Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

wtorek, 22 maja 2018

W surduciku szarym.....

.....w surduciku czystym,
Przyszedł prosto z lasu
raz Wilk..... do dentysty........*

Mój Wilk przyjechał całe lata świetlne temu z Króliczej Nory i jakoś nie mógł doczekać się sesji.....
Na początku maja wybrałam się po rzaz kolejny nad Czarną Młakę- miejsce zjawiskowe i niezwykle malownicze.
Wilkowi towarzyszył Gacek- pacynka z Ikei. Nad Młaką pojawiłyśmy się wczesną porą- co pozwoliło nam swobodnie zrobić zdjęcia- bez rzeszy gapiów :)



Tym razem karkołomnym ustawianiem zajęła się Właścicielka Gacka- raz ja nie musiała taplać się w wodzie :)


Ponieważ jeziorko żyje własnym życiem- co do niego wpadnie zostaje- to są takie malownicze pnie wystające z wody, które bardzo szybko zasiedlają inne roślinki - tworzą sie takie naturalne "doniczki"





W trakcie sesji nie ucierpiał żaden zwierz :)



Natomiast gackoloty przerwali turyści, którzy nigdy nie wiedzieli pluszowego nietoperza.....








Jeziorko posiada stałych lokatorów- parę kaczek, które witają przybyłych w oczekiwaniu na coś do jedzenia.



Kolejnym ciekawym miejscem na trasie jest cerkiew w Powroźniku-otwarta w sezonie letnim- akurat trafiłyśmy na przewodnika.



* Fragment wiersza Tadeusza Śliwiaka - jeden z moich ulubionych z dzieciństwa

czwartek, 3 maja 2018

Urwę głowę i gotowe!

Od dawna miałam ochotę nabyć Kaśkę w celu urwania głowy. Początkowo ceny były koszmarne i pomysł upadł, ale co się odwlecze to się kupi później i okazja nadarzyła się całkiem niedawno.
Kaśka przyjechała wraz z pudłem i wszystkimi dodatkami. W kolekcji posiadam zestaw ślubny ale tamtej Kaśki nie śmiałam zdekapitować :)

Wydaje mi się, że głównym problemem lalki była sztywno osadzona głowa. Kotwica wbita w szyję, na sztywno, bez możliwości ruchu góra-dół. Ciałko właściwe było sztywne i mocno wychudzone- zwłaszcza dziwnie spłaszczone ramiona.
Na ciele fashionistas* Kaśka zyskała większą ruchomość, może ładnie pozować i co najważniejsze siedzieć z gracją :) Dokonałam też zmiany obuwia- w oryginale księżna miała czarne szpilki, nim znajdę odpowiednie dostała granatowe - bardziej pasujące do sukienki.




Korekty wymagał też kolor pierścionka- nie wiedzieć dlaczego Kaśka dostała pierścionek z fioletowym oczkiem- w oryginale jest szafir. Ale akwarelowa kredka załatwiła problem :)











Pomimo dyskusyjnej urody uzyskałam całkiem sympatyczną lalkę.
W niedzielę zabrałam Kaśkę na wycieczkę do Muszyny - muszę uważać, żeby zdjęcia robić z lekko pochyloną ku przodowi głową- wtedy nie widać brzydkiego wykończenia głowy.







Zdjęcia robione na rynku i baszcie zamkowej w Muszynie. Na zamku zamontowano platformę widokową z której roztacza się widok na całą Muszynę i okolicę.

* Wielkie podziękowania dla Magality za dostawę faszkowych korpusów!

wtorek, 17 kwietnia 2018

Trzech Jeźdźców Apokalipsy..... Jeździec Trzeci

Wieki temu zamówiłam łebki Trzech Jeźdźców Apokalipsy: Strange, Who i Solo :)
Łebki może nie szły całe wieki, ale za to ciałka się wlekły. Niemiłosiernie. Nie zamawiałam wszystkiego za jednym zamachem, bo chciałam sprawdzić do których ciałek łebki będą lepiej pasować. Więc najpierw przyszły główki- sprawdziłam co do czego i zamówiłam ciałka, które szły i szły i szły aż doszły. 

Jako pierwszy ludzkości objawił się Solo- korzystając z przepięknej pogody i urlopu ubrałam lalka w co było pod ręką, zapakowałam do plecaka i poszłam na wyrypę :) Trasa piękna, zwłaszcza jesienią, ale i wiosną jest ładnie. 






Co prawda zdjęcia robiłam na początku trasy- w rowach przepięknie zakwitły kaczeńce- nie mogłam się oprzeć i nie zrobić zdjęcia :)


Które okupiłam testem na wodoodporność butów- test zdany- utytlane w błocie buty umyłam w strumyku kawałek dalej- nic nie przeciekło a brud zszedł  bez śladu :)






Na trasie znalazła się "jaskinia" 





Niestety roiło się od turystów z dzieciorami- Solo powędrował do plecaka i resztę trasy w nim spędził. Na trasie po piątkowej wichurze roiło się od "urozmaiceń" w postaci wiatrołomów, które skutecznie ostudziły mój zapał do robienia zdjęć lalkowi :)


Na trasie trafił się też "karłowaty smok", który ze stoickim spokojem przeszedł na drugą stronę drogi pod ostrzałem migawki aparatu :)

Sezon wycieczkowy uważam za otwarty - plany na następne wypady są - a jak się uda odziać to następni się objawią :)
A dla ciekawych trasa wycieczki :)