Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

czwartek, 15 września 2011

Frania z Sonnenberger Porzellanfabrik

Moją lalkę odnalazłam u jednego z niemieckich kolekcjonerów  nazwaną Franzi nie wiem czy to imię lalka dostała od właściciela czy od producenta w każdym razie sygnatura się zgadza.
Lalka jest z 1948 roku, z niemieckiej fabryki Sonnenberger, a większość lalkowego życia spędziła w wannie......
Ale od początku.
Lalka jest prezentem od Lidzi- kuzynki mojej Mam. W czasie letniej wizyty i oglądaniu kolekcji Lidzia przypomniała sobie o piwnicznej lokatorce wanny. Po niedługim czasie lalka odnalazła się w owej piwnicy- i to na dodatek w całości. Początkowo myślałam, że będzie przy niej straszna robota, jednak trzymanie lalki w wannie było strzałem w 10- oprócz brudu i drobnych ubytków w zasadzie większych mechanicznych uszkodzeń nie było. Reperacja pannicy zajęła mi bite 12 godzin od 15 do 3 nad ranem.
Po wypakowaniu z pudła lalka wyglądała tak:



Na zdjęciach nie widać solidnej warstwy brudu równomiernie rozłożonego na lalce ;) w najgorszym stanie była peruka- skołtuniona i upiornie brudna- jak się okazało po praniu  w pięknym odcieniu złotego blondu, a kołtun ładnie się rozprostował.


Lalka miała drobne ubytki w paluszkach- zarówno ubite całe palce jak i odpryski w malaturze, otarcia na korpusie w miejscu mocowania kończyn, i otarcia na stawach.


Sporo czasu zajęło mi uzupełnienie wszystkich ubytków- w czasie gdy części wysychały ja szorowałam oczy- lalka ma ciekawy mechanizm opisywany jako "pływające oko" nie tylko zamyka oczy ale po przekręceniu główki patrzy na boki.
Mechanizm jest bardzo skomplikowany, chwała Lidzi że nie sprawdzała zbyt dokładnie jak ten  mechanizm działa  bo nie wiem czy byłabym w stanie go naprawić.
Piękne szklane oczy lalki i rządek bialutkich ząbków


A w środku mechanizm wygląda tak- widać też jak brudna była lalka - ze względu na plątaninę drucików nie doszorowałam wnętrza głowy


Po podmalowaniu wszystkich ubytków i złożeniu lalki w całość ( co już było wyłącznie przyjemnością) pozostało mi uszycie peruki. "Czapkę" uszyłam z pończochy, do niej naokoło ponaszywałam luźne pasma włosów oraz uszytą fabrycznie część peruki.
Reperację lalki skończyłam nad ranem, odziałam w co był pod ręką a oto efekty wczorajszej pracy









Imię lalki pasuje mi podwójnie- jest idealne dla leciwej laleczki a niejako jest "na cześć" mojej Prababci Franciszki, która z kolei uratowała wcześniej pokazywaną lalkę po mojej Mam.
Widać że w mojej rodzinie już tak jest , że lalek nikt nie ma  sumienia wyrzucać i jak nie na strychu to przeleżą w piwnicy ale to już temat na kolejną opowieść.
Lidzi jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ!

11 komentarzy:

  1. jest śliczna! Ach jak ci zazdroszczę tych flirtujących ślepków!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. czy ona jest cała z celuloidu? Bo piszesz, że moczyłaś ją w wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ona nie jest z celuloidu - to tektura/papier/warstwa kopmozytu.
    Toto szorowałam po wierzchu a łebek jest porcelanowy. W celuloidzie takich ubytków nie byłabym w stanie załatać.
    A te ślepka rzeczywiście są obłędne

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękniusia! :-) A te oczka są niesamowite, masz szczęście, że mechanizm nadal działa, bo na zdjęciach wygląda to świetnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna ta Twoja Franciszka, tak zadziornie przewraca tymi oczkami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ją cudownie odnowiłaś ! wiec juz zaczynam mysleć o mojej spirsce jak ona będzie wyglądac ..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że rzeźbiłaś:) Ciekawa jestem, co to za prace zalegają w Twojej szafie:D
    A Franciszka jest po prostu rewelacyjna!!! Ma bardzo miłą, delikatną twarz - taką łagodną, okrąglutką. Lubię lalki w takim typie urody.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Armand Marseille miał dokładnie taki sam model, tzn. model był sygnowany AM (czy coś w tym stylu) plus numer formy, a część była sygnowana SB (od nazwy Sonneberg) plus ten sam, co u Marseille'a numer formy. Nie wolno ich czyścić wodą :( tzn. części, które nie są z porcelany :-/ Celuloidu też nie można za bardzo moczyć, a już na pewno nie szorować :( wszelkie brudy najlepiej nasmarować tłustym kremem na zimę, zostawić aż zmiękną i delikatnie ściągać watką albo miękką szmatką albo jeszcze czymś innym miękkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremem jeszcze nie czyściłam ;) moje ładnie puściły pod wpływem wody, a z korpusu też ładnie brudy zeszły ;)

      Usuń
  9. a lalka wygląda super! świetnie jej w tych włosach i w takiej sukience, wygląda, jakby wróciła do życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję- fakt lalka wyglądała strasznie a raczej nie wyglądała spod warstwy brudu ;)

      Usuń