 50 groszy ;)


Kolejny niedźwiadek to niejako klasyka gatunku i jest jednym z moich ulubieńców.




Tą ślicznotkę kupiłam jako wystrojonego misia w koronki i falbanki - dużo lepiej prezentuje się bez tej odzieży


A tak wygląda większa część mojego włochatego stada


Misie na co dzień mieszkają w wiklinowej  walizie- po eksmisji z górnego piętra regału z porcelankami.

Tyle o kolekcji znajd. Teraz będzie rzecz o pluszowym Przyjacielu.
Tego misia mam od zawsze. Przyjechał  z Czechosłowacji, ma  blisko 70cm, uszyty jest z mięciutkiego sztucznego futerka, które mimo upływu lat trzyma się świetnie.
Oryginalnie wypchany był styropianowym granulatem , który z czasem stracił na objętości.
Miś w kolejnych latach przeszedł kilka operacji uzupełnienia wypełnienia, przeszczep wełnianego nosa , wielokrotne pranie i szczotkowanie futra, nie wspominając o licznych przygodach związanych z dziecięcą  zabawą- w końcu był jednym z ulubieńców! Przeżył przeprowadzkę z Krakowa, a później zaległ wraz z kilkoma zabawkami w kufrze- stary kufer po Babci jest skarbnicą rzeczy ze wspomnieniami- wszystko to, co ze względów sentymentalnych wyrzucić cię nie da ląduje tam i czeka.
I tak miś po blisko 20 latach wychylił nos z kufra- przez te 20 lat złapał trochę kurzu i zrobił się plackowaty jak nigdy dotąd- jednakże czekała go nowa przygoda.
Po dość niemiłym patroszeniu, wytrzepywaniu resztek wypełnienia z materiału i solidnym praniu Miś otrzymał nowe wypełnienie tym razem poliestrowe.
Po zeszyciu i naprawieniu drobnych ubytków mój stary odświeżony Miś wygląda tak:


I razem z pluszowym towarzystwem.


8 komentarzy:

  1. Kto nie lubi misi?Te ich mordki...^^

    Zapraszam do mnie!
    http://wiwcia.blogspot.com/
    (Też mam notkę o misiu;D)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero teraz doczytałam,że zbierasz "stare"misie,to znaczy misie "z duszą".Cudne są,jak zobaczę kiedyś takiego to Ci kupię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Basiu bardzo dziękuję! A misie to w sumie tak przy okazji się zbierają ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym wcześniej wiedziała, to moje misie w końcu miały by swój dzień, bo biedaki są poupychane po szafach, a nie mam serca ich nikomu oddać... Tak słodko się na mnie patrzą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. przetrzepałam twojego bloga od a do zet:) na pewno mi się przyda:)
    dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie - na lalkowo-charytatywnego bloga;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najstarszy najpiękniejszy! Aż chce się do takiego przytulić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też mam wszystkie swoje Miśki z dzieciństwa i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła je przekazać Maślakowi :)
    Kiedy tak patrzę na te Twoje skarby, to się zastanawiam- gdzie Ty to wszystko mieścisz? ;)

    OdpowiedzUsuń