Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

niedziela, 19 listopada 2017

Sen o Marilyn czyli co się odwlecze to się kupi później....

Na winylową Marilyn Monroe od Franklina Minta chorowałam dawno. Jednak jak zwykle rzecz rozbijała się o cenę- sprowadzanie lalki ze stanów jakoś mi się nie uśmiechało.
Co prawda Lady Di  udało mi się kupić za ludzki pieniądz, tak MM pojawić się nie chciała.
Jednakże moje motto się sprawdza- przy okazji przekopywania ali natknęłam się na lalki - łyse, gołe jedynie z make upem.
Co prawda nie jest to skończona lalka, ale takie DIY też mi się podoba. Po namyśle zakupiłam łysielca i wystarczyło tylko czekać na przesyłkę. Liczyłam się z tym, że może przyjść totalne paskudztwo- bo to w końcu nabyłam odpad fabryczny, jednak lalka była w dobrym stanie. Ma jedno oczko "bardziej" w okolicy rzęs i zabrudzoną rękę, ale to mi nie przeszkadza. O ile ciut dłuższe rzęsy nie rażą to z ręką poradzi sobie benzacne i taka mała uwaga praktyczna- winyl z którego zrobione są lalki jest bardzo reaktywny- szyjąc ciuszki trzeba uważać na czarne materiały- lubią zafarbować lalkę.

Sukienka uszyłam na szybo, docelowo wydłubię wersję "prezydencką" - kwestia upolowania odpowiedniego materiału.


Lis przyczepił się dla żartu (bo się taka jedna lisa domagała)- zwierzę wyprodukowałam wieki temu,  chwilowo znalazło nosicielkę :)










Włosy lalki są bardziej blond, nie wiedzieć czemu na zdjęciach takie siakieś rude wyszły. możliwe że to przez fatalne światło.
Oprócz MM są dostępne jeszcze 4 modele. Łącznie z Lady Di :) Korci mnie nabycie i przemalowanie - akurat cena taka, że można zaryzykować paćkanie :)


piątek, 17 listopada 2017

Projekt "mini me" podejście drugie, czyli radośnie paćkam sobie....

Do projektu "mini me" zabierałam się dwa lata temu jak nie lepiej. Wybór lalki padł na Icy- odpowiednio pulchne dziewczę z twarzy :) Zrobiłam i zostawiłam.......Ponieważ pierwsza wersja mi się nie podobała, postanowiłam zmalować powtórnie. Pierwszą wersję zabezpieczałam lakierem samochodowym i niestety muszę przyznać, że tańsze zamienniki nie do końca działają. O ile na plastiku (Icy, Blythe, Basaak, Hujoo)  lakiery samochodowe zdają egzamin, nie żółkną a powłoka pozostaje matowa, powierzchnia jest twardsza w porównaniu z clearem, to na gumie/winylu absolutnie nie działają. Po pewnym czasie malunek zaczyna się błyszczeć- to tak na marginesie piszę, bo ktoś, kiedyś pytał.
Na szczęście i do nas docierają nowinki techniczne i kupienie cleara nie nastręcza większych problemów. W większych miastach można nabyć stacjonarnie w dobrych sklepach modelarskich.

Czapkę i sweter wydziergała Penelopa na wzór moich ciuchów :) Portki uszyłam sama.
Lalka przyjechała z Tajlandii, kiedy jeszcze ali nie było tak dostępne- bo obecnie kupiłabym blankową lalkę, bez make upu.









Trampki z lokalnego serwisu- ale są na ali bardzo fajne, pasują na Barbie, Blythe, LIV, jedynie Hujoo mają za szerokie stopy i butki nie wlizą :(

Przy okazji wzięłam się za przemalowanie Paskud (mini Blythe)- to kolejne lalki, które zrobiłam i zostawiłam na półce. A ponieważ złożyłam lalkę z ciałka Stacie to czeka mnie wyzwanie- równo przemalować twarz Paskudy bez aerografu..... Zobaczę co mi wyjdzie.

środa, 15 listopada 2017

Rocznicowy post z poślizgiem i to sporym czyli mam recasta i nie zawaham się go odziać .....

Od dłuższego czasu cierpię na brak czasu...... Nawet  nie wiem kiedy przeleciała siódma rocznica założenia bloga. 
A taką rocznicę wypada uczcić kolejną lalką. Tym razem padło na BJD. Nie jestem miłośniczką lalek z żywicy, na temat tworzywa mam swoje zdanie, którego od lat nie zmieniam, ale ciekawość wzięła górę. Nie ukrywam, ze do zakupu zachęciła mnie łatwość dostępu na ali. Można kupić szybko, bez większych ceregieli z zamawianiem, zbyt długim czekaniem i wiadomo gdzie. Oczywiście z pełną świadomością, ze kupuję odlew. 
Postawiłam na lalki od Luo- po doświadczeniu z kotem, którego kiedyś w końcu zaprezentuję stwierdziłam, ze nie będę ryzykować. 
Trochę czasu zajęło mi pomalowanie, owłosienie, odzianie i obucie lalka, ale koniec końców udało się. David dostał perukę szytą wg tutorialu z poprzedniego posta. Wg mnie włosy pasują idealnie. 


Zaczyna mi się podobać paćkanie po lalkach. Muszę jeszcze dużo poćwiczyć, ale zabawa z tworzeniem jest przednia. Teraz w kolejce czekają Paskudy do poprawki- muszę wykombinować jak pokryć równomiernie ryjki nie inwestując w aerograf.....
Na takiego kloca ( większy od lalek Tonner) szyje się też przyjemnie. Wykroje na ciuchy zrobiłam patentem z robienia peruki- otrzymujemy idealnie pasujące wykroje :)













Główną zaletą lalek z ali jest niska cena. Jeżeli ktoś tak jak ja chce sobie "pomacać", spróbować pomalować to jest to świetna alternatywa w porównaniu z oryginałami. Mniejszy strach, że coś się uszkodzi i zniszczy. Lalki i tak swoje kosztują-  cena 1/4 nie zabija jeszcze, ale już 1/3 to poważny wydatek nawet jak na recasty.
David w odróżnieniu od Kota nie wije się tak upiornie, ładnie trzyma pozy, i kiedyś tam doczeka się kolegi.


wtorek, 7 listopada 2017

Rzecz o perukach z włochatego pluszu.

Obiecałam Majorce tutorial perukowy najprostszy z możliwych i jest. 
Zdjęcia są poglądowe, w trakcie produkcji więc sorry za jakość. 
Ponieważ przybył nowy lalek musiałam wyprodukować peruki, a że dwa hujątka czekały na włosy właściwe to załapały się niejako przy okazji. 

Nie są to pierwsze peruki jakie szyłam, ale pierwsze z jednego kawałka. Zaletą jest to, że pasują na łeb idealnie i nie spadają lalce z głowy- co przy fur wigach jest częstym zjawiskiem- wadą natomiast że pasują na konkretny łeb, nie na wszystkie jak leci. 
A że w przypadku hujoo każda lalka ma ciut inny łebek, to każda musi dostać swój zestaw- przynajmniej u mnie. 

Ale nie przedłużając- moja wersja na szybką perukę.
Najpierw owijam głowę lalki cienką folią, na którą naklejam taśmę malarską tworząc rodzaj czepka- najlepiej przykleić tak, jaka ma być docelowo peruka



Następnie rysuję linie cięcia- od środka potylicy do czoła ale nie do samego końca
i w zależności od wielkości i wypukłości łebka linie przez środek zazwyczaj 3 do 4


Po zdjęciu z lalkowej głowy  rozcinam po liniach, pamiętając żeby nad czołem nie rozciąć na pół.
Po rozcięciu wychodzi coś jak graślawa korona :) Jak widać dwa różne rozmiary i kształty głowy dają zupełnie inne formy. Tu mam dwa różniące się znacznie rozmiary, ale hujoo o tej samej wielkości ceberka różnią się kształtem - co już przerabiałam w przypadku Berry i Yo. Pierwsze peruki musiały mieć gumki.


Po przerysowaniu na kartkę ( zazwyczaj wybieram lepszą połowę)  otrzymujemy wykrój, który wystarczy odrysować na futrze, zeszyć na "kurzą dupę" znaczy okrętkę w miarę drobnym i gęstym ściegiem , brzegi podwinąć do spodu lub zaobrębić drobnym ściegiem, i gotowe.

 


.

Trzeba pamiętać żeby w dobrą stronę ułożyć włos! Futra nie da się przeczesać.


Materiał na peruki kupiłam w Kreatywnym Świecie-  włos bardzo dobry jakościowo i dość długi.


A tak wyglądają gotowe peruki na dwóch hujoowych paskudach.



Obydwie lalki mają ten sam korpus, za to ceberek jedna ma zdecydowanie większy.


niedziela, 5 listopada 2017

Ulepimy dziś bałwana.......albo zrobimy coś innego.....

 Kolejna kartka z Kalendarza Szarej Sowy- tym razem będzie o bajkowych lalkach.
Padło na Ankę i Elsę oraz Olafa. Cała trójka to nabytki z SH.  Olafa kupiłam za grosze- był biedak pomazany kredkami świecowymi, ale działał- gada, reaguje na "urwanie" głowy i cieszy się jak mu nos wdusi i głowę odda :) Za to dziewczyny musiałam "wychodzić".  W SH ktoś odkleił się od rzeczywistości i wycenił gołe lalki na niebotyczną kwotę. Przeleżały cały "nowy towar", aż dotrwały do "przeceny przecen" i wtedy łaskawie nabyłam za kwotę przyzwoitą :)




Lalki w stanie dobrym, jednakże zauważyłam znaczne pogorszenie jakości w porównaniu ze wcześniejszymi modelami.







Ciuchy sponsoruje Endo nieśmiertelne, a buty pożyczone od Mulan i Meridy


W tym samym SH udało mi się upolować Elsę od Disney Store - w porównaniu z "kluską' jest maleńka :)



Na stanie jest też Olaf od Mattela - w wersji gadająco- śpiewającej - ten osobnik akurat był przeceniony w Pepco.