Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

sobota, 20 sierpnia 2016

Kocoum czyli kolejny reroot.

Zatęskniłam za lalkowym dłubaniem. Dodatkowo wygrzebanie TEGO lalka zdopingowało mnie do pracy.

Kocouma wywlekłam za nogę z pudła z lalkami. Wcześniej zamówiłam -chyba przewidująco- włosy od Ami Crafts  z aledrogo.





Z włosami nie bawiłam się w wypruwanie- wycinałam po kawałku i na końcu wiązałam supełek.
Na upartego można rozpruć taśmę - uzyskuje się ładnie złożone na pół pasemka.

Z jednego pęczka czyli 1 m taśmy powinno wystarczyć na 1,5 barbiowej głowy- przy czym Kocoum tył ma rzadziej wszywany niż firmowe dziurki.


Włosów nie przycinałam - wyszło naturalne cieniowanie.





Włosy kapitalnie się wrzątkują. Są ciut twardsze niż oryginalne barbiowe, ale ładnie się układają.
Za to zawału można dostać przy wszywaniu bo sterczą na wszystkie strony. Ale potraktowane wrzątkiem ślicznie się układają :)


środa, 17 sierpnia 2016

Ellowyne Wilde Tonner Doll i ska. Ekskluzywne naprawy czyli latająca noga i udziabane ramię.

Okazjonalnie nabyłam dwie lalki Tonnera. Nie powiem cena była na tyle kusząca, że pomimo uszkodzeń kupiłam*.
Buńczucznie pomyślałam, że nie takie pacjentki leczyłam to i tym dam radę.
No i się nie pomyliłam. Przy pomocy hot-gluta dałam radę obu obywatelkom.
Przy czym Ello nie doprowadziłam do fabrycznego stanu- wypadałoby rozmontować lalkę, ale nie wiem czy jest to wykonalne, więc zrobiłam tyle ile zdołałam. Noga chodzi lekko, ale nie lata sama i trzyma pozy.
Natomiast towarzyszka Ello miała spory ubytek w ramieniu. Naprawa tego uszkodzenia to była kaszka z mleczkiem. Jeszcze muszę zamaskować naprawę. Ale ręka się trzyma dobrze, ruchomość pełna.
W przypadku lalek Tonnerach trzeba uważać podczas ustawianiu lalek, żeby nie wyginać kończyn do oporu.Może to skutkować pęknięciami i odpryskami tworzywa.
Ale dosyć gadania- oto moje nowe nabytki w sesji szafowo- naściennej.
Przy okazji remontu straciłam powierzchnię płaską do zdjęć i tła. Jeszcze nie nabyłam nowych, to ratuję się jak mogę :)


Bardzo lubię lalki z malowanymi oczami. Szczególnie te od Tonnera. Ze wstawianymi ślepkami nie mają już takiego uroku.







U blondynki z wyszczerbionym ramieniem spodobał mi się make up. Niezwykle szczątkowy i delikatny. Możliwe, ze to efekt fascynacji mattelowskimi azjatkami :) Trzy rzęsy i nic więcej plus wyraziste usta :)







Ello w porównaniu ma wielki baniak ;) Ogólnie Ello wydaje się większa



A lalki są tego samego wzrostu :)


Uszkodzenie po wstępnym zalaniu wygląda tak :) Jeszcze zamaskuję kolorem, żeby jak najmniej było widać ubytek. Ale i tak nie jest źle. Metodę można wykorzystać do leczenia ubytków u Barbie - często trafiają się wyszczerbione szyje.


Obie kiecki to moja radosna twórczość sprzed chyba 3 lat.  W kiecy w groszki siedziała Hopscotch od A.G. - lalka zapakowana w sukienkę na wcisk- i teraz mam piękny efekt rozciągnięcia.

* Cena ceną, ale dobrze znam Osobę od której kupiłam. Zazwyczaj, jak nie znam człowieka to NIE kupuję lalek uszkodzonych- już nie raz widziałam "lekkie" uszkodzenia, które równały się całkowitemu zniszczeniu lalki. Od Marty kupiłam wielką Beę i wiem, że Marta solidnie opisuje lalki.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Back to Black - Mattel Fashionistas.

Uwielbiam ciemnoskóre lalki.  Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zarówno w grupie "sierocińca" jak i lalek fashion ciemnoskóre lalki mają pierwszeństwo.  Możliwe, że powodem jest mniejsza ilość lalek zróżnicowanych etnicznie- bo przygarniam równie ochoczo skośnookie lalki.

Ostatnio Mattel zaskoczył mnie pozytywnie faszkami. Z niecierpliwością czekam na ciemną Grubinkę, choć patrząc na tempo pojawiania się lalek jeszcze sobie poczekam.
Tymczasem dopadłam w "Eklerku" ciemną Fashionistas. Jedna z najciemniejszych barbiowatych jaką mam. Przynajmniej tak mi się wydawało w sklepie. Możliwe, że to strój i makijaż lalki dał takie wrażenie.



Jednak w domu okazało się, że to jedna z trzech ;) Nr 20 i 25 dzielą ten sam kolor.


Takim sposobem mam trzy "najciemniejsze" w zbiorze :)
Wiem, że nie jest to najciemniejszy odcień jeżeli chodzi o lalki Mattela, ale w moim zbiorze chwilowo królują te trzy :)



Co mnie szczególnie cieszy to różnorodność moldów i figur - każda lalka inna :)
Przy okazji uzbierał mi się pokaźny zbiorek :)


Na ciemnoskórą curvy czekam nadal, ale istnieje szansa, że w końcu się doczekam :) chociaż kolor jest jaśniejszy- Nr 32  dzieli kolor z Nr 33 i Nr 21.

Przy okazji wyprzedaży w Kerfurze nabyłam nr 21 i ku mojej ogromniej radości lalka ma miękki łebek! Zero klejogluta!

Zdjęcie firmowe, ze strony Mattela, bo jeszcze nie odzyskałam po remoncie powierzchni płaskiej do robienia zdjęć ;)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Numer 26, 27 i 33 czyli Barbie Fashionistas w akcji.

Mimo remontu nowe lalki pojawiają sie w kolekcji. Po huśtawce pogodowej dziś była idealna pogoda na sesję plenerową.
Remont powolutku zbliża się ku końcowi. Nawet zrobimy ciut więcej niż było w planach, ale jest okazja i farba została :)

Nowe modele kazały na siebie długo czekać. Po wypadkach z mejkapem u mattelowskich lalek staram się nie kupować online. Jednakże w Smyku pojawiła się kusząca oferta - w moim przypadku dostępna wyłącznie w sklepie online- objawiły się nr 26 i 33. Zaryzykowałam i lalki przyszły w ideanym stanie. Polecam kupować za pobraniem. Przesyłkę dostarczono wręcz ekspresowo.  Natomiast w  Kerfurze zdybałam nr 27 gdy pojechałam po "Przestępców" tfu Następców. Nawet zdziwiłam się, że lalka była. Ogólnie fashionistek było bardzo mało, i po sztuce.
Do zdobycia pozostała mi nr 32. Dobrze, że  reszta nie podoba mi się na tyle, żeby zaprosić na półkę.

Z ciekawostek na grubinki idealnie pasują męskie portki z Pracowni Małych Cudów! Polecam!
Muszę jeszcze sprawdzić sukienki :)



 Na wysoką czerwonowłosą też miałam ochotę- lalka przyjechała z idealnym make-upem.


Niebieska ze sklepu. Nie podoba mi się oryginalna bluzka- wykorzystałam górę od 26 - spódnicę poprawię i będzie idealna do turkusowej bluzeczki.


 Bluzeczka należała do MtM- obcięłam tylko zielony dół










Nie mogę zdecydować która podoba mi się bardziej :)





Wszystkie panny mają klejogluta w głowach, ale jak na razie nic nie wycieka.
Sprawdziłam też Blondi- jest ok. Włosy są suche i puszyste. Odnoszę takie wrażenie, że klejoglut uaktywnia się pod wpływem wysokiej temperatury.
Przy lalkach z klejem w głowie raczej trzeba uważać na temperaturę. Możliwe, że wysoka temp. upłynnia klej co daje potem przykre skutki.

Sama problem klejogluta rozwiązałam przy pomocy suchego szamponu w sprayu.
Przeprowadziłam eksperyment na Twyli, która miała zaklejone całe włosy i o dziwo powoli odzyskuje puszystość. Sprawdzę, co będzie gdy zmyję resztki suchego szamponu.
Jak odnajdę w czeluściach pudeł głowę Abbey, która jest równie zaklejona postaram się krok po kroku pokazać efekt działania szamponu :)

niedziela, 31 lipca 2016

Reportaż o lalkach czyli NIE UDZIELAM WYWIADÓW !!!!!!!!!!!!

Po pamiętnym reportażu z kastomem i hiszpańskim pigmalionem w tle minęło trochę czasu. Po cichu liczyłam, że zainteresowanie tematem lalkowym wygaśnie, ale nie! 
Kilka dni temu dostałam kilka komentarzy od niejakiej Anny. Jeden z komentarzy brzmiał tak:

"Cześć, mam do Ciebie pewną nietypową prośbę a może i propozycje. Tylko nie chciałabym pisać o co chodzi w komentarzu. W skrócie pewien że przygotowuję reportaż na temat renowacji lalek :) Mogłabyś podać mi jakiegoś maila albo inny namiar do Ciebie? Mój mail to ania1450@autogr........"

Nie byłam jedyną zaczepioną osobą, która została zagadnięta o temat. Koleżanka pytała czy "nie znam" i "czy nie wiem o co chodzi". Generalnie nie wiem i nie jestem ciekawa. Wielokrotnie pisałam, że się nie udzielam w żadnej formie, ale widać dziennikarze szukają pytając Wujka Google kluczem "naprawa lalek", "stare lalki" i sru do delikwenta, bez zagłębienia się w temat. 



Skoro nie dociera, napiszę jeszcze raz.

Droga Anno czy jakkolwiek- dla dziennikarzy nie posiadam maila, fejsa, g-g, ani innego komunikatora. 
Nie wezmę udziału w żadnej audycji/wywiadzie czy czymkolwiek innym, generalnie szkoda mojego cennego czasu. 




 Wystarczy mi artykuł pani z Polityki, w  którym wykazała się wyjątkowym kunsztem dziennikarskim. Głównie interesowało ową panią życie prywatne bohaterek, a nie przedmioty kolekcjonerskie czyli w tym wypadku lalki. 
I nie pomogły ładne zdjęcia.
Mając możliwość współpracy z osobami znanymi w lalkowych kręgach, nie dość, że nie wykorzystała możliwości, to jeszcze z bohaterek zrobiła idiotki. Dla pani ałtorki* było najważniejsze życie prywatne, orientacja seksualna, choroby, zaburzenia emocjonalne i takie tam. Wszystko tylko NIE lalki.
Z owego artykułu mogliśmy dowiedzieć się o piłeczkach, dłutkach, podwójnej moralności,hiszpańskich pigmalionach, kastomach, życiu prywatnym bohaterek i o tym, ze myte lalki wydzielają woń AMONIAKU!!!!!!!  Wyszło, że kolekcjoner jest świrem, a przynajmniej z nim jest coś nie tak.  


Znając stopień przygotowania dziennikarzy do pracy i tematu wyjdzie znowu kupa jak w przypadku "hiszpańskich pigmalionów" z Polityki. Byle sensacja była............


Nie!!! dziękuję! Nie skorzystam. 

Gdyby ktoś owego dzieła nie czytał to proszę bardzo- można się zachwycić składnią, językiem i hiszpańskimi pigmalionami :)
"Dzieło" do poczytania  w oryginale
Kółka Lunatyczki - czyli co smaczniejsze kąski wybrane i zebrane.
Kastom :) czyli moje poprzednie dywagacje.

A żeby nie było że tak bez lalek to w Kerfurze wyprzedaż :) Efektem powiększyłam grono "Przestępców"




Remont postępuje, ale straciłam miejsce do zdjęć - jak odzyskam Przestępcy wkroczą na salony.

PS
Coraz bardziej mam ochotę podesłać linki do jednej osoby. Skoro dziennikarze na siłę szukają sensacji to dostaną. Będzie i sensacyjnie i z przytupem.





czwartek, 28 lipca 2016

Remont! Czyli urlop praktyczny.

Chatę z solidnym metrażem ciężko jest wyremontować na raz. Chyba, że ma sie możliwość wyprowadzki na czas remontu. Jeżeli trzeba mieszkać na bajzlu, to remontuje się po kawałku. Nadszedł czas na trzeci kawałek- największe pomieszczenie w domu czyli salon. Od niedzieli trwa demolka, roboty powoli posuwają sie do przodu.


Takie fajne tablice znalazłyśmy z Eibhlin pod Halą - idealnie pasują do strefowych działań :)



Poprzednia ekipa odwaliła mega chałę. Za meblami odkryłyśmy pokłady zdrapanych powłok malarskich, które poprzednia ekipa beztrosko wrzuciłą za meble........... Ściany skrywały masę pęknięć i niedoróbek, które teraz nadworny malarz, tynkarz, akrobata w postaci p Roberta pieczołowicie uzupełnia, wzmacnia i zakleja siatką :) Z naprawieniem poprzednich szkód jest masa pracy, ale potem będzie pięknie :) Samo malowanie to będzie kaszka z mleczkiem. Jak poprzednim razem do malowania zakupiłam farby beckersa :)
Dla Zgredki kawałek "przed" i kawałek "w trakcie"



Czesiek stwierdził, że lans na drabinie to jest to co tygryski lubią najbardziej :)




Choć żeby posprzątać to już taki chętny nie jest.


Reszta Strefy czas remontu spędza profilaktycznie w kartonie :)