Blog poświęcony mojej pasji jaką jest zbieranie, restaurowanie i tworzenie lalek.
Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa, chyba że jest inaczej wtedy podane jest źródło zdjęcia.
Jeżeli chcesz wykorzystać jakieś zdjęcie- zapytaj

środa, 14 grudnia 2011

Najtrudniejsza naprawa w Klinice Lalek

Przez moje ręce przeszło mnóstwo lalek, reperowałam urwane nogi  Barbie, nawet zmieniałam gumę mocującą w talii u Barbie, naprawiałam niezliczoną ilość lalek regionalnych , celuloidowych, kleiłam rozbite porcelanki, szyłam korpusy, wszywałam nowe włosy, zmieniałam oczy, naprawiałam mechanizm oczny, ratowałam ponad 60 letnią niemiecką lalkę, ale z tak wielką , ciężką(7,5kg) i trudną do naprawy lalką miałam po raz pierwszy do czynienia.
Rzecz cała zaczęła się ponad rok temu- kiedy Koleżance rozpadła się duża lalka, wtedy nie miałam pojęcia jak się za to zabrać.
Po roku, kiedy "przewaliłam" mnóstwo lalek, a nadarzyła się okazja nabycia "sierotki" odważyłam się poskładać tak dużą lalkę.
Myśl technologiczna dosłownie mnie powaliła- lalka złożona była w sposób skomplikowany, i niestety wykończenie pozostawiało wiele do życzenia- ostre krawędzie odlewów pocięły mocujące gumki i to było przyczyną uszkodzenia lalki. Dodatkowo technologiczne rozwiązania wymagały umieszczenia w nogach lalki metalowych rurek, które też miały bardzo ostre krawędzie.
Nauczona budową celuloidów i innych lalek wykorzystujących do mocowania gumki postanowiłam zmienić myśl technologiczną i połączyć lalkę w sposób dla siebie wygodny, i łatwy do ewentualnych późniejszych poprawek.
Cały proces usunięcia wcześniejszych mocowań i szlifowania ostrych krawędzi , i składania lalki zajął 5 godzin i drugi raz bym się tego nie podjęła ;)
A rzecz dotyczy lalki Moniki Levenig- model Bea  po tak znanej artystce spodziewałabym się większej dokładności i dbałości nie tylko o wygląd zewnętrzny , ale i o wykończenie odlewów.


Zdjęcie "nieszczęścia" - autorstwa Marty


A tak wyglądała lalka po rozebraniu na części


W trakcie składania lalki nawet nie myślałam o robieniu zdjęć.

Na szczęście udało się lalkę złożyć w całość i tak prezentuje się przebrana w ciuszki kupowane dla Amelki 














Teraz lalka trzyma się na mojej "myśli technologicznej" i 10 m gumki okrągłej o przekroju 2,5 mm ;)

29 komentarzy:

  1. Piekna lalka :) wyglada jak prawdziwa dziewczynka :) Oczywiscie gratuluje umiejetnosci :)..

    OdpowiedzUsuń
  2. Persephone bardzo dziękuję choć muszę przyznać że było bardzo ciężko i to fizycznie- lalka jest ciężka, waży 7,5 kg i trudno jest manewrować taką masą. Do usunięcia elementów mocujących z poszczególnych części lalki trzeba było użyć sposobu i sporej siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko - widać, że dałaś radę ^^ ze zniecierpliwieniem czekam na kolejne posty na twoim blogu :D

      Usuń
  3. No kawał roboty!!
    Niestety mi ta lalka wizualnie kompletnie nie odpowiada. Tzn korpus jest świetny, ale buzia mi się nie podoba...

    OdpowiedzUsuń
  4. buzia podobna jak u 'minek', sama lala cudna ze względu na rozmiar chociażby i ja bym też jej nie odpuściła. Super, że udało ci się złożyć ją w całość.

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam :) ja uczę sie na razie zdejmowania głów mattelkom;))) mam sporo ciałek do przeszczepów, ale boję się, ze coś połamię - chociaż z drugiej strony jak nie połamię to się nie nauczę:))) szkoda, ze nie robisz zdjeć w trakcie - można by było się czegoś nauczyć:)
    lalka piękna i gratuluję zapału i cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewa dzięki- lalki p Moniki mają charakterystyczne mordki z wielkimi oczyskami i kartofelkowatymi noskami

    OdpowiedzUsuń
  7. Lila dzięki-u mnie to ciekawostka w kolekcji- choć do złożenia to koszmar. Lalki same w sobie( pomijając techniczne aspekty) są wykonane pięknie z dbałością o detale rzeźbiarskie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aanuk wierz mi, że w przypadku tej lalki złożenie było ciężką pracą- w ogóle nie miałam możliwości robić zdjęć - lalkę składałam z pomocą mojej Mam i po 5 godzinach miałyśmy serdecznie dosyć ;)
    Przy tym zdejmowanie główek to świetny relaks- jak się boisz to podgrzej główkę suszarką - zmięknie i łatwiej będzie zdjąć. A Aga - fleurdolls pisała też o zdejmowaniu główek http://fleurdolls.wordpress.com/2011/12/10/reroots-part-4-rerooty-czesc-4/
    Jeżeli nie ciągnie się na siłę to raczej nie powinno się uszkodzić nic- powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam!! Kawał dobrej roboty i wiem jaki to ciężar, kiedyś miałam okazję trzymać to "maleństwo" na rękach... Szacun!! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. What a beautiful doll, and excellent photography!

    OdpowiedzUsuń
  11. Gałgutku dziękuję- fakt "maleństwo" to kawał winylu, ciężkie i nieporęczne ale za to ślicznie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Carole Thank you very much for your visit and comment!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz to nieprawdopodobne że poskładałaś ją 'do kupy'! Zwłaszcza,że-moim zdaniem-jest na prawdę śliczna,więc 5h pracy nie jest czasem zmarnowanym-a to bardzo ważne :)I w życiu bym nie powiedziała że aż tyle waży!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zamaskowana- bardzo dziękuję! Lalka jest cała z winylu dość grubo odlana na dodatek do łączenia użyto ciężkich elementów- troszkę przy przerabianiu konstrukcji pozmieniałam i "odchudziłam" lalkę ale to niewiele zmieniło. Nawet nie chcę myśleć ile musiałaby ważyć porcelanowa lalka takiej postury wykonana cała z porcelany ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czapka z głowy i chylę czoło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. gratuluję takich umiejętności.! :)
    nie wątpie w to, że spędziłaś dużo czasu przy naprawie takiej lalki.
    Teraz naprawdę ślicznie się prezentuje, a nawet powiedziałabym, że wygląda jak żywa.!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mój gatunek, nie moja wielkość- ale jestem nią oczarowana! Masą pracy nie poszła na marne- dziewczynka jest śliczną i bardzo fotogeniczną modelką!

    OdpowiedzUsuń
  18. Cytrynko - laleczka w zamyśle miała wyglądać jak mała dziewczynka- z daleka patrząc na nią można się nabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Privace- ja mam lalkowe ADHD- absolutnie nie jestem w stanie trzymać się jednej firmy lub rozmiaru. Jedynie mogę kolekcje podzielić na 3 główne nurty- winyle, porcelanę i lalki regionalne. na szczęście "Kloc" vel Jagoda de domo Bea mieści się w pierwszej kategorii ;)
    Bardzo dziekuję- tak lalki P Moniki są urocze- a już niesamowicie wyglądają stadnie- są kolekcjonerzy co mają tylko te lalki i widziałam na zdjęciach takie małe domowe przedszkola ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ty to masz umiejętności... Lalki mają przy Tobie niesamowicie dobrze- na pewno ich nie odrzucisz;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Amaret bardzo dziękuję ;) ta panna to było spore wyzwanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj,
    uwielbiam tutaj zaglądać :) Jestem pelna podziwu dla twojej pracy i talentu! To niesamowite jak zniszczone lale potrafia "odżyć" od dotyku twoich rak :)

    Moc serdecznosci i zyczenia Szczesliwego Nowego roku!!! Urszula

    OdpowiedzUsuń
  23. super lalka i super właścicielka

    OdpowiedzUsuń
  24. twarz jakoś do mnie nie przemawia, ale ciało ma świetne! Monika Leving widocznie wyszła z założenia, że wnętrze się nie liczy, bo lalka będzie stała jako rodzaj rzeźby - w końcu to nie dla dzieci do zabawy. ktoś zrobił p. Leving wbrew i zawzięcie ruszał kończynami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraż sobie że lalką nikt się nie bawił- rozpadła się od samego stania ;) prawdopodobnie zbyt mocno naciągnięte gumy

      Usuń
  25. Świetna robota. Ale sama twarz jest raczej karykaturalna niż ładna. Ile mierzy ta lalka?

    OdpowiedzUsuń